Zamknij

Rozmowa o samobójstwie może uratować życie

02.12.2022
Aktualizacja: 02.12.2022 12:29

Koleżanka rzuca mimochodem: "Ciekawe, ile tabletek trzeba połknąć, żeby popełnić samobójstwo". Co powinniśmy zrobić? Pytamy psycholog Katarzynę Chotkowską.

Osoba w kryzysie
fot. Shutterstock

Katarzyna Chotkowska: Przede wszystkim taki komunikat trzeba zauważyć, a potem na niego zareagować. Sygnały ostrzegawcze to: mówienie o samobójstwie i śmierci, mówienie, że ktoś się czuje ciężarem dla innych, że jest bezwartościowy, żegnanie się, rozdawanie rzeczy, porządkowanie spraw. Trzy kroki pomocy emocjonalnej to: zauważ niepokojące zachowania, porozmawiaj, działaj. Można powiedzieć: "Widzę, że inaczej się zachowujesz" albo "Widzę, że gorzej się czujesz". "Martwię się o ciebie, czy jest coś, w czym mogłabym ci pomóc?". Okazać troskę, zwykłą życzliwość. Bardzo ważne jest, żeby w takiej sytuacji zachować spokój. Nie robić aury, że dzieje się coś strasznego i trzeba zrobić z tego aferę. Można zapytać wprost: "Czy myślisz o tym, żeby coś sobie zrobić?".

Tak zupełnie otwarcie?

Jest taki mit, że o zachowania samobójcze nie można pytać, bo można kogoś sprowokować. To nie jest prawda. Jeśli ktoś nie miał wcześniej myśli samobójczych, to taka rozmowa ich nie wywoła. To tak nie działa. Pytanie: "Czy myślisz o tym, żeby coś sobie zrobić?, może uratować życie.

Co, jeśli odpowiedź brzmi: "Myślałam o tym"?

Można zaproponować pomoc w dotarciu do psychologa, terapeuty czy psychiatry. Można zapytać: "Co sprawi, że poczujesz się lepiej?", "Co do tej pory pomagało?", "Czy masz jakąś grupę wsparcia?", "Czy masz rodzinę, do której mogę zadzwonić, bo myślę, że nie powinnaś być teraz sama?". Badać, z jakich zasobów możemy skorzystać. Warto też opracować plan: "Jeśli twoje myśli będą silne, to co wtedy zrobisz?". Na przykład: "Tu jest numer pomocowy, na który zadzwonisz".

Informować rodzinę, jeśli osoba w kryzysie tego nie zrobiła?

Nawet ja, psychoterapeutka, którą obowiązuje tajemnica zawodowa, w sytuacji zagrożenia życia robię wszystko, żeby to życie chronić. Zapytałabym: "Czy bliscy wiedzą?". Jeśli nie, to zachęcać: "Jest ci trudno, czułabym się lepiej, gdyby twoi bliscy wiedzieli". Ale to jest do rozeznania indywidualnego, wiele zależy od sytuacji osobistej, rodzinnej osoby, która takie myśli ma.

Po trudnej rozmowie wracam do domu. Dzwonić wieczorem, sprawdzać, jak sytuacja?

Można zapytać: "Czy mogę do ciebie napisać za dwie godziny? Czułabym się spokojniejsza". To zależy też od naszych zasobów. Jeśli czujemy, że sytuacja jest dla nas zbyt obciążająca, to lepiej poszukać wsparcia w systemie społecznym. Są infolinie pomocowe, ośrodki interwencji kryzysowej. Po to ten system jest.

A co, jeśli odpowiedź na pytanie: "Czy myślisz o tym, żeby coś sobie zrobić?", brzmi ewidentnie: "Tak"?

Można zadzwonić na infolinię lub do ośrodka interwencji kryzysowej i od razu umówić się na przyjazd. Na stronie www.zwjr.pl jest bardzo długa lista telefonów pomocowych i adresów. Zawsze można z tej listy skorzystać i zobaczyć, jakie miejsca pomocowe są w pobliżu. Można podjechać na izbę przyjęć. W sytuacji zagrożenia życia dzwonimy na numer alarmowy 112.

ramka_pomocowa
fot.

Uwaga!

Powyższa porada nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Pamiętaj, że w przypadku jakichkolwiek problemów ze zdrowiem należy skonsultować się z lekarzem.