Zamknij

Czy przed trzecią dawką zrobić test na przeciwciała? Wyjaśnia prof. Ernest Kuchar

29.10.2021
Aktualizacja: 29.10.2021 16:42

Wątpliwości związane z COVID-19, szczepieniami i odpornością na koronawirusa nie opuszczają większości Polaków. W takich sytuacjach najlepiej słuchać ekspertów. M.in. o to, czy przed trzecią dawką szczepionki przeciwko COVID-19 warto zrobić test na przeciwciała, prof. Ernesta Kuchara, lekarza zakaźnika, pytała Beata Tadla, gospodyni programu Gość Radia ZET.

Test na przeciwciała przed trzecią dawką
fot. Shutterstock

Od 2 listopada wszystkie chętne dorosłe osoby będą mogły przyjąć dawkę przypominającą szczepionki przeciwko COVID-19 – tak zdecydowały polskie władze. Wielu z nas zastanawia się, czy to zrobić. Prof. Ernest Kuchar, prezes Polskiego Towarzystwa Wakcynologii, specjalista chorób zakaźnych, który był gościem Beaty Tadli w programie Gość Radia ZET, wyjaśniał m.in., czy warto robić testy na przeciwciała przed trzecią dawką, czy zaszczepieni ozdrowieńcy mogą zachorować na COVID-19 i czy osoba przeziębiona powinna przetestować się na COVID-19.

Beata Tadla: Czy przed przyjęciem dawki przypominającej (trzeciej lub drugiej) szczepionki na COVID-19 warto zbadać liczbę przeciwciał?

Prof. Ernest Kuchar: Nie, nie warto. Z bardzo prostego powodu: ta informacja nic nie wnosi. Po pierwsze, nie można sprowadzać odporności tylko do przeciwciał. Przeciwciała nie wchodzą bowiem do komórki, więc jeśli wirus dostanie się do niej, to przeciwciała są bezradne, więc ich ilość nie ma znaczenia. O tym, jak przebiega choroba, decyduje odporność komórkowa, a tej się rutynowo nie bada – robi się to tylko w badaniach naukowych. Po drugie, tak naprawdę nie wiemy, ile dokładnie tych przeciwciał ma być, żeby ochronić nas przed wirusem, więc ta informacja nie ma praktycznego zastosowania. Najważniejsze jest to, czy przeciwciała są, czy ich nie ma. Porównałbym to do testu ciążowego: albo jest dodatni, albo ujemny. Więc popatrzmy na to w ten sposób.

Wątpliwości budzi też często to, czy przechorowanie COVID-19 i zaszczepienie się przeciwko tej chorobie dobrze chroni przed zakażeniem koronawirusem.

Beata Tadla: Czy często spotyka pan ozdrowieńców, którzy zaszczepili się, a mimo to ciężko przechodzą covid?

Prof. Ernest Kuchar: To jest rzadkość. Szczepionka ma działanie ochronne, które oczywiście nie jest pełne, bo każdą ochronę można przełamać. Przy masywnym narażeniu może dojść do zakażenia. Natomiast działa też „terapeutycznie” w tym sensie, że łagodzi przebieg choroby. I to jest bardzo ważne, bo zakres objawów po zakażeniu koronawirusem jest bardzo szeroki: jedni przechodzą to zakażenie zupełnie bezobjawowo, a inni umierają. Od czego to zależy? Wirus jest przecież ten sam. Oczywiście, od organizmu. I od jeszcze jednej rzeczy, na którą mamy wpływ, czyli dawki zakażającej. Bo wiemy, że im więcej wirusów dostaniemy na początek, tym ciężej choroba przebiega. To logiczne, bo organizm musi zwalczyć bardziej licznego przeciwnika. Jeżeli dawka zakażająca jest mała, to i przebieg choroby jest łagodniejszy. Stąd nasz apel o noszenie maseczek, zachowanie dystansu. I choć maseczka w stu procentach nie chroni przed zakażeniem, to zmniejsza dawkę zakażającą, co może mieć decydujący wpływ na przebieg choroby, a także przeżycie jej lub nie.

Co dzień mamy tysiące nowych potwierdzonych zakażeń, ale tak naprawdę jest ich zdecydowanie więcej. Prof. Kuchar szacuje, że nawet 5 razy więcej niż mówią codzienne oficjalne raporty resortu zdrowia, bo większość osób się nie testuje, bojąc się kwarantanny.

Beata Tadla: Jeśli nam się wydaje, że to zwykłe przeziębienie, bo przecież jest jesień, to zrobić test na COVID-19 czy nie?

Prof. Ernest Kuchar: Oczywiście, że tak! Nawet jeśli ktoś jest człowiekiem młodym bez chorób towarzyszących i wszystko wskazuje na to, że przejdzie zakażenie SARS-CoV-2 łagodnie, to stanowi zagrożenie dla innych. Powtarzam to wielokrotnie: choroba zakaźna nie jest chorobą osobistą. Dlaczego? Jak ktoś ma nadciśnienie, to jest jego problem, jak ktoś ma hipercholesterolemię czy chore nerki, to jest jego problem, ale choroba zakaźna cechuje się właśnie tym, że się przenosi i z tego powodu stanowi problem społeczny. Wyobraźmy sobie, że ktoś prątkuje. Czy chciałaby pani siedzieć w towarzystwie osoby, która ma świeżą gruźlicę i zaraża? To nie jest tylko jej problem, to jest problem społeczny. I tak samo jest z zakażeniami wirusowymi, w tym z COVID-19.

Posłuchaj podcastu