Zamknij

Dieta do pudełka w hashimoto. Tarczycę trzeba stale dobrze karmić [WYWIAD]

26.04.2022
Aktualizacja: 26.04.2022 11:26

Zdrowa dieta nie tylko zapobiega chorobom, ale jest także ważną częścią leczenia, gdy już coś nam dolega. Nie inaczej jest w chorobie Hashimoto – w jej przypadku odpowiednia dieta ma duże znaczenie. Jakie znaczenie w hashimoto ma stres, co jeść, a czego unikać i dlaczego dieta do pudełka to dobre rozwiązanie, wyjaśnia Joanna Zielewska, dietetyczka i psychodietetyczka z doświadczeniem w diet coachingu i odżywianiu w chorobie.

Dieta w hashimoto do pudełka - radzi dietetyczka
fot. Shutterstock

Autoimmunologiczne zapalenie tarczycy, czyli właśnie choroba Hashimoto, to część życia coraz większej liczby osób. Jej przyczyn jest wiele, a wśród nich wymienia się przemęczenie, zanieczyszczenie środowiska czy nieprawidłową dietę. Jeśli już zachorujemy na hashimoto, dieta staje się jeszcze ważniejsza. O żywieniu w chorobie Hashimoto opowiada dietetyczka i psychodietetyczka Joanna Zielewska, autorka niedawno wydanej książki „180 dań do pudełka. Hashimoto”.

Aleksandra Sobieraj: Czy to prawda, że przyczyną hashimoto może być stres?

Joanna Zielewska: Może i często jest. Oczywiście nie mówimy o stresie, który pojawia się sporadycznie, jako reakcja na szczególne sytuacje. Szkodzi nam stres, którego nie możemy się pozbyć, po którym organizm nie łapie wytchnienia. Permanentny wysoki poziom stresowych hormonów rozregulowuje pracę całego układu hormonalnego, a do niego należy też tarczyca. Przykład? Jeden ze stresowych hormonów, kortyzol w nadmiarze blokuje wydzielanie TSH, co utrudnia przemianę hormonu T4 w T3. Jednocześnie kortyzol utrudnia innemu hormonowi, o nazwie DHEA, nazywanemu hormonem młodości, naprawianie tkanek. Nadmiar kortyzolu osłabia odporność, powodując spadek wydzielania przeciwciał IgA, wspierających pokonywanie wirusów i bakterii. Skutkiem jest wzmożona produkcja komórek prozapalnych.

Zatem destrukcyjne działanie ma stres przewlekły, z którym nie potrafimy sobie poradzić. Warto pamiętać, że jego szanse na rozregulowanie pracy tarczycy znacznie rosną, jeśli ma „wspólników” takich jak nadmiar toksyn wnikających do organizmu, infekcje jelitowe czy przemęczenie.

Jakie znaczenie ma dieta w chorobie Hashimoto?

Ogromne, bo od tego, co kładziemy na talerzu, zależy, czy stan zapalny atakujący tarczycę będzie się nasilał, czy zacznie wygasać. Delikatna tarczyca potrzebuje też kompletu mikroelementów takich jak jod, cynk, selen, które są niezbędne do produkcji hormonów, a także poprawiają cały metabolizm, który przy hashimoto kuleje. Trzeba też pilnować stałych „dostaw” witaminy B12 i C, a także witaminy D. Deficyt tej ostatniej dotyka większości z nas, ale osób z tym schorzeniem szczególnie dotkliwie – w tarczycy znajdują się receptory witaminy D, a coraz więcej badań dowodzi, że jej suplementacja ma ogromne znaczenie w chorobach autoimmunologicznych, zatem i tej również. Osobom, które słyszą diagnozę hashimoto zawsze radzę, by zaczęły od sprawdzenia poziomu witaminy D. Może się bowiem okazać, że wystarczy ją uzupełnić, by układ odpornościowy ogłosił zawieszenie broni i przestał tak zajadle atakować tarczycę.

Z drugiej strony trzeba pamiętać, że nawet najzdrowsza dieta nie zadziała, jeśli będziemy narażać tarczycę na deficyt snu, niedostateczne nawodnienie czy toksyny, np. paląc papierosy.

Goitrogeny – to straszne słowo jest bardzo ważne dla chorych, prawda? Co to za substancje?

