Obserwuj w Google News

Dzwony śmierci. Gdy lekarz je słyszy, wie, że pacjent umiera

2 min. czytania
Aktualizacja 27.03.2023
27.03.2023 12:51
Zareaguj Reakcja

"Dzwony śmierci" to objaw zbliżającej się śmierci. Słyszą je głównie lekarze i pielęgniarki, poprzez stetoskop. Dowiedz się więcej na ten temat.

Dzwony śmierci - objaw śmierci
fot. Shutterstock

Czy można przewidzieć zbliżającą się śmierć? Odpowiedź na to pytanie brzmi: tak. Osoby, które towarzyszą umierającym, potrafią wskazać charakterystyczne objawy śmierci, które pojawiają się, zanim chory odda ostatnie tchnienie. Do takich objawów należą m.in.:

  • woskowa, sztywna skóra, która inaczej odbija światło,
  • wyostrzone rysy twarzy (tzw. twarz Hipokratesa) – zmiany są szczególnie widoczne w okolicach nosa, bo staje się on wydłużony, szpiczasty, a policzki zapadnięte,
  • zapadnięte, szkliste oczy – spojrzenie jest nieobecne, zawiesza się na jakimś odległym, niewidocznym dla otoczenia punkcie,
  • powolna utrata świadomości – chory nie może już mówić, tylko wykonuje powolne ruchy głowy.

Specjaliści, czyli lekarze, pielęgniarki czy opiekunowie chorych w hospicjum, zwracają również uwagę na inne objawy, np. łabędzi śpiew (to takie chrobotanie podczas oddychania, gdy płuca przestają prawidłowo pracować), czy grzechotka śmierci (to określenie dźwięku, jaki wydobywa się z ust osoby umierającej, coś w rodzaju bulgotania, będącego następstwem gromadzenia się płynów ustrojowych w gardle lub drogach oddechowych).

Objawem śmierci jest również dzwon śmierci.

Objaw dzwonu śmierci – na czym polega?

W ostatnich godzinach życia umierające osoby nie przyjmują już płynów ani pokarmów, a więc nie ma już perystaltyki jelit, nie oddają stolca. Dzwony śmierci – pod tym pojęciem określane jest pewne zjawisko, które słyszane jest za pomocą stetoskopu. Lekarz, przykładając jego koniec do podbrzusza umierającego, słyszy tętno aorty niezagłuszone przez ruchy perystaltyczne jelit (one ustają, gdy pacjent umiera). Dzwony śmierci oznaczają, że zbliża się koniec. To tzw. punkt bez powrotu, czyli sytuacja, w której nie da się tego zatrzymać.

Zdaniem lekarzy wielu chorych wie, że odchodzi (czują to podświadomie). W tym procesie można im towarzyszyć (bywa, że chory woła przed śmiercią bliskich), ale umiera zwykle, gdy czuwający na chwilę odwrócą uwagę. Dlaczego się tak dzieje? Odpowiedzi na to pytanie udzielił ks. Kaczkowski w swojej książce "Szału nie ma, jest rak". Napisał: "Może śmierć jest tak intymnym przeżyciem, że chce się być w momencie umierania samemu?".