Omikron ucieka szczepionkom. Mikrobiolożka: konieczna dawka przypominająca. I maseczki
U osób, które przyjęły jedynie podstawowe szczepienie przeciwko COVID-19, odporność przed skutkami zakażenia Omikronem radykalnie spada i wynosi tylko 10 proc. – ocenia ekspertka z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu. Podanie dawki przypominającej zwiększa ochronę przed tym wariantem nawet 7,5-krotnie.
Dr Małgorzata Fleischer, mikrobiolożka, konsultantka Zespołu Kontroli Zakażeń Szpitalnych Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu, przypomina, że według WHO Omikron to piąty wzbudzający obawy wariant koronawirusa SARS-CoV-2, po wariantach Alfa, Beta, Gamma i Delta. Od momentu wykrycia w listopadzie zeszłego roku rozprzestrzenił się już po całym świecie.
Ucieczka przed szczepieniami, ale częściowa
Omikron ma 50 mutacji, z czego 30 w istotnej strukturze koronawirusa – kolca, którym patogen łączy się z komórką ludzką. – W konsekwencji obserwujemy tu częściową ucieczkę przed przeciwciałami, które są wytwarzane w wyniku zakażenia innym wariantem lub szczepienia. To nie jest pełna ucieczka, więc odporność po szczepieniu pozostaje – wyjaśnia dr Fleischer.
Konieczna jest więc dawka przypominająca. – Bez dawki przypominającej odporność przed skutkami zakażenia omikronem oceniana jest na około 10 proc., ale po podaniu tej dawki sięga ona już 75 proc. – mówi mikrobiolożka.
Omikron wcale nie taki łagodny
Dr Fleischer wskazuje, że mutacje w obrębie kolca w wariancie Omikron powodują też jego większą zakaźność. – Omikron jest prawdopodobnie wariantem, w którego przypadku jedna osoba może zakazić 10 innych, a więc to jest zdecydowanie wyższy wskaźnik niż w poprzednich wariantach – ocenia.
– Na szczęście replikacja w komórkach ludzkich na podstawie badań laboratoryjnych okazuje się troszkę słabsza niż w przypadku poprzedni wariantów. Stąd być może pogląd, że zakażenia Omikronem będą przebiegały łagodniej. Ale trzeba pamiętać, że efekt zakażenia jest zawsze efektem zjadliwości patogenu i jednocześnie odporności osoby zakażonej – wyjaśnia dr Fleischer.
WHO: pandemię uda się zatrzymać, gdy...
Mikrobiolożka podkreśla, że rozwój epidemii w Polsce jest na takim etapie, że oprócz szczepień konieczne jest stosowanie środków ochrony osobistej. – Nie możemy tolerować przyzwolenia na noszenie maseczek w nieprawidłowy sposób. To jest moment, w którym musimy się wszyscy zmobilizować – alarmuje.
Ekspertka dodała, że wariant Omikron może być zapowiedzią kolejnych wariantów. – WHO mówi, że minimum, jeśli chodzi o szczepienia, aby powstrzymać epidemię, to 70 proc. populacji. Nieszczepiona populacja, to populacja, w której wirus krąży intensywnie, a więc szansa, że będzie on nabywał kolejne mutacje zmieniające jego właściwości biologiczne, jest olbrzymia – tłumaczy ekspertka.
Źródło: PAP/Piotr Doczekalski