Goitrogeny to substancje wolotwórcze, czyli zmniejszające przyswajanie jodu, kluczowego dla tarczycy pierwiastka. Są one obecne głównie w warzywach kapustnych i strączkach, ale śladowe ilości goitrogenów ma nawet superzdrowy olej rzepakowy, orzechy, bataty czy kasza jaglana. Do niedawna znajdowały się na liście substancji praktycznie niedozwolonych w chorobach tarczycy. Najnowsze badania są dla nas łaskawsze.

Rezygnując z jedzenia tych produktów wyeliminowalibyśmy goitrogeny z diety, ale za jednym zamachem pozbylibyśmy się z menu cennych składników o działaniu antynowotworowym i przeciwzapalnym, a także cennego dla jelit i tarczycy błonnika. Nie jest to rozsądne, tym bardziej że wolotwórcze działanie poszczególnych produktów jest tym silniejsze, im większe niedobory jodu ma organizm wskutek nieprawidłowej diety. Jeżeli dbamy o stałe „dostawy” tego pierwiastka, czyli jemy ryby morskie, a także używamy (z umiarem) soli jodowanej i pijemy wody mineralne, goitrogenów nie musimy się obawiać. Zwłaszcza, że przyrządzając posiłki możemy w dużym stopniu usuwać je z produktów. Kapustne gotujemy bez przykrycia – ilość goitrogenów spada wtedy o ok. 30 proc. Część „ucieka” podczas rozdrabniania, a w przypadku strączkowych w trakcie długiego moczenia, a także mrożenia i „puszkowania” – soczewica czy soja konserwowana praktycznie nie mają już substancji antyodżywczych, bo zniknęły one w procesie produkcji (w domu warto je jeszcze dokładnie opłukać z zalewy). Jeszcze lepiej wybierać kiszonki z warzyw kapustnych, bo zawierają naprawdę śladowe ilości goitrogenów. Dodatkowo proces kiszenia sprawia, że wspierają stan jelit i poprawiają rozregulowaną odporność, a na tym nam przecież zależy.

Warto jedynie pamiętać, że jeśli poza hashimoto mamy też niedoczynność tarczycy, to na początku jej leczenia lepiej prawie całkowicie zrezygnować z soi, a ograniczyć inne strączki i kapustne. Ale tylko dopóki poziom hormonów nie będzie w normie.

Czego nie powinni jeść chorzy na hashimoto?

Na pewno trzeba unikać tego, co szkodzi nam wszystkim, czyli słodyczy, dań mięsnych smażonych oraz produktów przetworzonych i bogatych w polepszacze smaku, sztuczne aromaty itp. Podobnie jak utwardzonych olejów palmowego i kokosowego. Takie jedzenie sprzyja bowiem procesom zapalnym. Poza tym sięgając po te produkty nie zostawiamy miejsca na zdrowe, które dostarczyłyby witamin i minerałów, niezbędnych do funkcjonowania tarczycy. Poza tymi mało wartościowymi produktami w chorobie Hashimoto nie wykluczamy z diety niczego, chyba że badania, potwierdzone opinią lekarza wskazują nietolerancję, nadwrażliwość lub alergię. Wówczas najlepiej poprosić o pomoc dietetyka, który podpowie czym i w jakich proporcjach zastąpić coś co nam nie służy. Co ważne, nie jest to sytuacja raz na zawsze, w wielu przypadkach po pewnym czasie można stopniowo wracać do normalnej diety, gdyż organizm zaczyna je lepiej tolerować.

A jakie produkty są szczególnie cenne dla chorych na chorobę Hashimoto?

Na pewno te o dużym potencjale przeciwzapalnym, czyli imbir, kurkuma, natka pietruszki, olej rzepakowy i lniany, oliwa, czosnek, tłuste ryby morskie, zwłaszcza łosoś i makrela. Leczeniu sprzyjają warzywa, zwłaszcza zielone, ale najlepiej sięgać także po te w innych kolorach. Tarczyca lubi produkty pełnoziarniste, szczególnie pieczywo na zakwasie, warto chrupać orzechy i pestki. Dobrym pomysłem jest też sięganie po fermentowane napoje mleczne, a także roślinne zamienniki mleka, które bez obaw mogą pić osoby z nietolerancją laktozy. Są wzbogacone w wapń, a dostarczają tych samych witamin i minerałów, co produkty (migdały, owies, ryż, kokos), z których są zrobione.

