Jest Pani gruba i musi schudnąć – usłyszałam od lekarza. List czytelniczki

25.09.2019
Aktualizacja: 25.09.2019 16:24
pacjentka z nadwagą u lekarza

Napisała do nas jedna z naszych czytelniczek, opisując swoje doświadczenia z gabinetu lekarskiego. Lekarz wprost, nie zważając na nic, oświadczył jej, że jest gruba i musi schudnąć. Potem przyznał, że tej metody, polegającej na zawstydzaniu otyłych pacjentów, nauczył się na studiach. 

„Jest Pani gruba i musi schudnąć – usłyszałam od lekarza rodzinnego, gdy powiedziałam, że przyszłam do niego w sprawie obrzęków nóg i nadciśnienia. Mam nadwagę – 5 kg, i w trakcie wizyty byłam opuchnięta. Lekarz zamiast pochylić się nad moim przypadkiem, zebrać wywiad i sprawdzić, skąd moje złe samopoczucie, na wstępie uznał, że przyczyną moim problemów zdrowotnych jest... waga. Mam duży dystans do siebie i ogromne poczucie humoru, ale jego słowa mnie zabolały, co głośno wyraziłam. Lekarz chyba zreflektował się w porę i przeprosił, ale przy okazji wyznał, że na studiach usłyszał, że najlepsza jest terapia szokowa, stąd tak obcesowe powitanie mnie na początku wizyty. Osiągnął cel. Zszokował mnie. Przede wszystkim brakiem empatii. Wiele osób boryka się z problem otyłości czy nadwagi i w większości przypadków winą nie jest zaniedbanie, ale obiektywne problemy zdrowotne: zaburzenia hormonalne, problemy z tarczycą, spowolniony metabolizm, zaburzenia wchłaniania, choroby ograniczające aktywność fizyczną. To prawda, że wiele chorób jest wynikiem otyłości i złego stylu życia, ale też nadwaga i otyłość mogą być wynikiem wielu chorób. Lekarze jednak nie dostrzegają tej zależności. W moim przypadku nadwaga jest wynikiem choroby i ograniczenia aktywności fizycznej na kilka miesięcy. Ja schudnę, ale czy lekarze zmądrzeją?” – napisała do nas jedna z czytelniczek. I dodała: „Gdy opowiadałam tę historię moim znajomym i rodzinie, okazało się, że większość z nich ma podobne doświadczenia. Najczęściej stawianą diagnozą w dzisiejszych czasach jest: otyłość. Niestety podpowiedzi, jak schudnąć, brak lub są one oderwane od rzeczywistości. Przykład: znanej mi wegetariance ze zwyrodnieniem stawów kolanowych lekarz doradził rzucenie mięsa i bieganie, a panu ze zwyrodnieniem stawu biodrowego – jazdę na rowerze”. 

Ten list bardzo nas poruszył i zasmucił. Uświadomił nam, jak wielka jest skala problemu, tzw. fat shamingu. Wiele osób (w tym również lekarze) myśli, że zawstydzanie osób z nadwagą lub otyłością jest jedynym sposobem na to, by je zmobilizować do zrzucenia zbędnych kilogramów.

Jakiś czas temu głośno było o pani neurolog, która podzieliła się w social mediach swoimi przemyśleniami na temat par, z którymi podróżowała statkiem. W zamieszczonym na swojej stronie poście (później usuniętym) napisała: „Będąc na wycieczce statkiem, wśród ludzi w strojach kąpielowych, poczyniłam pewne obserwacje. Jako lekarz tak już mam – zboczenie zawodowe. Otóż było tam sporo par i rzuciła mi się w oczy pewna dysproporcja. O ile faceci wyglądali niczego sobie, o tyle ich partnerki były po prostu grube. A mówi się, że to kobiety bardziej dbają o wygląd. I tak się zastanawiam, czy oni takie lubią? Czy im to zwisa? A może boją się zwrócić uwagę, że coś poszło nie tak?”.

Zobacz: "A mówi się, że to kobiety bardziej dbają o wygląd". Post lekarki zabolał internautów

Jej post wzbudził ogromne kontrowersje. Pod wpływem negatywnych komentarzy lekarka usunęła post i przeprosiła, ale wiele osób wskazywało, że nie były to szczere przeprosiny, a jedynie wymuszone kryzysową sytuacją (wiele osób zamieszczało negatywne opinie i oceny na jej profilach związanych z działalnością zawodową, np. w serwisie znanylekarz.pl).

Jeszcze wcześniej głośno było o poście Ewy Chodakowskiej – znanej trenerki, guru wielu kobiet w Polsce. Zamieściła ona na swoim Instastories historię rodziny, którą spotkała na stacji benzynowej, z niezbyt miłym komentarzem. Po fali krytyki, w nagranym materiale video, powiedziała: „Nigdy osobie otyłej nie powiedziałam, że jest gruba. Zawsze mówię: Zadbaj o siebie, zwróć uwagę na to, co ląduje na twoim talerzu, nie truj się! Ostatnio byłam na stacji benzynowej, patrzę, rodzina rozmiar 3 XL, jak nic. Buzie ociekają sosami i hot-dogi w ręce. No i nagrałam Instastories, generalizując, nie pokazując tej rodziny: Ludziska, nie róbcie tego swoim dzieciom!. No i co czytam w komentarzach? »Nie wolno tak wytykać palcem, nie wolno zwracać uwagi«. Czekaj, jak idziesz mostem i skacze samobójca, to nie zwracasz uwagi? Bo ja reaguję”.

