Oleje mineralne w popularnych słodyczach mogą powodować nowotwory?

Monika Piorun
07.07.2016 13:53
Oleje mineralne w popularnych słodyczach mogą powodować nowotwory?
fot. Organizacja Foodwatch wykryła wysoką zawartość kancerogennych olejów mineralnych w czekoladkach Kinder Riegel, Nugacie Fioretto Mini oraz batonikach Sun Rice

W składzie popularnych czekoladek dla dzieci wykryto aromatyczne oleje mineralne (MOAH), które mają działanie kancerogenne. Dlaczego producenci dopuszczają, by szkodliwe substancje przenikały do żywności?

Zagłosuj

Czy producenci żywności powinni ostrzegać na opakowaniach o kancerogennych składnikach?

Liczba głosów:

Niezależna organizacja Foodwatch, która działa na terenie Wielkiej Brytanii, Niemiec, Francji i Holandii i zajmuje się monitorowaniem szkodliwych dla konsumentów praktyk stosowanych przez producentów żywności, zaprezentowała wyniki badań na obecność olejów mineralnych w popularnych czekoladowych słodyczach i chipsach.

 Przeczytaj: Popularne czekoladki dla dzieci wywołują raka?

Niemiecki oddział, któremu przewodzi jeden z byłych dyrektorów Greenpeace - Thilo Bode, przeanalizował zawartość tzw. aromatycznych olejów mineralnych (MOAH) oraz nasyconych olejów mineralnych (MOSH) w 20 słodkich i słonych przekąskach. Im ich zawartość w danych produktach jest wyższa, tym uważa się je za bardziej szkodliwe dla zdrowia.

Test Foodwatch: Oleje mineralne w czekoladach i chipsach (04.07.2016)

food_watch

Negatywny wynik testu otrzymały 3 produkty: Ferrero’s Kinder Riegel, Lindt’s Fioretto Nougat Minis, Sun Rice Classic Schokohappen.

Od czekoladki do raka?

Choć nazwa olejów mineralnych może się wydawać niektórym myląca, to jednak nie mają nic wspólnego z dobroczynnymi olejami roślinnymi, ani niezbędnymi nam do życia minerałami.

Z chemicznego punktu widzenia oleje mineralne są mieszaninami węglowodorów nasyconych (MOSH - mineral oil saturated hydrocarbons) lub aromatycznych (MOAH - mineral oil aromatic hydrocarbons).

Jako pochodne ropy naftowej w żywności mogą powodować podrażnienie błon śluzowych, zatrucia, konwulsje, rozregulowanie funkcjonowania układu hormonalnego, stany zapalne, a w przypadku regularnego stosowania długotrwałe obniżenie poziomu nastroju prowadzące do depresji.

Ponieważ ludzkiemu organizmowi nie jest łatwo się ich pozbyć, zaczynają odkładać się w naszych narządach, głównie w śledzionie, wątrobie, węzłach chłonnych czy innych organach, które są osłabione np. przez stan zapalny.

W przypadku dorosłych nagromadzenie szkodliwych substancji do poziomu prowadzącego do zmian nowotworowych może trwać całe lata, jednak u dzieci wygląda to zupełnie inaczej i istnieje zagrożenie, że kancerogenne składniki zadziałają szybciej i dużo bardziej dotkliwie.

Podejrzewa się, że narażenie na ich długotrwały wpływ może prowadzić do białaczki i innych chorób nowotworowych, choć zdania naukowców tej sprawie są podzielone, szczególnie w przypadku występowanie olejów mineralnych (parafin) w kosmetyce. Polskie Stowarzyszenie Producentów Kosmetyków i Środków Czystości uważa je za bezpieczny surowiec i nie potwierdza, że mogą być kancerogenne.

Chemia z pożywienia

W jaki sposób szkodliwe dla zdrowia substancje mogą przedostawać się do niektórych produktów? Najczęściej zanieczyszczenia przenikają jako produkt uboczny ze smarów stosowanych w maszynach produkcyjnych. Ich źródłem mogą też być spaliny samochodowe dostające się do wnętrza podczas transportu lub pochłaniające pochodne ropy naftowej worki jutowe, w które pakowane są standardowo nie tylko ziarna kawy, ale i niektóre towary spożywcze.

Nawet farba drukarska na opakowaniach może dotrzeć do produktu i stać się toksyczna ze względu na nieprawidłowy sposób przechowywania. O ile kolorowe pigmenty są dobrze wchłaniane przez papier, to jednak zalegając na półkach zawarte w nich chemikalia przenikać do żywności. Skutecznym rozwiązaniem mogłoby być stosowanie celulozowej folii zapobiegającej przedostawaniu się niepożądanych substancji do towarów spożywczych.

Kolejną przyczyną obecności olejów mineralnych w żywności są kartonowe pudełka pochodzące z recyklingu. Szwajcarski naukowiec - dr Antoni Grob z Zurychu - udowodnił, że supermarketowe produkty przechowywane w pudełkach z przetworzonej makulatury zawierają średnio 10 mg/kg aromatyzowanych olejów mineralnych (MOAH).

chemia z pożywienia

fot.East News

Prawo do informacji

Kwestią zawartości olejów mineralnych w żywności zajął się już Europejski Urząd Bezpieczeństwa Żywności (EFSA), by wprowadzić jednolite regulacje dotyczące ich zawartości w pożywieniu.

W 2016 roku Foodwatch przetestowało m.in. zawartość szkodliwych substancji w płatkach śniadaniowych (najwięcej olejów mineralnych wykryto w produktach marki Kellogg’s) oraz niezwykle popularnych na Zachodzie wielkanocnych króliczków (najszkodliwsze okazały się złote zajączki Lindta).

Raporty organizacji Foodwatch przyczyniły się do złożenia w Parlamencie Europejskim projektu rezolucji w sprawie uregulowania zawartości olejów mineralnych w środkach spożywczych i innych produktach codziennego użytku, który wzywa do ograniczenia ich ilości nie tylko w jedzeniu, ale i np. żelach pod prysznic, z których szkodliwe substancje mogą przenikać wprost do naszego ciała.

Czy sądzicie, że na dostępnych w Polsce produktach powinny się znaleźć stosowne ostrzeżenia o potencjalnie szkodliwym wpływie na zdrowie zawartych w nich składników?

___

Redakcja Zdrowo Bardzo/π