Najważniejsze zasady w diecie na hashimoto to…

Pilnowanie, by to co kładziemy na talerz było świeże, najlepiej ze sprawdzonego źródła. Jeśli warzywa i owoce to wolne od pozostałości pestycydów. Talerz, którego połowę powinny zajmować właśnie warzywa, powinien być kolorowy, a jedzenie przyprawione świeżymi i suszonymi ziołami. Pamiętajmy też, że tarczyca kocha rytm natury, zarówno dobowy, jak i pór roku. Dlatego trzeba jeść regularnie (bez głodzenia się i objadania, bo to dla metabolizmu sport ekstremalny, który obciąża tarczycę), ale także sezonowo: truskawki i pomidory latem i jesienią, a zimą i wiosną kiszonki.

„180 dań do pudełka. Hashimoto” to tytuł twojej książki – dlaczego do pudełka?

Jeśli chcemy dbać o tarczycę, musimy ją dobrze karmić stale. Większość z nas spędza dzień poza domem, a wtedy chcąc nie chcąc narażamy się na przypadkowe jedzenie – mało wartościowe, o składzie, którego do końca nie znamy. Nie mamy pewności czy nie ma w nim tańszych albo niewłaściwie przechowywanych produktów. Osobie zdrowej może by nie zaszkodziły, ale tarczyca z hashimoto jest bardziej wymagająca. Potrzebuje zatem świeżych produktów, bo tylko w takich są mikroelementy, których osoby z hashimoto potrzebują więcej. Żyjąc aktywnie, dwa, trzy posiłki jemy poza domem. Dlatego wszystkie posiłki, na które przepisy są w książce, da się bez problemu zapakować i zabrać ze sobą do szkoły, pracy czy na trening. Dobrze zniosą podróż w torbie czy plecaku i pozostaną apetyczne, a także, co najważniejsze, wartościowe.

Ale czasami można zgrzeszyć dietetycznie, nawet przy hashimoto, prawda?

Powiedziałaby, że nawet trzeba. Nasz metabolizm potrzebuje takich sytuacji, żeby trenować. Czasem musi uruchomić swoją czujność i poradzić sobie z wyzwaniem. Hashimoto to choroba dotycząca pracy układu odpornościowego, a ten, jak wiemy, trzeba hartować. Nie przeciążać, ale hartować. Potrzebujemy kontaktu z pospolitymi zarazkami, ale też z mniej zdrowym jedzeniem.

Zatem absolutnie nic się nie stanie, jeśli od czasu do czasu skusimy na tłusto-słodkie tiramisu czy zjemy w pośpiechu zupkę z torebki. Nie zaprzepaścimy trudów leczenia hashimoto, o ile to „od czasu do czasu” zdarzy się naprawdę sporadycznie. No i nie będziemy dostarczać tarczycy innych ekstremalnych wrażeń - nie będziemy zarywać nocy, fundować sobie wyczerpujących treningów, a także nie pozwolimy ludziom, by wchodzili nam na głowę i wystawiali nasze nerwy na próbę.

Który przepis, a może przepisy, są twoimi ulubionymi?

Wymyślając nowe danie zawsze zastanawiam się, czy innym będzie smakowało. Jeśli ktoś taki przepis wypróbuje i przypadnie mu do gustu, od razu staje się moim ulubionym. Poza tym, przygotowując przepisy do książek z serii „Do pudełka” pokochałam miksowanie i pieczenie. Blender, który stoi w mojej kuchni na honorowym miejscu potrafi w kilka minut wyczarować pyszną pastę do pieczywa, lekką zupę czy kolorowy koktajl. Z kolei w piekarniku posiłek praktycznie robi się sam, danie jest aromatyczne, pięknie zrumienione i lżejsze, a warzywa jędrne i chrupiące. Takie jedzenie lubię i polecam.

Joanna Zielewska, 180 dań do pudełka. Hashimoto, 2022, wyd. Ringier Axel Springer
fot.

Joanna Zielewska, 180 dań do pudełka. Hashimoto, 2022, wyd. Ringier Axel Springer

loader