Zamknij

To nie geny i stres są największymi wrogami serca. Kardiolog dementuje mity

22.09.2022
Aktualizacja: 22.09.2022 14:05

Geny i stres – to dwa czynniki, najczęściej obwiniane o powodowanie chorób sercowo-naczyniowych. Tymczasem to nieprawda – tłumaczy kardiolog prof. dr hab. n. med. Artur Mamcarz. Najważniejsze przyczyny związane są, niestety, ze stylem życia. Chcąc chronić swoje serce, to właśnie na nie trzeba zwrócić największą uwagę.

Przyczyny chorób serca wśród kobiet
fot. Schutterstock

Za główne przyczyny chorób serca powszechnie uważa się obciążenia genetyczne oraz stres, a nie wysoki cholesterol, nadciśnienie i otyłość – wynika z badania „Profilaktyka zdrowia kobiet”*, które wykonano na wiosnę tego roku z inicjatywy Gedeon Richter Polska. Lekarze tłumaczą, że takie poczucie wśród kobiet to zdejmowanie z siebie odpowiedzialności za własne zdrowie. Również za to, że nie wykonują badań profilaktycznych.

– Być może zbyt mała troska kobiet o układ krążenia wynika z przekonania, że choroby sercowo-naczyniowe zagrażają im w mniejszym stopniu niż mężczyznom, z uwagi na ochronne działanie kobiecych hormonów, estrogenów – mówi kardiolog prof. dr hab. n. med. Artur Mamcarz z III Kliniki Chorób Wewnętrznych i Kardiologii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. – Rzeczywiście, przed 50. rokiem życia kobiety rzadziej zapadają na zawały serca, ale po menopauzie, kiedy jajniki przestają produkować estrogeny, doganiają mężczyzn w zawałowych statystykach.

Nieporozumienia wokół ryzyka chorób serca

Polki, które wzięły udział w badaniu, uważają, że głównym czynnikiem ryzyka chorób układu krążenia jest przewlekły stres, czynniki genetyczne oraz nadciśnienie tętnicze (tu akurat zgoda). Jedynie 1 proc. badanych kobiet w pytaniu otwartym wskazała złą dietę. Specjaliści tłumaczą.

– W tabelach SCORE służących do oceny ryzyka sercowo-naczyniowego wśród kluczowych czynników ryzyka wymienia się: wiek, płeć, palenie papierosów, nadciśnienie tętnicze i podwyższony cholesterol – koryguje prof. Mamcarz. – Jednak duże znaczenie mają także inne czynniki „napędzające” ogólnoustrojowy stan zapalny, który sprzyja powstawaniu blaszki miażdżycowej, np. zapalenie przyzębia, reumatoidalne zapalenie stawów, łuszczyca, a nawet grypa czy COVID-19. Okazuje się, że szczepienie przeciwko grypie, covidowi czy pneumokokom zmniejszają ryzyko chorób sercowo-naczyniowych. Coraz więcej mówi się także o znaczeniu czynników psychoemocjonalnych, takich jak np. samotność, słabe relacje społeczne oraz depresja czy leczenie psychiatryczne w przeszłości.

Najwięksi wrogowie serca to wcale nie geny i stres

Wiele Polek wierzy, że jeśli w ich rodzinie nie było chorób kardiologicznych, to mogą czuć się bezpiecznie. – Dobre geny to nie wszystko – ostrzega kardiolog. – Zdrowie zależy od nich maksymalnie w 10 proc., reszta zależy od stylu życia.

Zdaniem eksperta, nadmiernym wpływem na kondycję układu krążenia obarczany jest stres. Osoby z chorobami serca często tłumaczą sobie i innym, że główną przyczyną ich problemów zdrowotnych jest stres w pracy lub życiu osobistym. – Traumatyzujące wydarzenia takie jak utrata bliskiej osoby czy pracy, owszem, mogą doprowadzić do destabilizacji blaszki miażdżycowej i w konsekwencji przyczynić się do zawału serca lub udaru mózgu, jednak najpierw ta blaszka musi powstać – podkreśla prof. Mamcarz.

Kardiolog wyjaśnia, jak powstaje blaszka miażdżycowa. – Dynamika jej powstawania zależy od stylu życia, a więc: nawyków żywieniowych, aktywności fizycznej, dobrego snu, palenia bądź niepalenia papierosów i dobrych relacji społecznych. Dlatego stres może okazać się znacznie groźniejszy u osoby z otyłością, nieleczonym nadciśnieniem, hiperlipidemią i palącej, niż u osoby zdrowej szczupłej niepalącej z prawidłowym ciśnieniem i cholesterolem, która prawdopodobnie nie ma blaszki miażdżycowej.

Trzeba się badać – to ma kluczowe znaczenie

Badania profilaktyczne układu krążenia pozwalają wykryć takie nieprawidłowości jak nadciśnienie, hipercholesterolemia czy cukrzyca i leczyć je, co zapobiega poważnym chorobom układu krążenia, takim jak zawał serca czy udar mózgu. Z raportu wynika, że Polki korzystają z badań profilaktycznych pozwalających wykryć nadciśnienie czy wysoki cholesterol za rzadko.

Co czwarta respondentka przyznała, że w ciągu ostatniego roku nie wykonała żadnych badań profilaktycznych dotyczących układu krążenia, takich jak np. pomiar ciśnienia, EKG czy oznaczenie stężenia cholesterolu we krwi. – To niepokojące dane – uważa prof. Mamcarz. – Pomiar ciśnienia tętniczego raz w roku to absolutne minimum – wyjaśnia. – Ale najlepiej sprawdzać je przy każdej możliwej okazji, nie tylko podczas wizyty lekarskiej, ale także w aptece czy podczas festynów i akcji edukacyjnych. Stężenie cholesterolu we krwi oraz EKG należy skontrolować na początku trzeciej dekady życia, potem, jeśli wynik jest prawidłowy co 1-2 lata. Natomiast jeśli wynik jest nieprawidłowy, włączyć leczenie i kontrolować stężenie cholesterolu raz w roku.

Aby więc nie chorować na serce, trzeba o nie dbać. Najlepiej zapobiegać, prowadząc zdrowy tryb życia. To wydłuża je nawet o kilkanaście lat. – Badania naukowe pokazują, że osoba z prawidłową masą ciała, niepaląca, aktywna fizycznie, która ma prawidłowe ciśnienie i stężenie cholesterolu ma szansę żyć średnio o 12 lat dłużej niż wynosi średnia populacyjna, ciesząc się przy tym dobrą jakością życia – mówi prof. Mamcarz.

*Raport „Profilaktyka zdrowia kobiet” powstał na podstawie badania, które przeprowadzono w marcu 2022 przez Mobile Institute na zlecenie firmy Gedeon Richter Polska. Badanie przeprowadzono z wykorzystaniem metody CAWI (Computer-Assisted Web Interview) wśród Polek w wieku powyżej 18. roku życia, N=1000

Uwaga!

Powyższa porada nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Pamiętaj, że w przypadku jakichkolwiek problemów ze zdrowiem należy skonsultować się z lekarzem.