Kucharka Hitlera zdradziła sekrety jego wegetariańskiej diety

Monika Piorun
23.11.2017 20:09
Kucharka Hitlera zdradziła sekrety jego wegetariańskiej diety
fot. Hitler Last Supper/YouTube.com/TheKrebsHD Guías

Constanze Manziarly zaczęła gotować dla Hitlera, kiedy miała 23 lata. Po latach historycy dotarli do ręcznie pisanych listów, w których kobieta opisywała kulinarne upodobania przywódcy III Rzeszy.

Czy Hitler był wegetarianinem? Naukowcy spierali się o ten fakt od lat. Nie brakowało opinii, że informacja ta została celowo zmyślona i była efektem propagandy Josepha Goebbelsa.

Austriacki historyk Stefan Dietrich twierdzi jednak, że dowodem na to, że nazistowski zbrodniarz przynajmniej w ostatnich latach życia nie jadł mięsa, są oryginalne rękopisy listów Constanze Manziarly, która aż do 1945 roku przygotowywała dla zbrodniarza posiłki.

Zobacz także

Mieszkającemu w Innsbrucku badaczowi miała je przekazać rodzona siostra Constanze - pochodząca z tego samego miasta. To jej przed laty miała zwierzać się w listach kucharka Hitlera, zdradzając szczegóły jego diety. Dlaczego to ona została wybrana do przyrządzania jedzenia dla przywódcy III Rzeszy? 

Kobieta miała ku temu odpowiednie kwalifikacje. Choć początkowo chciała pracować jako gosposia, to jednak udało się jej przejść specjalny kurs "surowej diety" w bawarskiej klinice w Berchtesgaden, w pobliżu górskiej posiadłości Hitlera w Berghof.

Surowa dieta Hitlera

Reguły odżywiania według zasad tej diety wydają się mieć wiele wspólnego z witarianizmem lub modną w ostatnich latach dietą "raw" - opartą na pożywieniu pozbawionemu obróbki cieplnej (dopuszczalne jest przygotowywanie posiłków w temperaturze do 42 stopni Celsjusza), choć w listach jest za mało danych, by uznać, że to pojęcia tożsame.

Z rękopisów Constanze Manziarly wynika, że Hitler najczęściej żywił się kaszą jaglaną, twarożkiem z olejem lnianym a na deser zwykł jadać po dwa jabłka. Lubił też drobno posiekane grzyby i ciasta, które musiały być przyrządzane według specjalnych receptur.

Zobacz także

Pani Marcepan

 Praca kucharki największego zbrodniarza XX wieku nie była łatwa. Kobieta opisuje, że na co dzień jej życie było prawdziwym koszmarem i spotykała się z "niewyobrażalnymi trudnościami". Dygnitarz, któremu służyła, należał bowiem do niezwykle wymagających i wybrednych osób. Tolerował ją głównie dlatego, że podobało się mu, że ma tak samo na imię, jak żona Mozarta (Constanze Mozart z domu Weber). Otoczenie przywódcy nazistów zwracało się do niej natomiast per "pani Marcepan" - ze względu na to, że wymowa jej nazwiska brzmiała podobnie do tego słowa).

Kucharka zwierzała się w listach do siostry, że jej praca nie była łatwa i nieustannie dawano jej do zrozumienia, że w każdej chwili może zostać zabita. Dobrowolne odejście od pracodawcy w ogóle nie wchodziło w rachubę. Pod koniec wojny kobieta dostała rozkaz przeniesienia się do bunkra, w którym miał przebywać Hitler. To ona miała przygotowywać dla niego słynną "ostatnią wieczerzę" - jajka z ubitymi ziemniakami, które zbrodniarz miał spożyć przed samobójstwem.

Zobacz także

źródło: Der Spiegel/Daily Mail

___

zdrowie.radiozet.pl/π