Zamknij

Co jedzą dzieci w polskich szkołach? Menu w stołówkach jest przestarzałe

23.03.2022
Aktualizacja: 25.03.2022 14:45

Właściwie skomponowane menu to najlepsze paliwo do zdobywania wiedzy i nowych umiejętności. Na razie jednak polscy uczniowie nie jedzą zbyt zdrowo – żywienie w placówkach edukacyjnych zupełnie nie idzie w parze z zaleceniami żywieniowymi i trendami w naszym społeczeństwie. Czy można to zmienić? I jak to zrobić?

Menu w polskich szkołach
fot. Shutterstock
  1. Jak wygląda dieta w polskich szkołach?
  2. Jakie są najnowsze zalecenia żywieniowe?
  3. Jakie podejście do diety roślinnej mają szkoły?
  4. Czy barierą są finanse? Dieta roślinna jest droższa niż tradycyjna?

Warto przyjrzeć się temu, co trafia na talerze uczniów podczas przerwy obiadowej. Czy w szkołach jest miejsce na dietę roślinną? Jakie przeszkody stoją na drodze i co warto zmienić? Wyjaśnia Joanna Lotkowska, dietetyczka i edukatorka żywieniowa kampanii edukacyjnej PrzyGOTUJMY Lepszy Świat. Dzieli się też swoimi obserwacjami ze szkoleń, jakie przeprowadziła w polskich szkołach w ramach kampanii.

Jak wygląda dieta w polskich szkołach?

Jako rodzice dbamy o to, by w pudełku śniadaniowym nie zabrakło zdrowych przekąsek, bazujących na różnorodnych składnikach. Odwiedzając szkoły czy rozmawiając z dziećmi i ich rodzicami, można dojść do wniosku, że żywienie w placówkach edukacyjnych, niestety, nie idzie z duchem czasu, a także aktualnymi zaleceniami żywieniowymi. Szkoły, które odpowiednio komponują menu, wprowadzając więcej roślin do posiłków, są w mniejszości. Najczęściej głównym produktem na talerzu podczas obiadu jest mięso w postaci kotletów i klopsów, a w wersji jarskiej dania mączne na słodko. W przedszkolach królują parówki, kabanosy, płatki czekoladowe, serki homogenizowane i kanapki z żółtym serem. Warzywa pojawiają się jedynie jako dodatek – są to zwykle małe surówki i ziemniaki. Według zaleceń światowych, ale też polskich, proporcje powinny być zupełnie inne.

Jakie są najnowsze zalecenia żywieniowe?

Talerz Zdrowego Żywienia Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego PZH powinien w połowie być wypełniony warzywami lub owocami (zalecana jest przewaga warzyw), w ¼ produktami zbożowymi np. kaszami, a w ¼ produktami białkowymi. W tej ostatniej grupie powinniśmy kłaść nacisk na rośliny strączkowe, a zdecydowanie zmniejszać spożycie mięsa, szczególnie czerwonego i przetworzonego.

Dieta, w której przeważają rośliny, jest nie tylko korzystniejsza dla nas pod kątem zdrowotnym, na co wskazują setki przeprowadzonych badań, ale także jest lepsza dla planety. Produkując żywność pochodzenia roślinnego, zużywamy zdecydowanie mniej zasobów – potrzebujemy mnie wody, ziemi pod uprawy i produkujemy znacznie mniej gazów cieplarnianych niż w przypadku produkcji żywności pochodzenia zwierzęcego.

To fakty mocno nagłaśniane w mediach, o których coraz częściej mówi się także podczas lekcji. Wiedza ta jednak nie znajduje odzwierciedlenia w szkolnych stołówkach.

Jakie podejście do diety roślinnej mają szkoły?

Jak podaje Światowa Organizacja Zdrowia, odpowiednio skomponowana dieta roślinna jest bezpieczna i może być stosowana na każdym etapie życia. Coraz więcej Polaków deklaruje, że ogranicza żywność pochodzenia zwierzęcego lub całkowicie z niej rezygnuje. Dla dzieci tych osób korzystanie ze szkolnych stołówek może stanowić duży problem, bo trudno znaleźć placówki, które oferują wybór menu, odpowiadający wegetarianom lub weganom.

Systemowe zmiany zachodzą bardzo powoli i wymagają wielu lat pracy. Powodów jest kilka. Najważniejszy z nich to niewystarczająca wiedza. Problem jest złożony, bo chodzi zarówno o dyrektorów, którzy nie znając zaleceń, nie wiedzą, czego powinni wymagać, jak i o osoby opracowujące i przygotowujące posiłki, które gotują te same dania od wielu lat i nie wiedzą, jak ważne jest urozmaicanie diety. Świadomość rodziców również bywa niska. Wielu z nich przeszkadza brak mięsa w szkolnym obiedzie, inni mówią, że ich dziecko nie lubi warzyw i nie powinno ich dostawać.

Czy barierą są finanse? Dieta roślinna jest droższa niż tradycyjna?

Wkład do kotła w polskiej szkole oscyluje między 3 a 5 zł na dziecko. Problem stanowią m.in. regulacje dotyczące przygotowywania posiłków, według których gotuje się taką samą porcję dla ucznia z pierwszej i ósmej klasy. To powoduje, że dużo jedzenia się marnuje i trafia do kosza. Tymczasem dostępnym budżetem można gospodarować o wiele lepiej. Barierą jest raczej... brak funduszy na edukację kadry.

Prowadząc szkolenia dietetyczno-kulinarne dla pracowników stołówek w ramach kampanii edukacyjnej PrzyGOTUJMY Lepszy Świat, pokazujemy, że dania roślinne są smaczne, odżywcze i wcale nie wymagają większych nakładów finansowych. Nieprzetworzone produkty, takie jak fasola, ciecierzyca, soczewice czy groch, kasze, pełnoziarniste makarony, warzywa i owoce, nie są w naszym kraju drogimi produktami i finalnie za zdrowsze dania nie zapłacimy więcej. W każdej szkole personel kuchenny był otwarty i chętny na to, by wspólnie się uczyć. Gdyby było więcej takich inicjatyw, bylibyśmy w lepszej sytuacji. Jednak by tak się stało, to odgórne, państwowe regulacje muszą ulec zmianie i to stamtąd powinny płynąć środki na szkolenia, ale także na ogólną poprawę systemu żywieniowego w szkołach.