Poziom antybiotyków w mięsie jeszcze nigdy nie był tak wysoki

Monika Piorun
20.10.2016 17:54
Poziom antybiotyków w mięsie jeszcze nigdy nie był tak wysoki
fot. Poziom antybiotyków w mięsie jeszcze nigdy w historii nie był tak wysoki

Europejska Agencja Leków oraz Światowa Organizacja Zdrowia potwierdza, że w mięsie jest niemal trzy razy więcej antybiotyków niż wynoszą dopuszczalne normy. Jak do tego doszło?

Mimo że z roku na rok przybywa wegetarian, to jednak światowa produkcja mięsa stale rośnie. Niestety nie zawsze ilość idzie w parze z jakością, która w tym przypadku drastycznie się obniża.

Polska plasuje się na 4. pozycji pod względem produkcji drobiu w Europie i 8. miejsce na świecie w ilości trzody chlewnej. Nie obce są nam jednak problemy ze zbytem towaru. Jeśli największy na świecie importer drobiu - Rosja - nie zakupi odpowiedniej ilości mięsa, naszym producentom grożą poważne straty. Obniżenie kosztów hodowli zwierząt jest jednym ze sposobów na to, by producenci mogli przetrwać na rynku. Jak to zrobić?

Choć od 2006 roku w naszym kraju zabronione jest dodawanie antybiotykowych stymulatorów wzrostu, to jednak odkąd odkryto, że są one niezwykle skutecznym sposobem na gwałtowny przyrost masy mięśniowej u zwierząt, to co jakiś czas dowiadujemy się o wycofywaniu ze sklepów i marketów kolejnych partii popularnych mięs i wędlin. Nie można zaprzeczyć, że produkcja mięsa ma coraz więcej wspólnego z chemią i niestety Europa ma z tym równie wielki problem, jak z embargiem ogłaszanym co jakiś czas głównie z powodów politycznych.

Apteka w rzeźni

Światowa Organizacja Zdrowia wraz z Europejską Agencją Leków potwierdza, że poziom antybiotyków w mięsie jest najwyższy w historii. Statystyczny kilogram mięsa zawiera w sobie około 150 mg antybiotyków lub pozostałości leków - to aż trzy razy więcej niż wynoszą dopuszczalne normy.

Najwięcej tego typu substancji można znaleźć w hiszpańskim mięsie. Polska plasuje się mniej więcej w połowie tej niechlubnej klasyfikacji. Nieco mniejsze problemy ma z tym Wielka Brytania. Przykład możemy brać jedynie z krajów skandynawskich, które stawiają na produkcję ekologiczną i jak najmniejszą ingerencję człowieka w to, co zostało stworzone siłami natury.

W Australii, w której konsumpcja mięsa jest najwyższa na świecie, często sięga się po gatunki żyjące dziko na łonie przyrody. W 20-milionowym kraju żyje dwa razy więcej kangurów niż ludzi, a liczba owiec przekracza już ponad 70 mln. Spożywanie baraniny (a nawet mięsa z kangura) cieszy się tam sporą popularnością.

Konsumpcja mięsa na świecie

Zrzut ekranu 2016-10-20 o 11.10.17

źródło: OECD (2016)

mapa_mięso

fot. strandmeats.com

W Europie i Stanach Zjednoczonych je się jednak głównie drób, wieprzowinę i wołowinę. To właśnie w tych gatunkach mięs można znaleźć najwięcej pozostałości leków. 

Stosowanie antybiotyków wśród zwierząt jest obciążone niezwykle surowymi przepisami. Można je podawać tylko wtedy, kiedy zagrożone jest ich życie, a po antybiotykoterapii, trzeba zachować odpowiedni okres karencji. Trudno jednak odnieść wrażenie, że największym przedsiębiorstwom przetwarzającym mięso na masową skalę bardziej opłaca się zapłacić stosowną karę (w Polsce około 92 tys. zł) i zwyczajnie... łamać prawo! 

Skutki uboczne antybiotyków w mięsie

Niestety oprócz zwierząt, którym leki podawane są tylko po to, by je szybko utuczyć, cierpią na tym głównie konsumenci, a właściwie ich zdrowie. Nie wszyscy zdają sobie sprawę z tego, jak nam szkodzi rakotwórczy metronidazol lub doksycyklina - antybiotyki, których pozostałości można znaleźć w mięsie.

PrzeczytajJak nam szkodzą antybiotyki w mięsie?

Oprócz chorób nowotworowych mogą powodować m.in. bardzo poważne zmiany w układzie kostnym (szczególnie wśród dzieci). Dużo większe zagrożenie stanowią jednak superbakterie, wobec których współczesna medycyna jest bezradna.

Przez nieuzasadnione stosowanie antybiotyków u zdrowych zwierząt (tylko po to, by zwiększyć ich masę) zarazki stają się coraz bardziej lekooporne. Nawet choroby, które dzięki rozwojowi nauki, były w przeszłości całkowicie uleczalne, wkrótce mogą okazać się śmiertelnie niebezpieczne.

Sztuka mięsa czy sztuczki jego producentów?

Jak sprawić, żeby mięso miało większą masę? Najprostszym sposobem na to jest dodanie do niego wody. Niestety często do płynów dodawanych na etapie produkcji mięsa wprowadzane są różne substancje, które z całą pewnością nie powinny się w nim znaleźć.

Kontrole żywności, które weryfikują zgodność towarów z obowiązującymi przepisami, co jakiś czas donoszą, że np. drób zawiera nie tylko niedozwolone ilości środków konserwujących, ale też nadmiar substancji o działaniu przeciwbakteryjnym, a nawet... wody utlenionej! Po co producenci uciekają się do takich sztuczek? 

Niestety wszystko, co może zwiększyć trwałość mięsa lub pomóc zwiększyć jego masę, ma na etapie produkcji ogromne znaczenie. Mięsożercy, którzy chcą zjeść mięso wysokiej jakości, muszą za nie słono zapłacić, a Ci, którzy mogą sobie pozwolić jedynie na towary z promocji w supermarkecie, powinni się liczyć z tym, że ich przysmak zawiera nie tylko samo mięso.

Zagłosuj

Czy obawiasz się szkodliwego wpływu na zdrowie pozostałości antybiotyków w mięsie?

Liczba głosów:

______

Redakcja Radio Zet Zdrowie/π