Obserwuj w Google News

Ten objaw jest charakterystyczny dla obecnie trwającej grypy. Pediatra ostrzega

2 min. czytania
28.12.2022 11:27

Coraz więcej dzieci trafia na oddziały pediatryczne z powodu grypy lub jej powikłań. Najmłodsze z nich mają nawet 2-3 tygodnie.

Dziecko w szpitalu dziecięcym
fot. Shutterstock

Wysoka, długo utrzymująca się temperatura jest charakterystyczna dla obecnie trwającej grypy – ostrzega dr n. med. Barbara Hasiec, ordynator oddziału dziecięcych chorób zakaźnych w wojewódzkim szpitalu im. kard. Stefana Wyszyńskieg w Lublinie, i dodaje: – Przyznam, że to pierwszy sezon o tak ciężkim przebiegu grypy na przestrzeni lat. Chorują małe dzieci, najmłodsze z powikłaniami grypy lub ciężkim jej przebiegiem mają 2-3 tygodnie. Są to dzieci, które zakaziły się w środowisku domowym, czyli od rodziców. Oznacza to, że cała rodzina przechodziła grypę.

Do szpitali trafiają dzieci najciężej chore, których rodzice np. martwią się, że u dziecka długo występuje wysoka temperatura, albo dzieci, które są obciążone ze względu na chorobę podstawową, tzn. mają zaburzenia odporności, ewentualnie choroby przewlekłe, które predestynują do cięższego przebiegu grypy.

– Masowo chorują dzieci w różnym wieku, szczególnie dzieci młodsze i małe, nawet do pierwszego roku życia. W oddziale, z powikłaniami grypy lub ciężkim przebiegiem grypy, najmłodsze dzieci mają 2-3 tygodnie – wyjaśnia dr Hasiec i dodaje, że na jej siedemnastołóżkowym oddziale jest nawet więcej niż pełne obłożenie łóżek.

Redakcja poleca

– Stale mamy do 50 proc. dzieci ponad stan, ale po pierwsze jesteśmy już trochę przećwiczeni w takich masowych zachorowaniach, bo przy covidzie mieliśmy 200 proc. dzieci, więc tych łóżek jest trochę więcej w oddziale niż stan, który mamy wykazany – podkreśliła lekarka i dodała, że przy tak masowych infekcjach lekarze starają się szybko wypisywać dzieci, które mogą być leczone dalej w warunkach ambulatoryjnych.

Dr Hasiec podkreśliła, że w pomoc włączyły się też inne oddziały – nie tylko oddziały zakaźne – ale również ogólnopediatryczne, ale sytuacja – co podkreśliła kilkukrotnie – jest ciężka.

– Na przestrzeni lat, jak obserwuję te przebiegi, tę pandemię, to przyznam, że jest to pierwszy sezon o tak ciężkim przebiegu grypy. Rzeczywiście zachorowań jest dużo, ale dzieci chorują znacznie ciężej, mają więcej powikłań i są to masowe zachorowania – wyjaśniła.

Zapytana o przyczyny, wskazała m.in. na mutację wirusów i niski odsetek wyszczepienia populacji w Polsce przeciwko grypie, przez co "pozwalamy dalej wirusowi grypy swobodnie krążyć w populacji".

– Myślę, że też pandemia covidu – izolacja dzieci, przetrzymywanie dzieci w domach, w zamknięciu, unikanie infekcji, chodzenie w maseczkach – spowodowało w jakiś sposób, że nasz układ odpornościowy troszeczkę zapomniał, jak to jest walczyć z infekcjami – dodała lekarka.

Redakcja poleca

Źródło: PAP Gabriela Bogaczyk