Okiem eksperta: żywność GMO ‒ czy powinniśmy się jej bać?

Aleksandra Supryn
09.10.2015 09:11
Okiem eksperta: żywność GMO ‒ czy powinniśmy się jej bać?
fot. Okiem eksperta: GMO ‒ czy powinniśmy się go bać?

Hasło „żywność GMO” większości ludzi kojarzy się z niebezpiecznymi, sztucznie wyhodowanymi roślinami, których uprawy będą w przyszłości potencjalną przyczyną upadku naturalnie występujących ekosystemów. Można nawet pokusić się o stwierdzenie, że negatywne emocje wzbudza wszystko to, co jest związane z inżynierią genetyczną. W ogromnym stopniu taka postawa wynika z niewiedzy i zakodowanego obrazu szalonego naukowca chcącego stworzyć „ulepszone” rośliny i zwierzęta. 

Okazuje się jednak, że manipulacje genetyczne nie stanowią bezwzględnego zagrożenia dla natury czy zdrowia ludzi i zwierząt. Co więcej, dzięki nim wielu chorych zyskuje szansę na normalne życie. Jaki jest zatem faktyczny bilans korzyści i strat wynikający z rozpowszechnienia GMO? Dlaczego budzi ono aż tyle kontrowersji?

Na czym polegają modyfikacje genetyczne?

DNA zbudowane jest z genów, czyli krótkich fragmentów długiego łańcucha, które razem tworzą kod charakteryzujący każdą komórkę. Odpowiednie odszyfrowanie tego kodu, zwane ekspresją genów, umożliwia ujawnienie się określonych cech osobniczych np. koloru oczu.

Współczesna biotechnologia rozebrała DNA na części pierwsze ‒ rozkodowała tysiące genów i stworzyła specjalne biblioteki genowe. Dzięki temu wiemy, które elementy łańcucha DNA odpowiadają za konkretne funkcje komórki. Genetyczna modyfikacja organizmów polega zatem na przenoszeniu genów (cegiełek) z jednego łańcucha DNA do drugiego. Takie transformacje dają możliwość skonstruowania zupełnie nowej, unikalnej informacji genetycznej, będącej „mixem” fragmentów DNA różnych, niespokrewnionych organizmów.  Transgeniczne mogą być rośliny, zwierzęta czy nawet bakterie. Natomiast określenie GMO (ang. gentically modified organisms) wskazuje na to, że ich DNA swoją ostateczną formę zyskało w laboratorium.

Wykorzystanie organizmów modyfikowanych genetycznie

GMO znajduje zastosowanie w wielu branżach ‒ rolnictwie, przemyśle spożywczym oraz medycynie. Bakterie modyfikowane genetycznie produkują insulinę niezbędną w leczeniu cukrzycy. Modyfikowane zwierzęta dostarczają z kolei hormonów, substytutów krwi, szczepionek czy leczniczych białek, np. króliki są producentami hormonu wzrostu wykorzystywanego w terapii niskorosłości.

Jednak najwięcej kontrowersji społecznych wzbudzają transgeniczne rośliny uprawne. Jedzą je zarówno ludzie, jak i zwierzęta hodowlane. Rośliny GM charakteryzują się zwiększoną odpornością na zmiany klimatyczne, szkodniki i pestycydy. Są również bogatsze w składniki odżywcze oraz są znacznie trwalsze. Obecnie w wielu krajach uprawia się rośliny GMO na masową skalę (np. USA), a dominującymi gatunkami są: soja, kukurydza, bawełna, rzepak, pomidory oraz ziemniaki. Jeśli chodzi natomiast o Polskę to na całym terenie kraju wciąż obowiązuje zakaz hodowli roślin transgenicznych.

Czy GMO jest niebezpieczne?

GMO budzi niepokój wśród przeciętnych konsumentów. Wyrazem sprzeciwu są liczne demonstracje i petycje nawołujące do wycofania roślin transgenicznych z rynku.  Rzeczywiście, istnieją pewnie udokumentowane zagrożenia związane z GMO.

