Tyjemy przez sam zapach? Węch ma na nas większy wpływ niż sądzono

Monika Piorun
10.07.2017 18:59
Tyjemy przez sam zapach? Węch ma na nas większy wpływ niż sądzono
fot. Antica Roma, pixaby.com, CC0 Public Domain

Mówi się, że można "jeść oczami". Podczas konsumowania żywności to jednak nie wzrok a węch może sprawić, że spożyjemy więcej kalorii niż planowaliśmy. Naukowcy z Berkeley wpadli na ciekawe wnioski podczas badań nad utratą powonienia.

Do wyjaśniania tajemnicy gwałtownego przybierania na wadze mogą pomóc uczonym eksperymenty z udziałem myszy laboratoryjnych. Podczas jednego z nich naukowcom z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkeley udało się odkryć związek pomiędzy sprawnością funkcjonowania zmysłu węchu a kalorycznością posiłków, na które mamy ochotę.

Im lepiej czujemy zapach, tym więcej kalorii spożywamy?

Osobniki, które utraciły zmysł powonienia, straciły także na wadze, choć wcale nie jadły mniej niż pozostałe gryzonie. Okazuje się, że myszy, które miały całkowicie sprawny węch i jadły dokładnie to samo - znacznie przybrały na wadze i w konsekwencji ważyły aż 2 razy więcej niż przed rozpoczęciem badania. Najwięcej przytyły zaś zwierzęta, u których doprowadzono do tego, że były bardziej wrażliwe na zapach - ich zmysł węchu był wytężony. Mimo że były na tej samej diecie, przybrały na wadze dwa razy więcej niż osobniki, u których zmysł węchu pracował normalnie (co potwierdzili również niemieccy naukowcy z Instytutu Maxa Planca).

Okazuje się, że sam zapach pożywienia może mieć spore znaczenie dla sposobu, w jaki nasz organizm przyswaja kalorie. Im lepiej go czujemy, tym więcej energii zmagazynuje nasze ciało.

Naukowcy podejrzewają, że musi istnieć wyraźny związek pomiędzy zmysłem węchu a podwzgórzem mózgu, decydującym o mechanizmach regulujących nasz metabolizm, choć jeszcze nie udało się im dokładnie zidentyfikować obszaru, który byłby za to w pełni odpowiedzialny.

Zobacz także

Zapach urojony, czyli jak na aromat jedzenia reaguje nasz mózg?

EN_01143157_4455

fot. East News

Czym jest zapach? Nie można go dostrzec, zmierzyć czy dotknąć. Daje się jednak wyraźnie odczuwać przez nasz organizm i jest jednym z mechanizmów, które w toku ewolucji wykształciły się po to, by nas chronić - głównie przed nieświeżym pożywieniem i toksynami, którymi moglibyśmy się zatruć.

W podeszłym wieku zmysł powonienia funkcjonuje mniej sprawnie niż w młodości. Często do jego utraty przyczyniają się też poważne choroby - np. parkinson - lub urazy mechaniczne z powodu nieszczęśliwych wypadków. Zwykle obserwuje się u takich osób wyraźny spadek wagi lub nawet anoreksję. Skoro nasz mózg przez lata nauczył się reagować na zapach jedzenia w taki sposób, że stajemy się głodni czując przyjemny dla nas aromat, to całkiem prawdopodobne jest, że brak jakiegokolwiek zapachu jest odczytywany w taki sposób, jakby nasz organizm uznawał, że jest już najedzony. Do mózgu nie dociera więc sygnał alarmujący, że koniecznie musimy coś zjeść.

Dr Céline Riera - jedna z autorek badań opublikowanych na łamach prestiżowego "Cell Metabolism" - wyjaśnia, że uzyskane dane są jednymi z pierwszych, które pokazują, jak manipulowanie zmysłem węchu może mieć wpływ na to, w jaki sposób nasz mózg decyduje o wysyłaniu sygnałów dotyczących wydatkowania energii.

Okazuje się, że za tycie nie są odpowiedzialne wyłącznie kalorie, które spożyjemy, ale także to, w jaki sposób nasz organizm je potraktuje - na co spory wpływ ma nasz węch. Jak to możliwe?

Kiedy naukowcy za pomocą specjalnej terapii genowej "wyłączyli" u myszy zmysł węchu (na około 3 tygodnie), doszło do tego, że pozbawione możliwości odczuwania zapachu osobniki stały się dosłownie "maszynami do spalania kalorii". Co ciekawe - komórki tzw. beżowej tkanki tłuszczowej nabierały cech komórek tkanki brunatnej - spalającej tłuszcz. Z kolei biała tkanka tłuszczowa - odpowiedzialna za magazynowanie energii (czyli tycie) - uległa wyraźnemu skurczeniu. Nawet otyłe myszy z nietolerancją glukozy, w wyniku pozbawienia je węchu zaczynały normalnie tolerować cukier. Niestety nie obyło się z tego powodu bez kłopotów.

Utrata węchu nadzieja dla otyłych?

gruby_grubszy

fot. Splash News/East News

Eksperci zauważyli, że u osobników pozbawionych zdolności odczuwania zapachów przez niepokojąco długi czas utrzymywał się wzrost poziomu noradrenaliny - u ludzi groziłoby to zawałem mięśnia sercowego.

Z kolei u otyłych myszy po czasowym "wyłączeniu" węchu dochodziło do sporej utraty tkanki tłuszczowej. Nie zmieniała się ich masa mięśniowa ani struktura kości. Otyłe osobniki, które pozbawiono węchu, szybko zaczynały powracać do rozmiarów normalnych osobników. 

Wyniki badań dają spore nadzieje na rozwój leczenia otyłości. Lekarze potwierdzają, że warto rozpocząć kolejne etapy badań wśród osób chorobliwie otyłych, dla których jedynym ratunkiem są skomplikowane operacje bariatryczne. Naukowcy potrafią już czasowo (do pół roku) blokować naszą zdolność do odczuwania zapachu. Jeśli udałoby się im w tym czasie doprowadzić do znacznego ograniczenia tkanki tłuszczowej, można by uratować życie wielu osobom, które ze względu na wagę nie kwalifikują się na zabiegi operacyjne. 

Bardzo łatwo jest utyć. Okazuje się, że wpływ na to może mieć nawet zapach - a właściwie to, jak intensywnie go odczuwamy!

źródło: Berkeley News

Zobacz także

________

zdrowie.radiozet.pl/π