Obserwuj w Google News

Miał uczucie, że pocą mu się stopy. To był objaw nieuleczalnego raka

2 min. czytania
Aktualizacja 20.10.2023
20.10.2023 15:23
Zareaguj Reakcja

Tak dziwne objawy dają czasem nowotwory. U 49-latka było to odczucie, że cały czas ma mokre skarpetki. Był przerażony, gdy otrzymał diagnozę. Teraz zaangażował się w pracę na rzecz wsparcia dla chorych na raka.

Mark Davies przeszedł chemioterapię
fot. Shutterstock/Screen X

Kiedy Mark Davies z Londynu zgłosił się na wizytę u swojego lekarza rodzinnego w 2016 roku, nie spodziewał się, że otrzyma tak szokującą diagnozę. Jedynym objawem choroby u 49-latka, ojca dwóch synów, był to, że czuł, że ciągle ma wilgotne skarpetki. Okazało się, że dziwne uczucie w stopach było spowodowane szpiczakiem, nieuleczalnym nowotworem krwi. W Wielkiej Brytanii choroba każdego roku zabija 3 tys. osób. Historię Marka opisuje „Express”.

Objawy szpiczaka można poczuć w stopach

Mark, obecnie 56-latek, wspomina: „Miałem dziwne uczucie w stopach i kostkach. Jakby ból, ale też dziwny. Wciąż wydawało mi się, że po prostu mam mokre skarpetki. Lekarz też był zdziwiony, ale zlecił kilka badań krwi. Dzięki temu udało nam się wcześnie wykryć szpiczaka, co okazało się błogosławieństwem. Wiem, że mam szczęście”.

U Marka początkowo zdiagnozowano wczesną postać szpiczaka, ale choroba szybko przeszła w pełnoobjawową – stało się to podczas pandemii. Mężczyzna mówi, że czuł, jakby ziemia otworzyła się i pochłonęła go w całości.

Diagnozowanie i leczenie raka to zawsze rollercoaster. Dla Marka opoką była rodzina i piłka nożna, której jest fanem. – Piłka nożna była ważnym czynnikiem rozpraszającym i wspierającym, zwłaszcza gdy przechodziłem chemioterapię i praktycznie przez rok byłem unieruchomiony – mówi mężczyzna. – Największym źródłem wsparcia jest oczywiście rodzina i przyjaciele, ale piłka nożna pomogła mi wielokrotnie w ciągu ostatnich siedmiu lat, odkąd zdiagnozowano u mnie szpiczaka.

Wsparcie psychiczne dla chorych na raka

Mark ma obecnie remisję choroby po chemioterapii i przeszczepie komórek macierzystych. Nawiązał współpracę z organizacją charytatywną Myeloma UK, aby szerzyć świadomość na temat znaków ostrzegawczych szpiczaka i emocjonalnych skutków życia z nieuleczalnym rakiem krwi.

Londyńczyk chce również zwrócić uwagę na brak wsparcia w zakresie zdrowia psychicznego dla osób z nowotworem krwi – w przeciwieństwie do chorych na inne nowotwory osoby z tym typem raka otrzymują mniejsze wsparcie. Zaledwie 86 proc. pacjentów z rakiem krwi otrzymuje wsparcie w zakresie zdrowia psychicznego, w porównaniu do 91 proc. osób z rakiem prostaty i 92 proc. chorych z rakiem piersi.

Mark wspomina: „Było ciężko, fizycznie i psychicznie. Miałem depresję przed, w trakcie i po leczeniu. Niepokój, który odczuwałem przez całe życie, znacznie się pogłębił. Mam teraz remisję choroby, ale nadal trudno mi pogodzić się z niepewnością życia ze szpiczakiem. Wiem, że najprawdopodobniej pewnego dnia powróci i znów wszystko zacznie się od początku”.

Dr Sophie Castell, dyrektor naczelna Myeloma UK, wyjaśniła, że jej organizacja będzie walczyć, dopóki każda osoba dotknięta szpiczakiem nie uzyska dostępu do potrzebnego wsparcia. Mark wydał książkę ze wspomnieniami z czasów leczenia, przeszczepu i rekonwalescencji. Ma nadzieję, że przyda się ona innym, którzy są w podobnej sytuacji i że pomoże im zrozumieć, że wiadomość o nieuleczalnym raku nie oznacza końca życia.

Uwaga!

Powyższa porada nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Pamiętaj, że w przypadku jakichkolwiek problemów ze zdrowiem należy skonsultować się z lekarzem.