Najwięcej uwagi przywiązuje się do oceny ryzyka dla zdrowia ludzi. Potwierdzono, że wprowadzenie obcych genów związane jest z powstawaniem nowych białek, które mogą być antygenami, czyli cząsteczkami wywołującymi u ludzi reakcje alergiczne. Chodzi tu przede wszystkim o takie przypadki, kiedy osoby uczulone na orzechy brazylijskie są również nadwrażliwe na soję zawierającą geny tych orzechów. Natomiast mitem jest, że zjedzenie produktu GMO spowoduje zmiany w DNA naszych komórek ‒ kwasy nukleinowe (związki chemiczne budujące genom) są trawione przez układ pokarmowy tak samo jak białka czy tłuszcze, więc w żaden sposób nie wpływają na nasze DNA.

Jeśli chodzi o obawy natury ekologicznej,  rośliny GMO teoretycznie mogą krzyżować się z dziko rosnącymi roślinami tworząc hybrydy o zaskakujących cechach. Wielu przeciwników GMO powołuje się na „superchwasty” definiujące rośliny, które nabyły geny odporności na pestycydy. Ten argument ruchu anty-GMO był jednak wielokrotnie podważany przez naukowców. Dowodzili oni, że rośliny genetycznie modyfikowane są bezpłodne, więc ich nasiona nie mają prawa wykiełkować.

W tym miejscu warto także wspomnieć o problemach etycznych. Modyfikacje genetyczne niewątpliwie zmieniają świat jaki znamy. Eksperymenty na zwierzętach nieprzerwanie budzą sprzeciw społeczny oraz budzą obawę, że niedługo zaczniemy modyfikować genetycznie ludzi. Ten brak akceptacji, bez względu na swoje źródło, powinien być szanowany i brany pod uwagę w każdej debacie dotyczącej GMO.

GMO: korzyści gospodarcze

Rośliny GMO są tańsze w uprawie, dają większy plon oraz obniżają koszty produkcji. Nie oznacza to, że są przez to gorsze jakościowo ‒ dostarczają one pełnowartościowych substancji odżywczych. Ponadto istnieją również gatunki wzbogacane, np. złoty ryż, który  zawiera dużo witaminy A. Owoce i warzywa GMO mają też lepsze walory smakowe, np. słodsze truskawki, które wolniej się psują i nie potrzebują tak intensywnych oprysków jak uprawy tradycyjne.

Pod względem ekonomicznym żywność GMO to zatem idealny sposób na szybki zysk małym kosztem. Wyjątkowe korzyści z takich hodowli to idealne rozwiązanie dla krajów ubogich i rozwijających się, gdzie bieda czy niekorzystny klimat uniemożliwiają produkcję wystarczającej ilości pożywienia.

GMO w fazie nieustających badań

Oficjalnie WHO uznaje żywność genetycznie modyfikowaną za bezpieczną. Żadne dotychczasowe badania nie potwierdziły jej związku z nowotworami czy innymi chorobami układowymi. Nie stwierdzono także jednoznacznie negatywnego wpływu upraw GMO na środowisko naturalne. Trzeba jednak pamiętać, że inżynieria genetyczna zmienia się z dnia na dzień. To, co dzisiaj wydaje się być bez znaczenia, w niedalekiej przyszłości może okazać się szkodliwe.

Trzeba jednak pamiętać, że produkty GMO bada się pod każdym możliwym kątem i mało prawdopodobne jest, by naukowcy zbagatelizowali jakikolwiek sygnał ostrzegawczy. Nie warto zatem całkowicie przekreślać wszystkich dokonań inżynierii genetycznej. Pamiętajmy jednak również, że jest to całkiem nowy dział nauki, którego metody wciąż są dalekie od doskonałości.

Katarzyna Plewka

Źródło : biotechnolog.pl, „Biotechnologia żywności” W. Bednarski, A. Reps