Zamknij

Jak rozmawiać z dzieckiem o wojnie w Ukrainie? 6 ważnych zasad

07.03.2022
Aktualizacja: 07.03.2022 11:15

Wojna w Ukrainie trwa. W mediach, w rozmowach pomiędzy zwykłymi ludźmi jest to temat numer jeden. Mimowolnymi świadkami tych rozmów są dzieci, i te małe, i te duże. Wiele osób zastanawia się, czy rozmawiać z nimi na temat wojny w Ukrainie. A jeśli tak, to jak to zrobić? Jak rozmawiać z dzieckiem o wojnie?

Jak rozmawiać z dzieckiem o wojnie w Ukrainie?
fot. Shutterstock

Zdaniem psychologów, od tematu wojny nie da się uciec i trzeba o tym z dzieckiem rozmawiać, ale należy to robić delikatnie, z wyczuciem, adekwatnie do jego wieku. Dzieci czują nasze emocje, widzą, że coś złego się dzieje, nie możemy pozostawić ich w niewiedzy, we własnych domysłach, fantazji.

Nawet jeśli my sami staramy się izolować dzieci od tematu wojny, inni tego nie zrobią. Dziecko może usłyszeć o tym od rówieśników (nawet w przedszkolu), od przypadkowych ludzi czy nawet z mediów społecznościowych. Ludzie rozmawiają o wojnie w Ukrainie na ulicy, w komunikacji miejskiej, w sklepie. Coraz więcej uchodźców (głównie matek z dziećmi) dociera do Polski, a ich dzieci wkrótce dołączą do klas, grup przedszkolnych z naszymi dziećmi. Nasze pociechy mogą też spotkać swych rówieśników uciekających z Ukrainy na placach zabaw, na podwórku. Pozostawienie więc ich samym sobie z tym tematem może sprawić, że będą miały problemy natury psychicznej. Mogą mieć:

Tych objawów może być znacznie więcej, ich lista może być bardzo długa. Ale nie wpadajmy w panikę, pozwólmy dziecku oswoić się z tą sytuacją (tak, jak i my musimy się z nią oswoić). Pamiętajmy, że to bardzo świeża sytuacja, za kilka dni może wyglądać zupełnie inaczej. Nie od razu musimy biec na psychoterapię.

– Lepiej w takiej sytuacji wyjaśnić dzieciom, co się dzieje, dopasowując przekaz do ich poziomu – uważa Magdalena Halicka, psycholog, psychotraumatolog z Centrum Terapii Dialog, i dodaje: – Dzieciom, podobnie jak nam dorosłym, trudno odnaleźć się w tej całej sytuacji związanej z wojną w Ukrainie. One, nawet jeśli nie są zorientowane w sytuacji, czują, że coś dziwnego się dzieje. Mają więc prawo być niespokojne, mają prawo szukać odpowiedzi na dręczące pytania, mają prawo czuć się bezradne, ponieważ to, co dzieje się za naszą granicą jest straszne. Jeśli my, dorośli odczuwamy lęk i niepokój, to tym bardziej czuje je dziecko, które ma ograniczone możliwości dostępu do rzetelnych wiadomości.

Co zrobić ta takiej sytuacji, czy sami powinniśmy zainicjować rozmowę, czy poczekać aż dziecko samo zapyta? Psycholog Magdalena Halicka z Centrum Terapii Dialog daje kilka rad.

Obserwuj dziecko

Przede wszystkim należy obserwować dziecko, czy zaczyna się inaczej zachowywać, na przykład czy jest bardziej aktywne, czy raczej staje się apatyczne, czy reaguje złością, czy płaczem, czy ma problemy z zaśnięciem, czy nie chce samo zostawać w pokoju, czy jest zdenerwowane, gdy wychodzimy z domu do pracy etc. W takiej sytuacji usiądźmy z maluchem i spróbujmy się dowiedzieć, co jest przyczyną zmian w jego zachowaniu. Róbmy to delikatnie.

