Mowa może być źródłem transmisji koronawirusa
Kropelki śliny przenoszące się między ludźmi podczas rozmowy, mogą być istotnym, o ile nie głównym źródłem transmisji koronawirusa - ostrzegają naukowcy.
Naukowcy z Narodowych Instytutów Zdrowia w Bethesda w stanie Maryland przeprowadzili eksperyment z którego wynika, że mowa może być źródłem transmisji koronawirusa - donosi PAP.
Dotychczas wielu ekspertów skłaniało się ku opcji, że koronawirus SARS-CoV-2 rozprzestrzenia się u osób wyłącznie z wyraźnymi objawami: poprzez kaszel i kichanie. Teraz może się to zmienić.
Zespół badaczy pod kierownictwem dr. Philipa Anfinrudy przepuścił płaską wiązkę laserową przez sterylne pudełko, do którego mówiła osoba biorąca udział w doświadczeniu. Chodziło o to, żeby sprawdzić, ile kropelek śliny wydzielamy podczas mówienia. W ciągu 16,6 sekundy w pudełku pojawiło się 360 kropelek. Im głośniej człowiek mówił, tym więcej kropelek powstawało.
Badacze zwrócili uwagę na fakt, że najprostsza maseczka na twarz istotnie ograniczała transmisję wirusa. Wyniki opublikowano w serwisie MedRxiv.
Autorzy raportu zaznaczają, że temat wymaga pogłębienia, ale przypominają, że w większości przypadków (50-80%) źrodłem zakażenia są osoby bez objawów, a liczba cząsteczek wirusa w kropelkach ich śliny może być taka sama jak u osób z objawami.
Objawy koronawirusa:
- gorączka,
- kaszel,
- duszności lub trudności w oddychaniu,
- dreszcze,
- konwulsje z dreszczami,
- ból mięśni,
- ból głowy,
- ból gardła,
- utrata smaku lub węchu.
Źródło: PAP