Pacjent na chemii przejechał 300 km rowerem, żeby obejrzeć finał
Pacjent przyjmujący chemioterapię przejechał 300 km na rowerze, żeby obejrzeć finał rozgrywek rugby. Udowodnił, że nie ma rzeczy niemożliwych.
37-latek z angielskiego miasta Marlow jest pacjentem onkologicznym. Lekarze powiedzieli mu, że zostało mu od pięciu do dziesięciu lat życia. Mężczyzna postanowił się nie poddawać i spędzić ten czas najlepiej, jak się da. Gdy żona kupiła mu wymarzone bilety na finał Pucharu Świata w rugby, spontanicznie postanowił dotrzeć na miejsce... rowerem.
Sport w trakcie chemioterapii
U 37-letniego Roberta Seawarda z Marlow lekarze zdiagnozowali guza mózgu – skąpodrzewiaka. Z okazji urodzin żona kupiła mu wcześniejszy prezent – bilety na finał Pucharu Świata w rugby. Nie spodziewała się jednak, że mąż pojedzie z Londynu do Paryża na rowerze.
– W czwartkowy wieczór przejechałem 160 km z Londynu do Newhaven, co było torturą… Tam zatrzymałem się, żeby wziąć chemię – relacjonował mężczyzna w „The Independent”. – Nikt nie wierzył, że można tak po prostu wstać i pojechać do Paryża rowerem, zwłaszcza jeśli nie jest się rowerzystą. Ja pokazałem, że możesz zrobić wszystko, co tylko sobie wymarzysz – powiedział Robert Seaward.
– Zebrałem ogromną sumę na cele charytatywne, ale co ważniejsze, wiele osób skontaktowało się ze mną, mówiąc, że dałem im nadzieję. A to cenniejsze niż wszystkie pieniądze – dodał mężczyzna.
"Osoby będące w trakcie leczenia onkologicznego nie muszą rezygnować z wysiłku fizycznego, przy czym stopień i rodzaj takiego wysiłku w trakcie terapii, musi być dostosowany do stanu zdrowia i skonsultowany z lekarzem prowadzącym" - zaznaczają eksperci z portalu zwrotnikraka.pl.