– Po prostu pytajmy, co działo się w szkole, przedszkolu, żłobku, jak się ma, co wydarzyło się danego dnia dobrego, a co niefajnego. Ale też, co już wie na ten sytuacji w Ukrainie, jakie informacje do niego dotarły, czy w szkole się o tym rozmawia. To pomoże mu otworzyć się na rozmowę, a my jako dorośli będziemy mogli sprawdzić, jakie informacje na ten temat ma nasze dziecko, co musimy poprawić w jego wiedzy, co nowego możemy wprowadzić – tłumaczy Magdalena Halicka, psycholog i dodaje: – Sprawdźmy, czy to w ogóle są prawdziwe informacje, bo często dzieci fantazjują, stwarzają alternatywne scenariusze, wchodzą w pewne iluzje i potrafią się w tych lękach nakręcać i tworzyć następne scenariusze.

Dostosuj przekaz do wieku dziecka

Nie czekajmy, aż dziecko samo zacznie się dopominać informacji, tylko sami mu je podajmy, dostosowując swój przekaz do jego wieku. Inaczej powinniśmy rozmawiać o wojnie z przedszkolakiem, inaczej z dzieckiem 10-12-letnim, jeszcze inaczej z nastolatkiem. Słownictwo oraz treści tych informacji muszą być adekwatne do wieku.

– Nie mówmy przedszkolakowi: jest wojna, jest niebezpiecznie, źli ludzie strzelają do innych, giną ludzie. Raczej starajmy się wyjaśnić mu sytuację bez używania takich stwierdzeń. Powiedzmy mu, że jeden kraj zaatakował inny i teraz wszyscy obserwują, co się dzieje, pomagają tym zaatakowanym i starają się robić wszystko, aby to jak najszybciej się skończyło – tłumaczy psycholog i dodaje: – Nazywajmy rzeczy, które realnie się dzieją, ale jednocześnie nie strasząc, zabezpieczając dziecko, mówiąc o tym, że my tutaj jesteśmy bezpieczni. To ważne, bo dzieci najbardziej boją się tego, że ta sytuacja dotrze do nas. Ale jeśli trzeba, nie ukrywajmy tego, że to może się zmienić.

Pamiętajmy, że kilkuletnie dziecko doskonale wyczuwa nasze emocje: niepokój, napięcie, stres. Ono je współodczuwa z nami.

Magdalena Halicka radzi

W przypadku młodszych dzieci lepiej skorzystać z książeczek edukacyjnych. Polecam świetną książkę Katarzyny Ryrych „Wojny dorosłych, historie dzieci”, a także serię książek Joanny Papuzińskiej i Renaty Piątkowskiej. One pomogą przeprowadzić z dzieckiem tak trudną rozmowę.

Starajmy się odpowiedzieć na każde pytanie dziecka. Absolutnie nie mówmy mu, jesteś za mały, nie powinieneś/ powinnaś się tym przejmować. Bo dziecko i tak będzie o tym myśleć, tylko że ze swoim lękiem i myślami zostanie pozostawione samo sobie. Z siedmio-, ośmiolatkiem można już porozmawiać o wszystkim, tylko oczywiście mądrze i spokojnie. Nie oglądajmy z nim scen z trwającej wojny, ale odpowiadajmy na pytania, które go nurtują.

Ważne!

Jeśli dziecko nie chce o tym rozmawiać, uszanujmy to. Nie naciskajmy, dajmy mu przestrzeń. Możemy powiedzieć: rozumiem, że nie chcesz o tym rozmawiać, ale pamiętaj że jeśli zechcesz, to zawsze możesz z tym do mnie przyjść, jestem dla Ciebie.

Nie oszukujmy dzieci, nie twórzmy iluzji

Wiele dzieci ma przeświadczenie, że nam również tu w Polsce może stać się coś złego. Jak je uspokoić? Zdaniem psycholog Magdaleny Halickiej nie należy dzieci straszyć, ale też nie można ich oszukiwać.

