Zamknij

Nadmiar higieny zębów jest możliwy. Tak rozpoznasz overbrushing

24.01.2023
Aktualizacja: 24.01.2023 15:57

Zapobieganie próchnicy wydaje się proste: najważniejsza jest właściwa higiena zębów – tak twierdzą dentyści. Mimo to większość osób zmaga się z problemami stomatologicznymi. Niektórzy zaś tak wzięli sobie do serca zasady higieny, że robią sobie krzywdę. Na czym polega tzw. overbrushing i ile higieny to dla zębów zbyt dużo? Tłumaczy stomatolożka lek. dent. Agnieszka Juśkiewicz z Medicover.

Nadmierna higiena zębów - jak rozpoznać?
fot. Shutterstock
  1. Szorowanie zamiast szczotkowania to błąd
  2. Jak uniknąć przesady w szczotkowaniu zębów?
  3. Płukanki do zębów pod znakiem zapytania
  4. Jak wybrać dobrą płukankę do ust?
  5. Uwaga na nowe trendy, czyli pasty bez fluoru

Próchnica dotyka większości ludzi – to prawdziwa choroba cywilizacyjna. Zmaga się z nią ponad 90 proc. osób i to niezależnie od miejsca na świecie czy statusu materialnego. Winna jest głównie niewłaściwa higiena i nadmiar słodyczy w diecie. Niby nie ma nic prostszego niż mycie zębów dwa razy dziennie szczoteczką z pastą z fluorem. Statystyki temu przeczą, bo niemal każdy Polak skarży się na jakąś dentystyczną przypadłość: próchnica, choroby dziąseł, brak zęba (zębów) czy wady zgryzu. To tylko te najpowszechniejsze. Niektórzy rady dentystów, by solidnie myć zęby, biorą sobie do serca aż mocno. Bo z higieną jamy ustnej można przedobrzyć, choć wydaje się to trudne. Według dentystów, wcale nie jest to rzadkie. Jak dużo higieny to dla zębów za dużo?

Szorowanie zamiast szczotkowania to błąd

Rozjeżdżające się na boki włoski szczoteczki to pierwszy sygnał, że szczotkowanie zębów jest zbyt silne. Nawet na kilkumiesięcznej szczoteczce nie powinno być widać znaczących śladów zużycia, a tym bardziej włosia rozchylonego na boki – poza obręb główki szczoteczki. To jasny znak, że zbyt mocno szczotkujemy.

− Ani twarda szczoteczka, ani duża siła mycia, ani też wydłużanie czasu ponad dwie minuty nie poprawią zdrowia zębów czy dziąseł. Co więcej: mogą je tylko pogorszyć. Szkliwo ściera się z każdym myciem, a to oznacza, że słabiej chroni ząb. Zjawisko to nazywamy abrazją. W niedługim czasie możemy zacząć odczuwać nadwrażliwość zębów, ale też pojawią się odsłonięte szyjki zębowe, co świadczy o recesji dziąseł. To skutek tzw. overbrushingu, czyli przesadnego szczotkowania – wyjaśnia lek. dent. Agnieszka Juśkiewicz z Medicover Stomatologia Łódź Pomorska.

Zęby zbyt mocno szczotkowane stają się coraz bardziej pożółkłe wskutek pocienienia szkliwa i prześwitywania zębiny. Takie mycie przynosi więc odwrotny skutek do zamierzonego.

Jak uniknąć przesady w szczotkowaniu zębów?

Oto kilka wskazówek, jak nie szczotkować zębów nadmiernie:

  1. wybierajmy szczoteczkę o miękkim lub średnim włosiu
  2. w przypadku elektrycznych modeli szczoteczek czujnik nacisku wyłączy szczoteczkę, gdy zbyt mocno ją przyciskamy
  3. poszukajmy manualnej szczoteczki z elastycznym przegubem łączącym trzonek z główką, który zmniejszy siłę nacisku
  4. zapytajmy dentystę lub higienistkę o techniki mycia zębów – jest ich kilka; opierają się głównie na ruchach wymiatających szczoteczki, a nie na poziomym szorowaniu zębów
  5. kupmy klepsydrę lub włączajmy stoper w smartfonie – mycie zębów powinno trwać 2 minuty, nie krócej i nie dłużej; maksymalny czas to 3 minuty 3 razy dziennie
  6. nie szczotkujmy zaraz po jedzeniu kwaśnych produktów lub po wypiciu soku - w tym czasie szkliwo jest bardziej podatne na uszkodzenia; odczekajmy minimum pół godziny, aż ślina przywróci naturalne pH i dostarczy minerałów do odbudowy.

Płukanki do zębów pod znakiem zapytania

Płukanki wydają się świetnym uzupełnieniem codziennej higieny jamy ustnej. Odświeżają oddech, zabijają bakterie i pomagają uniknąć próchnicy. Jest jednak przynajmniej jedno „ale”.

