Dżuma w USA. Pacjent zaraził się od kota
W amerykańskim stanie Oregon potwierdzono dżumę u człowieka: to pierwszy przypadek od ośmiu lat. “Czarna śmierć” w latach 1347 – 1350 zabiła jedną czwartą ludności Europy. Grozi nam kolejna epidemia?
Dżuma to choroba ludzi i innych ssaków spowodowana bakterią Yersinia pestis. W średniowieczu dżuma pochłonęła miliony ofiar: chociaż obecnie mamy antybiotyki, które podaje się chorym, dżuma nie została w pełni pokonana. Pałeczka dżumy to jedna z najgroźniejszych istniejących broni biologicznych; stanowi śmiertelne zagrożenie bioterrorystyczne dla świata. Aktualnie Yersinia pestis utrzymuje się w środowisku głównie dzięki gryzoniom i pasożytującym na nich pchłom.
Najczęstszą postacią dżumy jest dżuma dymienicza: zwykle rozwija się od 2 do 6 dni po ugryzieniu przez zakażoną pchłę. Niebezpieczne bakterie namnażają się w węzłach chłonnych: u chorego występuje wysoka gorączka, ból głowy, dreszcze, ogólne osłabienie. Po jednej stronie ciała pojawia się jeden lub kilka znacznie powiększonych, bolesnych węzłów chłonnych (zwanych dymienicami).
Gdy bakteria trafi do krwiobiegu, rozwija się dżuma posocznicowa: dzieje się tak wtedy, gdy zakażenie nie zostaje zdiagnozowane i leczone. Dochodzi wówczas do gorączki, dreszczy i osłabienia, a także bólu brzucha, szoku i innych objawów, np. wybroczyn lub poczerniałych palców i nosa.
U pacjenta z USA potwierdzono dżumę dymieniczą.
Dżuma może wrócić? Pacjent zaraził się od kota
To nie pierwszy przypadek dżumy w amerykańskim stanie Oregon. Choroba jest tam rzadka, ale zdarza się przynajmniej raz na kilka lat. Zakażony dżumą człowiek i jego bliscy dostali leki – poinformowali przedstawiciele służby zdrowia. Próbowano leczyć także kota, jednak nie przeżył.
Jak podaje CDC, dżuma najczęściej występuje w półsuchych lasach i na łąkach: to tradycyjne miejsca bytowania wielu gryzoni. Zarażony mężczyzna z hrabstwa Deschutes, mieszka w podmiejskiej okolicy, a "niedaleko jej domu znajduje się duży otwarty teren". Służba zdrowia hrabstwa Deschutes zaapelowała do właścicieli zwierząt domowych, aby trzymali je na smyczy podczas wychodzenia na zewnątrz, podawali im środki przeciw pchłom i kontaktowali się z weterynarzami w przypadku ugryzienia przez gryzonia. Mieszkańcom odradza się kontakt z gryzoniami, np. karmienie wiewiórek.