– Prawda jest taka, że sami nie wiemy, co dalej będzie z tą wojną, czy ona nie pojawi się u nas. Dlatego nie możemy o tym zapewniać dzieci, bo w ten sposób tworzymy pewną iluzję. Jeżeli cokolwiek takiego się zdarzy, dziecko będzie czuło się oszukane i będzie miało prawo mieć odczuwać trudności z zaufaniem rodzicowi – tłumaczy psycholog i dodaje: – Naszym zadaniem jest powiedzenie: nie wiem, jak będzie, rozumiem, co czujesz, ja też to czuję. I nie chodzi o straszenie, mówmy zgodnie z prawdą, czym jest Unia Europejska, wytłumaczmy, że jesteśmy w NATO i co to znaczy. Dajmy dziecku pakiet informacji, na których mogą się oprzeć. Wielu z nas instynktownie zapewne mówi dziecku o bezpieczeństwie, ale to trochę tak jak wtedy, gdy dziecko upada na kolana, a my mówimy mu: nie płacz, nic już nie boli, choć dziecko płacze, bo właśnie je boli.

Zdaniem pani psycholog, nie musimy nazywać wszystkiego dosłownie.

– Mówmy o tym co tu i teraz, czyli w tej chwili jesteśmy bezpieczni, bo Unia nas chroni – tłumaczy Magdalena Halicka i dodaje, że jeśli dziecko jest starsze, wytłumaczmy, na czym to polega, ale nie ukrywajmy tego, że nie wiemy, co będzie dalej. Tu chodzi tylko o to, aby nie zakłamywać rzeczywistości.

Dajmy dziecku poczucie bezpieczeństwa

W takiej sytuacji trzeba dziecku zapewnić poczucie bezpieczeństwa, dbając o jego podstawowe potrzeby, czyli o to, aby:

  • wyspało się,
  • najadło się,
  • zrelaksowało się.

Odciągnijmy dziecko od telewizora, mediów społecznościowych. Zabierzmy je na spacer, na plac zabaw, poczytajmy mu, pograjmy w gry planszowe, porozmawiajmy z nich na tematy neutralne, ale też dajmy mu szansę na wyrażenie przeżywanych emocji, które się w nim zebrały. Po prostu bądźmy z dzieckiem, to w takich chwilach najbardziej pomaga.

Ważne!

Pilnujmy tego, aby telewizor nie był cały czas włączony. Dozujmy informacje.

Pokażmy dziecku, że jego emocje są naturalne

Strach, lęk, niepokój to emocje, które bardzo często będą towarzyszyć naszym dzieciom. Mimo najszczerszych chęci nie uchronimy ich przed nimi, ale możemy nauczyć, jak sobie z nimi radzić. Czasem trzeba pozwolić im te trudne emocje przeżyć, najlepiej robiąc to na własnym przykładzie.

– Nie bójmy się pokazać swojej bezradności czy lęku, możemy powiedzieć mu, że też przeżywamy trudne emocje i się boimy. Dzięki temu pokazujemy dzieciom, że i my musimy radzić sobie z trudnymi emocjami – tłumaczy psycholog i dodaje: – Oczywiście starajmy się niepotrzebnie tego lęku nie podsycać, nie rozpaczajmy przy nim, nie pokazujmy paniki.

Zaangażujmy dziecko w pomoc

– Zaangażowanie się w pomoc może być sposobem radzenia sobie z trudnymi emocjami, bowiem sprawczość obniża poziom bezradności. Możemy zaproponować dziecku wzięcie udziału w zbiórce żywności czy ubrań dla Ukraińców, zapytajmy, czy nie chciałoby włączyć się w taką akcję. Może chciałoby podzielić się swoimi zabawkami? – uważa psycholog i dodaje: – To pozwoli mu mieć poczucie, że ma wpływ na tę sytuację. Mówmy mu, że warto pomagać, ale nie zmuszajmy go do tego, nie decydujmy w tej sytuacji za niego. Jeśli nie chce oddać swoich rzeczy, nie krytykujmy tego.

Źródło: Webinar zorganizowany 25 lutego 2022 r. przez Centrum Terapii Dialog, pt. "Jak rozmawiać z dziećmi o wojnie w Ukrainie"/ zdrowie.pap.pl/ Monika Wysocka