− Choć wybranie płynu do płukania ust wydaje się prostym zadaniem, to nie dajmy się zwieść etykietom. Musimy kierować się naszymi potrzebami, ale też zwrócić uwagę, czy nie ma przeciwwskazań. Do codziennego stosowania dobre są płukanki bezalkoholowe, z fluorkami wzmacniającymi szkliwo. Mogą to być także produkty z ziołowymi wyciągami, które dodatkowo działają profilaktycznie przeciwko stanom zapalnym dziąseł. Osoby z konkretnymi schorzeniami, jak zapalenie dziąseł, nieświeży oddech, wysokie ryzyko próchnicy albo w przypadku aparatu ortodontycznego lub protezy, powinny swoje wybory konsultować z higienistką albo dentystą – wyjaśnia ekspertka.

Choć dziś w sprzedaży jest już mniej płynów do płukania ust opartych na alkoholu etylowym, to warto czytać etykiety. Jak pokazały badania, takie płyny nie tylko nie zwalczają bakterii chorobotwórczych, ale mogą siać spustoszenie wśród słabiej przystosowanych dobrych bakterii bytujących w jamie ustnej. Skutkiem jest nie tylko nieświeży zapach z ust, ale też… wzrost ciśnienia tętniczego krwi. − Sieć zależności i powiązań w naszym organizmie z mikrobiotą jest ogromna i wciąż badana. Jednym z takich aspektów jest biodostępność tlenku azotu, który wpływa m.in. na ciśnienie krwi. Wytwarzają go bakterie zamieszkujące różne rejony naszego organizmu. Jeśli je niszczymy, ilość związku we krwi spada, a tym samym rośnie ryzyko pojawienia się nadciśnienia – ostrzega lek. dent. Agnieszka Juśkiewicz.

Jak wybrać dobrą płukankę do ust?

Oto wskazówki stomatologa dotyczące wyboru płynu do płukania jamy ustnej:

  1. Nie nadużywajmy płynów z bakteriobójczą chlorheksydyną. Jest przeznaczona do leczenia lub profilaktyki chorób dziąseł. Przy dłuższym stosowaniu przebarwia zęby.
  2. Alkohol w płukankach nie tylko niszczy florę bakteryjną, ale zmniejsza też wydzielanie śliny. Takie produkty nie powinny być pierwszym wyborem.
  3. Jeśli mamy nadwrażliwość, szukajmy płukanek z azotanem potasu, który ma działanie znieczulające, ale także z aminofluorkami odbudowującymi szkliwo.
  4. Przy nieświeżym oddechu sprawdzą się płyny z probiotykami, które pomogą odtworzyć naturalną florę bakteryjną jamy ustnej. Często zawierają także ksylitol – substancja ta, popularnie nazywana cukrem brzozowym, jest „ciężkostrawna” dla szkodliwych bakterii, dlatego pomaga je zwalczać.
  5. Dla osób, które piją dużo energetyków, soków owocowych lub jedzą owoce, a więc są narażone na kwasową erozję szkliwa, wskazane są płyny z remineralizującym hydroksyapatytem. Niektóre z nich mogą być gęste – o zawiesistej konsystencji.
  6. Płyny z chlorkiem cetylopirydyniowym – popularnym składnikiem antybakteryjnym – mogą w dziwny sposób przebarwiać zęby. Eksperci tłumaczą to umierającymi bakteriami na szkliwie. Na szczęście, łatwo je usunąć.

Uwaga na nowe trendy, czyli pasty bez fluoru

Choć godne pochwały, to do ekotrendów w stomatologii warto podchodzić z rozwagą. Na celowniku stomatologów znalazły się produkty do mycia zębów bez fluoru.

− Ekologiczne rozwiązania są jak najbardziej potrzebne i pożądane, jednak muszą być w zgodzie z aktualną wiedzą medyczną. Jednym z filarów profilaktyki próchnicy są fluorki, a ich w produktach oznaczonych metką „eko” często brakuje. Bez tego pierwiastka szkliwo jest podatne na działanie kwasów, a tym samym łatwiej ulega demineralizacji – zauważa dentystka z Medicover Stomatologia. – Trzeba zwrócić też uwagę między innymi na tabletki zastępujące pastę, które nie mają SLS. Ten związek odpowiada za właściwości pieniące. Mamy przez to skłonność do mocniejszego szorowania, dokładania kolejnej tabletki do pojedynczego mycia, a tym samym zwiększania potencjału abrazyjnego. Nie tędy droga – tłumaczy ekspertka.

Co zatem radzą dentyści? Wybierając produkty ekologiczne, zwracajmy uwagę na skład i sposób użycia. Może się okazać, że nie wszystkie środki będą odpowiednie do codziennego stosowania, ale znajdą zastosowanie jako uzupełnienie higieny. Na plus są wszelkie ziołowe wyciągi, a na minus specyfiki bez fluorków.

Uwaga!

Powyższa porada nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Pamiętaj, że w przypadku jakichkolwiek problemów ze zdrowiem należy skonsultować się z lekarzem.

Źródło: Medicover Stomatologia