Karmiła piersią na środku sklepu. Teraz tłumaczy, czemu to zrobiła

17.02.2020
Aktualizacja: 17.02.2020 12:38
Karmienie piersią w miejscu publicznym.
fot. Facebook / Sarah Mills - Amongst the Stars

Sarah Mills, samotna matka trójki dzieci, usiadła na środku sklepu, bez skrępowania odkryła pierś i zaczęła karmić swoje dziecko. Czy to powinno się zdarzyć i jak w ogóle do tego doszło? – zastanawiają się niektórzy. Zanim ocenisz, poznaj historię internautki. 

Karmienie piersią w miejscu publicznym

Rzadko kiedy kobietą potrafią otwarcie rozmawiać o trudach macierzyństwa. Nieustannie grają dzielne, silne, zawsze przygotowane, aż w końcu zmęczenie wychodzi samo. Najczęściej atakuje depresja, wypalenie lub inne zaburzenia psychiczne. Jeśli już okazują bezsilność to tylko czasami, w ukryciu pod prysznicem albo w rozmowie telefonicznej z przyjaciółką. Pojawiają się coraz częściej też wpisy i zdjęcia z trudnych momentów. Choć spotyka się to z różnym odbiorem, niektóre matki mają nadzieję, że otworzy oczy na to, jak naprawdę wygląda życie rodzica.

Sarah Mills blogerka i samotna matka 3 dzieci opublikowała  swoje zdjęcie, na którym siedzi na podłodze w sklepie między regałami i karmi piersią swojego syna. Kobieta przyznała, że w jej życiu ostatnio dzieje się wiele rzeczy i jest przytłoczona. Wybrała się na zakupy z dziećmi, by nabyć szkolne przybory. Nie mogła wszystkiego po kolei skompletować, a dzieci wcale jej tego nie ułatwiały.

„Miałem naprawdę ciężkie dni i byłem kompletnie przytłoczony. Od kilku miesięcy źle mi się czuję, a wokół mnie dużo się działo” – przyznała się w poście.

„Nie mogłem zebrać myśli, nie mogłem się skupić. Zazwyczaj w takie dni jak te staram się stworzyć plan, ćwiczyć małe kroki i robię go chwila po chwili. Ale do południa nie mogłem nawet pomyśleć o następnym kroku ani następnej chwili. Kiedy masz tyle hałasu w głowie, czasami jest po prostu cholernie trudno się zatrzymać i być racjonalnym (…)Przez lata nauczyłem się rozpoznać, kiedy zaraz nastąpi ogromny atak lękowy. Potrzebowałam chwili” – pisała dalej.

Naga pierś wciąż w środowisku budzi kontrowersje. W związku z tym samotna matka naraziła się na pogardliwy wzrok jednej z klientek, która nie mogła znieść widoku karmiącej piersią publicznie mamy albo karmiącej publicznie mamy, dziecka, które jest już duże.

Niemniej Sarah zaznacza, że potrzebowała tej chwili dla własnego psychicznego zdrowia i opanowania sytuacji. Kobieta przytacza również badania, które wskazują, że nawet 26%. Australijczyków może doświadczać zaburzeń lękowych. Często są one tłumione, co działa na jeszcze większą niekorzyść pacjenta. Dlatego Sarah podkreśla, że czasami warto przestać myśleć o tym, co powiedzą inni i działać tak, by było to dla nas zdrowe.

Na czym polega wypalenie rodzicielskie?

Sarah w swoim wpisie wspomina, że zmaga się zaburzeniem lękowym, ale mogło też wystąpić wypalenie rodzicielskie. Społeczeństwo potrzebuje większej wiedzy na temat zaburzeń psychicznych.  Być może, dzięki temu reagowaliby na podobne zachowania matek z większą empatią. 

Gdy rodzica dopada sandrom wypalenia zawodowego czy rodzicielskiego, mogą dziać się różne rzeczy. Wynika to z chronicznego i przedłużającego się stresu, z którym sobie nie radzimy. Ten stan może prowadzić do objawów taki, jak: bezsenność, apatia, choroba somatyczna.

Rodzice dzielą się na takich, którzy przyznają się, że dzieci dają im w kość, i na takich, którzy się do tego nie przyznają. Tymczasem okazuje się,  że już samo przyznanie się pomaga.

Ciekawych danych dostarcza  badanie przeprowadzone w Portugalii. Polegało ono na przeanalizowaniu stron internetowych dedykowanych matkom: szeroko dostępnych i zamkniętych. Analizowano, jakimi emocjami dzielą się matki, mówiąc o swoim doświadczeniach związanych z macierzyństwem. Okazało się, że na stronach otwartych matki pisały, że czują się wspaniale, a macierzyństwo odmieniło ich życie na lepsze.

Natomiast na zamkniętych przyznawały się do złości, przeciążenia, ubolewały, że nie mają czasu dla siebie, na kino, rozrywki. Czyli oficjalnie pisały to, czego się od nich oczekuje, natomiast prywatnie – szczerze opisywały swoje odczucia.

Ważna informacja

Wypalenie zawodowe zostało uznane przez Światową Organizację Zdrowia za jednostkę chorobową. W 2022 znajdzie się w rejestrze chorób.

Warto się zastanowić, dlaczego dochodzi do wypalenia matek? Wyjaśnień jest wiele. Jedno z nich to niezadbanie o siebie samą i o równowagę życiową (work-life balance). Chcemy być wszystkim dla dziecka, podarować tak cudowny czas, że zapominamy o sobie. Matki rezygnują nie tylko z siebie, ale z wszelkich rozrywek: kina, dyskotek, opery. Dodatkowo kobiety narażone są na straszne naciski z różnych stron i wypełniania kilku ról naraz: rodzicielskiej, partnerskiej, zawodowej, itd. Z jednej strony matki czują się przytłoczone, ale z drugiej za wszelką ceną chcą pokazać wszystkim wokół, że sobie świetnie radzą. 

Nawet jeśli młodzi mężowie angażują się w opiekę nad dziećmi, większość matek uważa, że to one są niezastąpione. – Ważnym komponentem wypalenia są: przeinwestowanie w rolę rodzica, przytłaczające poczucie odpowiedzialności za dziecko i perfekcjonizm – podkreśla Dorota Szczygieł, zajmująca się psychologią emocji.  

Niestety, w Polsce brakuje np. grup wsparcia, które oferowałyby wieloraką pomoc w rozwoju kompetencji emocjonalnych, organizacyjnych. To miejsce mogłoby przypominać matką o tym by były dla siebie bardziej wyrozumiałe. Słusznie zauważył pediatra Donald Winnicott: "Idealne matki nie istnieją, są natomiast te wystarczająco dobre". 

Źródło: 7news.com.au; Zwierciadło