Zamknij

Czy gorący rosół faktycznie pomaga na przeziębienie? Wyjaśnia Mama Ginekolog

02.12.2022 13:16

Gorący, domowy rosół to znana metoda na przeziębienie: stosowały ją nasze babcie i my też chętnie po nią sięgamy. Ale czy “zwyczajna” zupa naprawdę może zadziałać jak lekarstwo? Rozwiewamy wątpliwości.

Czy domowy rosół pomaga na przeziębienie? Wyjaśniamy
fot. Shutterstock

Gdy jesteśmy chorzy, chyba nic nie smakuje lepiej niż dobry, aromatyczny rosół. Chętnie jedzą go nawet przeziębione dzieci. Staropolski rosół od dawna stosowany jest jako remedium na różne dolegliwości.  Czy jedzenie rosołu podczas choroby naprawdę ma uzasadnienie medyczne?

Kwestię tę poruszyła na swoim blogu Mama Ginekolog, ginekolog-położnik w trakcie specjalizacji, która prowadzi internetową działalność na rzecz uświadamiania polskich kobiet, na temat ich zdrowia w ciąży i nie tylko. Jak pisze specjalistka, jedzenie rosołu w trakcie choroby może mieć kilka zalet…

  • Zapewnia wsparcie odżywcze i nawodnianie. Rosół lubi chyba każdy. Jedzą go nawet dzieci, które na co dzień wybrzydzają. To idealna zupa dla niejadka, a w czasie choroby ważne jest dostarczanie organizmowi kalorii.
  • Pomaga w rozrzedzeniu wydzieliny w górnych drogach oddechowych. Para, która unosi się z gorącego rosołu, w naturalny sposób rozrzedza zalegającą w nosie wydzielinę, co ułatwia oczyszczenie zatok.
  • Zwiększa prędkość rozmieszczania się śluzu nosowego
  • Niektóre składniki rosołu mają właściwości antyoksydacyjne.

Czy tak samo może działać gorąca herbata lub woda? Okazuje się, że nie.

Jak rosół wpływa na organizm chorego? Ciekawe badanie

Jak pisze Mama Ginekolog, właściwości zdrowotne rosołu zostały zbadane na niewielkiej grupie. Nietypowa obserwacja polegała na mierzeniu oporu prze­pły­wu po­wie­trza przez noz­drza przed oraz 5 i 30 mi­nut po wy­pi­ciu zim­nej wody, go­rą­cej wody oraz go­rą­ce­go ro­so­łu. Wykazano, że picie napojów wspomaga przemieszczanie się śluzu nosowego, przy czym efekt ten jest silniejszy w przypadku gorących napojów, natomiast rosół działa lepiej niż woda.

Prawdziwą skarbnicą zdrowia są też warzywa, które dodajemy do zupy. Pietruszka, marchewka, cebula czy koperek mają właściwości medyczne. Naukowcy sprawdzili to pod kątem procesu zwanego chemotaksji neutrofilii (migracji jednego z rodzaju białych krwinek, które uczestniczą w odpowiedzi układu immunologicznego). Po porównaniu kilkunastu zup okazało się, że aż 13 z nich ha­mo­wa­ło ruch neu­tro­fil­li sła­biej od bab­ci­ne­go ro­so­łu.
To kolejny dowód na to, że rosół będzie najlepszym obiadem dla chorego, jednak potrzebne są dalsze badania, by ustalić, które składniki zupy są najbardziej wartościowe.