I tu dochodzimy do clou sprawy. Należy zwracać uwagę, ba! nawet wyciągnąć rękę z pomocą, osobie otyłej, ale wszystko zależy od formy, w jakiej to robimy. Stygmatyzowanie osób otyłych (nawet tych, którym buzie ociekają sosami, pani Ewo!), wskazywanie ich palcami i namawianie innych do podobnych działań, jest nieakceptowalne w żadnym wymiarze. Osoby znane i cieszące się popularnością powinny wiedzieć, że dla wielu swoich fanów, ślepo wpatrzonych w swoich idoli, to jest sygnał do wyśmiewania się z osób otyłych, do okazywania im wyższości.

A lekarze powinni wiedzieć, że najpierw należy poznać pacjenta, jego historię choroby i dopiero później – zgodnie ze swoją wiedzą – zaoferować pomoc w odchudzaniu lub skierować do specjalisty, który takiego wsparcia pacjentowi udzieli.

Jeśli pacjentka (czy pacjent) na początku wizyty usłyszy, że jest gruba i ma się odchudzić, bez pochylenia się nad jej jednostkową sytuacją, to albo więcej już się nie pojawi u lekarza (bo będzie się wstydziła), albo zacznie się jeszcze bardziej stresować, co może prowadzić do zachowań autodestrukcyjnych, takich jak przejadanie się. Ta metoda po prostu nie działa albo działa na małą grupę osób.

Doskonale to kiedyś podsumował James Corden, brytyjski aktor i gospodarz amerykańskiego talk-show „The Late Show with James Corden”. Podczas jednego ze swoich programów powiedział: „Gdyby wyśmiewanie grubych ludzi powodowało, że chudliby, to w szkołach nie byłoby grubych dzieci”.

I chcę jasno podkreślić: problem otyłości istnieje, zarówno w Polsce, jak i na świecie. Należy się nad nim pochylić, ale w mądry sposób. Zawstydzanie jest najgorszą metodą, bo powoduje, że ludzie otyli czują się gorzej, mają niższe poczucie wartości, a przez to niszczą siebie. Jest wiele badań, które udowadniają, że zawstydzanie nie zachęca do odchudzania, wręcz przeciwnie, prowadzi do zwiększenia masy ciała.

Chcesz realnie pomóc bliskiej Ci osobie schudnąć? Wesprzyj ją, pokaż, że może na Ciebie liczyć. Zachęć do aktywności, zaproponuj wspólne spacery, podczas których będzie okazja do rozmowy. Podsuwaj zdrowe przepisy na przekąski lub nawet wesprzyj w zmianie diety. Przechodzenie wspólnie przez trudny proces odchudzania, codzienne inspirowanie i wspieranie w sytuacjach zwątpienia, jest o wiele lepsze (i skuteczniejsze!) niż wyśmiewanie.

Wypowiedź eksperta

Wiktoria Dróżka, psycholog

Zanim powiemy osobie, że jest gruba – jak lekarz w nadesłanym liście do Radia Zet - zatrzymajmy się i pomyślmy, czy sami chcielibyśmy usłyszeć to zdanie. Co by nam to dało? Jakbyśmy się z tym poczuli? Czy rozwiązałoby to problem?Jeśli ktoś myśli, że „terapia szokowa” może pomóc, bardzo się myli. To zadziała, ale w sposób odwrotny, najprawdopodobniej wywoła wstyd i wzrost nienawiści do ciała. Ostra ocena każdego z nas niszczy. Osoba, która usłyszy taki komunikat, wyjdzie z gabinetu z myślą: „Jestem gruby i do niczego”. Co więcej, najprawdopodobniej zostanie z tym sama. A przecież można podejść do problemu inaczej, z większym wyczuciem. Wysłuchać, zebrać informacje o pacjencie i znaleźć przyczynę obrzęków, nadwagi, otyłości.Warto po prostu próbować dowiedzieć się, co kryje się za otyłością i innymi zaburzeniami odżywiania, bo zawsze coś się kryje. Wyjdzie to w dobrze przeprowadzonej rozmowie. Co zabolało autorkę listu? Brak empatii w kontakcie z osobą, która przyszła po pomoc. Specjalista widzi osobę pierwszy raz i bez dłuższego namysłu stawia surową diagnozę: „Jest pani gruba”. To może zaboleć.W liście ukazane zostały dwa podstawowe problemy. Pierwszy – nieprzygotowanie lekarzy do kontaktu z chorym. W zawodzie, którym wyczucie, empatia i uwaga na drugiego człowieka jest kluczowa, brakuje jej. Drugie – pochopna ocena osób z nadwagą. Pomiędzy nadwagą a lenistwem niepotrzebnie stawia się znak „równa się”. Tymczasem to może wynikać z jakieś traumy, zaburzeń hormonalnych, zaburzeń nastroju czy innymi problemami natury psychicznej, czy fizycznej.