Tak wyglądałaby endometrioza, gdyby pojawiła się na ciele [Drastyczne zdjęcie]

17.12.2019
Aktualizacja: 17.12.2019 12:37
Endometrioza to bardzo bolesna choroba

Endometrioza to bardzo bolesna, choć niewidoczna choroba, a zatem niewidzialna dla otoczenia. Trzy kobiety postanowiły to zmienić.

Pacjenci z chorobami przewlekłymi, których objawów nie widać, mają podwójny problem - chorobę, z którą zmagają się na co dzień oraz... opinię hipochondryka, z którą również muszą codziennie walczyć. Nie mogą doprosić się uwagi lekarza, nierzadko traktowani są jak narkomani uzależnieni od leków przeciwbólowych lub oszuści, którzy próbują wyłudzić zwolnienie lekarskie. Trzy Angielki - chorująca na endometriozę, artystka-plastyk oraz fotografka postanowiły to zmienić, uwidaczniając objawy choroby na ciele.

Piekło bólu i cierpienia

Endometrioza to choroba polegająca na nieprawidłowym umiejscowieniu fragmentów błony śluzowej poza jamą macicy. Specyficznym objawem jest ból w miednicy, podczas miesiączki, podczas stosunku, a czasem o charakterze ciągłym. Bóle miesiączkowe mogą być tak silne, że całkowicie uniemożliwiają kobiecie normalne funkcjonowanie i wyłączają ją z aktywności zawodowej i towarzyskiej.

- Po raz pierwszy wezwałam karetkę pogotowia podczas okresu, gdy miałam 16 lat. Ból był tak potworny, że musiałam dostać środki z opiatami. Taka sytuacja trwała kilkanaście lat. Kolejni lekarze mówili: jest pani kobietą, musi boleć. To nie jest prawda, takie bóle nie są normą - mówiła Hanna Lis w audycji Michała Figurskiego "NieZŁY pacjent w Radiu ZET".

Ponieważ choroby nie widać, diagnostyka jest trudna, a specjalistów od endometriozy w Polsce wciąż mało, pacjentki często krążą od lekarza do lekarza, nie mogąc doprosić się poszerzonej diagnostyki. Walka z opinią histeryczki wywołuje stres, co przekłada się na zaostrzenie objawów choroby. To powoduje pogorszenie stanu zdrowia psychicznego i koło się zamyka.

Naprzeciw problemowi postanowiły wyjść trzy Angielki.

Nie widać, więc nie istnieje

Andrea Baines, 34-letnia mieszkanka Liverpoolu chorująca na endometriozę, na kursie w akademii makijażu, wpadła na niezwykły pomysł. Namalować endometriozę na brzuchu i uwiecznić ją na fotografiach.

O pomoc w wizualizacji problemu poprosiła przyjaciółkę - Rachel Berwick - która "udostępniła" artystce swój brzuch.

Całość dokumentowała znajoma fotografka - Emma Wilson.

- Chodziło o to, żeby pokazać ludziom, że to, że choroby jej nie widać, nie oznacza, że jej nie ma - wyjaśniła Andrea Baines w rozmowie z Tyla.

Endometrioza to powszechny problem. Jest to choroba globalna, cywilizacyjna. Szacuje się, że problem dotyczy nawet co szóstej pacjentki, czyli aż 2-3 milionów kobiet w Polsce. 

Źródło: FB Rachel Smiler Berwick, tyla.com