Okiem eksperta: Chemia na widelcu. Czy wiesz co jesz?

Aleksandra Supryn
30.09.2015 16:13
Okiem eksperta: Chemia na widelcu. Czy wiesz co jesz?
Fot. Okiem eksperta: Chemia na widelcu. Czy wiesz co jesz?

W żywności kumulują się wszystkie ‒ także te toksyczne ‒ związki występujące w naszym otoczeniu. Brzmi to nieco drastycznie, ale niestety jest prawdziwe. Półki sklepowe uginają się od artykułów spożywczych, które zawierają substancje szkodliwe dla zdrowia. Których związków powinno się unikać? Na czym polega ich negatywny wpływ na zdrowie człowieka?

Jakie substancje w żywności są szkodliwe dla zdrowia?

Szkodliwe składniki znajdujące się w jedzeniu można podzielić na trzy grupy:

  • chemiczne – należą do nich pestycydy, metale ciężkie (np. rtęć w rybach), leki (antybiotyki w mięsie drobiowym), nawozy;
  • biologiczne - pasożyty, wirusy i bakterie;
  • fizyczne, np. czynniki promieniotwórcze, czyli radionuklidy.

Na szczęście produkty spożywcze są poddawane ścisłej kontroli pod kątem obecności powyższych związków, więc zatrucia nimi należą do rzadkości (towary niespełniające wymogów są automatycznie wycofywane ze sklepów). Świadomy konsument powinien jednak wiedzieć, że zanieczyszczenie środowiska ma ogromny wpływ na jakość naszego jedzenia.

Barwniki w żywności – jakich lepiej unikać?

Jedzenie nie tylko musi zadowalać nasze kubki smakowe, ale także oczy. Częściej wybieramy produkty, które wizualnie prezentują się efektowniej i smaczniej. Z tego powodu koncerny spożywcze bardzo chętnie korzystają z tanich, syntetycznych barwników. Większość w nich nie ma negatywnego wpływu na zdrowie konsumentów. Istnieje jednak kilka barwników, który należy unikać. Są to:

  • E102 (tartrazyna),
  • E110 (żółcień pomarańczowa),
  • E123 (barwnik amoniakalny),
  • E124 (czerwień koszenilowa),
  • E127 (erytrozyna).

Udowodniono, że tartrazyna powoduje nerwowość, a u dzieci może być odpowiedzialna za wystąpienie objawów ADHD. Ponadto powyższe barwniki często są przyczyną wysypek alergicznych, napadów astmy czy nasilonych bólów głowy.

Polecamy: Czy warzywa i owoce w puszkach są zdrowe czy niezdrowe?

Czym jest glutaminian sodu (E621)?

Glutaminian sodu to wzmacniacz smaku stosowany jako dodatek do przypraw, koncentratów do zup czy konserw mięsnych. Większość z nas kojarzy tę nazwę z reklam, w których glutaminian przedstawiany jest jako żywieniowy wróg publiczny. Przypuszcza się, że substancja ta odpowiada za "syndrom chińskiej restauracji", objawiający się zawrotami głowy, kołataniem serca, nadmierną potliwością, zaczerwienieniem skóry. Dolegliwości te związane są ze spożyciem przetworzonych zup, sosów i przypraw, których skład ma niewiele wspólnego z naturalnie występującymi składnikami. Oczywiście, pojawienie się powyższych objawów jest kwestią indywidualną. Sporadyczne jedzenie zupek chińskich nie powinno pociągać za sobą poważnych konsekwencji.

Dowiedz się więcej: Glutaminian sodu to źródło smaku i kontrowersji

Tłuszcze trans ‒ czy są niebezpieczne?

Kwasy tłuszczowe trans są jedną z chemicznych form nienasyconych kwasów tłuszczowych. Taka konfiguracja naturalnie występuje w mleku i maśle. Prawdziwe zagrożenie stanowią natomiast nasycone kwasy tłuszczowe trans powstające w procesie utwardzania olei roślinnych. Niestety, polscy producenci nie mają obowiązku umieszczania dodatkowych informacji na ich temat. Można je jednak znaleźć niemalże wszędzie – w chipsach, batonach, margarynach, ciastach.

Lekarze i dietetycy często określają nasycone kwasy tłuszczone trans mianem "cichych zabójców". Ich nadmierne spożycie prowadzi do wielu chorób cywilizacyjnych m.in. otyłości i miażdżycy, a także zwiększa ryzyko zachorowania na nowotwór jelita grubego. Utwardzane kwasy tłuszczowe są używane w daniach typu fast food czy junk food (śmieciowe jedzenie), które nie gwarantują nam żadnych korzyści odżywczych.

Zobacz także: Fast food jak narkotyk. Co sprawia, że śmieciowe jedzenie uzależnia?

Konserwanty w jedzeniu – czy należy ich unikać?

Konserwanty są substancjami znacznie przedłużającymi trwałość produktów. Dzięki nim nie musimy natychmiast zjadać wszystkiego, co wcześniej kupiliśmy.

Konserwanty są oznaczane symbolami od E200 do E299. W tej grupie znajdują się zarówno naturalne związki, np. kwas sorbinowy (E200), nizyna (E234), jak i syntetyczne. W dobie mody na produkty ekologiczne, szkodliwość konserwantów często jest wyolbrzymiana. Oczywiście, istnieją pewne dowody potwierdzające negatywny wpływ tych substancji na nasz organizm, np. benzoesan sodu zwiększa ryzyko wystąpienia alergii, a siarczyny zakłócają pracę jelit.

Wybierając produkty pozbawione konserwantów, warto jednak pamiętać, że w żywności niezakonserwowanej mogą namnażać się drobnoustroje chorobotwórcze (bakterie, pleśń). Często to one ‒ nie konserwanty ‒ stanowią źródło rożnych poważnych dolegliwości.

Czy jedzenie może zaszkodzić?

Paracelsus (lekarz, przyrodnik, uważany za ojca medycyny nowożytnej) powiedział kiedyś: "Wszystkie rzeczy są trujące i nic nie jest bez trucizny. Jedzenie i picie ponad miarę jest również trujące". Cytat ten trafnie podsumowuje temat szkodliwości produktów spożywczych.

Nie ma jedzenia idealnego ‒ taniego, smacznego ‒ bez dodatków chemicznych. Wzrost zachorowalności na nowotwory czy choroby o podłożu alergicznym są skutkiem wielu nakładających się na siebie czynników, nie tylko sztucznie modyfikowanej żywności.

Układając swoją dietę zwracajmy uwagę na pochodzenie danych produktów, na stopień ich przetworzenia (spaghetti w proszku nie jest najlepszym wyborem). Pamiętajmy przy tym, że badania toksykologiczne są standardem, a wielkości ADI (dopuszczalne dzienne spożycie danego związku) opracowuje się na podstawie wieloletnich obserwacji i popiera jednoznacznymi badaniami.

Zobacz także: Jedzenie może mieć wpływ na 90% naszych genów!

Katarzyna Plewka/ mk

Źródło: www.ukfoodguide.net, „Chemia żywności” t.1 i t.3 E.Sikorski