Obserwuj w Google News

To były objawy raka. Zalecono jej psychoterapię, bo... się rozwiodła

3 min. czytania
Aktualizacja 12.09.2023
11.09.2023 11:54

Za objawy raka u kobiety, u której ostatecznie zdiagnozowano raka płuc w 4. stadium, obwiniano niepokój. Lekarze powiedzieli jej, że powinna „udać się do terapeuty”. Ashley opowiada o subtelnych znakach ostrzegawczych, które lekceważono przez lata. Ostrzega, by nigdy ich nie bagatelizować.

U kobiety zbagatelizowano raka płuc
fot. TikTok
  1. Zawsze zdrowa i aktywna fizycznie
  2. Utrata wagi i kaszel ze stresu?
  3. Poważne badania i w końcu właściwa diagnoza

Już w 2020 roku 35-letnia Ashley zaczęła mieć drobne objawy, takie jak problemy z przełykaniem i ból gardła. Kiedy w końcu, po dwóch latach zdiagnozowano u niej raka płuc całe jej ciało było tak spuchnięte, że ledwo mogła się poruszać. – Spojrzałam [lekarzowi] w oczy i powiedziałam: „Jeśli odeśle mnie pan do domu, umrę” – mówi Ashley na TikToku.

Zawsze zdrowa i aktywna fizycznie

Ashley mówi, że nigdy nie paliła papierosów i zawsze była stosunkowo zdrowa. Regularnie biegała w maratonach i uprawiała sztuki walki. Jednym z pierwszych objawów raka było uczucie większego zmęczenia niż zwykle. Miała również trudności z przełykaniem i częściej krztusiła się podczas jedzenia.

– Miałam dziwne odczucia w gardle. To nie był ból, ale gdy przełykałam, moje gardło było jakby suche. Po prostu pożywienie inaczej przechodziło mi przez gardło – wyjaśnia Ashley.

Początkowo objawy nie były zbyt dokuczliwe. Kobieta przypisywała je stresowi związanemu z pandemią i swojej pracy – jest medycznym pracownikiem socjalnym. Rok później Ashley udała się na ostry dyżur z kaszlem i bólem głowy i została przetestowana tylko pod kątem covid. Jednak z upływem czasu kaszel się nasilał.

– Przeszkadzał mi w pracy, nie mogłam normalnie rozmawiać. Ponieważ normalnie mówię dość szybko, to zauważyłam, że muszę robić to wolniej i częściej brać oddech – opowiada. – Zużyłam tony kropli na kaszel, wydając na nie mnóstwo pieniędzy.

Redakcja poleca

Utrata wagi i kaszel ze stresu?

Ashley zaczęła tracić na wadze i mieć duszności, więc lekarze przepisali jej inhalator. Niewiele wcześniej się rozwiodła, więc uważali, że jest po prostu zestresowana. Jednak kilka miesięcy później kaszel Ashley stał się suchy i intensywny. Prześwietlenie klatki piersiowej dało wynik prawidłowy, ponieważ guz, jak się później dowiedziała, ukrywał się za jej sercem. – Gdyby zlecili mi tomografię komputerową lub PET, guz by się ujawnił – powiedziała.

Kobieta nadal traciła na wadze, rano zaczęła wymiotować. Z inhalatorem w ręku przebiegła półmaraton, choć zajęło jej to znacznie dłużej niż zwykle. – Zużyłam niemal cały inhalator podczas tego półmaratonu – mówi. Ponieważ Ashley przebiegła półmaraton, lekarze twierdzili, że to nie może być rak płuc. Mówili: „To wszystko stres. Rozwodzisz się, pracujesz w służbie zdrowia, jest pandemia, masz małe dzieci. Lepiej idź do terapeuty”. Tymczasem ona ledwo mogła przełykać. – Czułam, jakby w moim gardle były grudki.

Zawsze aktywna fizycznie Ashley musiała przestać ćwiczyć, schudła 15 kilogramów. Lekarze ostatecznie zdiagnozowali u niej zapalenie płuc. Ale potem całe jej ciało spuchło. – Nie mogłam założyć butów, nie mogłam wziąć na ręce dzieci. W ogóle nie mogłam się ruszać – opowiada.

Chociaż Ashley wciąż szukała pomocy u lekarzy, ale ją odsyłano. W końcu udała się na pogotowie i nie wyszła, dopóki jej nie przebadano – tak jak poradziła jej znajoma. To uratowało jej życie.

Redakcja poleca

Poważne badania i w końcu właściwa diagnoza

Lekarze znaleźli skrzepy w jej nodze i w prawym płucu, a następnie odkryli niedrobnokomórkowego raka płuc w 4. stadium. Według National Cancer Institute (NCI), rak płuc jest najbardziej śmiertelną formą raka w USA. Odpowiada za jeden na pięć zgonów z powodu raka. W przypadku rozległego raka płuc, co oznacza, że rozprzestrzenił się on na inne narządy, wskaźnik pięcioletniego przeżycia wynosi zaledwie 8,2 proc. Tylko jeden na czterech pacjentów z rakiem płuc przeżywa pięć lat. Rak niedrobnokomórkowy jest najczęstszy, stanowi dziewięć na 10 diagnoz raka płuc i zazwyczaj rośnie wolniej. Zwykle nie powoduje żadnych objawów, dopóki nie stanie się zaawansowany.

– Okazało się, że gdybym nie rozpoczęła leczenia wtedy, gdy uparłam się na badania, miałabym mniej niż pięć miesięcy życia – mówi Ashley. – Jestem naprawdę wdzięczna, że mam wokół siebie ludzi, którzy mnie słuchali i kochali, ponieważ od tego zależało moje życie.

Aktualnie Ashley jest po operacji – usunięto jej jedno płuco. Przechodzi też ośmiomiesięczny cykl chemioterapii, radioterapii i immunoterapii.

Redakcja poleca

Uwaga!

Powyższa porada nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Pamiętaj, że w przypadku jakichkolwiek problemów ze zdrowiem należy skonsultować się z lekarzem.