22 lipca - czekoladopodobny smak PRL

Monika Piorun
22.07.2016 12:18
22 lipca - czekoladopodobny smak PRL
fot. Wyrób czekoladopodobny

Jeszcze nie tak dawno temu lud pracujący miast i wsi 22 lipca obchodził jedno z najważniejszych świąt państwowych - urodziny PRL, czyli Narodowe Święto Odrodzenia Polski. Z tego powodu w 1949 roku najsłynniejszej polskiej fabryce czekolady - E. Wedel - nadano nazwę upamiętniającą rocznicę Manifestu Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego. Kto jeszcze pamięta charakterystyczny smak czekoladopodobnych słodyczy?

Polska wersja komunizmu miała mało wyrafinowany smak półproduktów sprzedawanych na bony żywnościowe, ale każdy, kto godzinami wyczekiwał w kilometrowych kolejkach pod sklepami spożywczymi, cieszył się ze wszystkiego, co udało się dostać przy kolejnych dostawach racjonowanych towarów, nawet jeśli ich skład pozostawiał wiele do życzenia.

Zakłady Przemysłu Cukierniczego 22 lipca z okazji narodowego święta wypuszczały na rynek dodatkowe porcje słodyczy, z których największym rarytasem były produkty czekoladopodobne. Trudności z dostawami ziarna kakaowego, z których po wypaleniu produkuje się miazgę kakaową służącą do wyrobu czekolady, wymuszały zastąpienie wartościowego tłuszczu kakaowego tłuszczami roślinnymi - tanim olejem palmowym lub olejem rzepakowym, przez co smakołyki rodem z PRL traciły na jakości i nie miały za wiele wspólnego ze słodkościami powszechnie dziś zalegającymi na sklepowych półkach.

Przeczytaj: Dlaczego powinno się unikać olejów mineralnych w żywności?

Co się kryło w jej składzie? Podczas gdy dziś nawet najbardziej marnej jakości czekolady zawierają minimum 35% suchej masy kakaowej, w jej PRL-owskej wersji było tylko około 14-16% tego składnika, resztę stanowił cukier i tłuszcze trans pochodzące z margaryn, którymi zamieniano zdrowy (choć kaloryczny) tłuszcz kakaowy.

Niestety utwardzane zamienniki tłuszczu kakaowego uważane są za rakotwórcze i przy regularnym spożywaniu grożą wieloma chorobami cywilizacyjnymi - od cukrzycy typu 2 po różne rodzaje nowotworów, dlatego dawne słodycze wcale nie były zdrowe.

Współcześnie przyzwyczailiśmy się do tego, że gorzka czekolada powinna zwierać przynajmniej 70% kakao, deserowa minimum 50%, a mleczna 30%, jej smak więc różni się od jej czekoladowych odpowiedników z lat 80., od kiedy zaczęły być towarem reglamentowanym.

Słodkie szwindle w PRL

EN_00978354_0084
Fot. East News

Nie tylko problem z importem ziaren kakaowych był przyczyną konieczności produkowania wyrobów czekoladopodobnych. Nierzadko zdarzało się, że bogaty w silne przeciwutleniacze (polifenole) tłuszcz kakaowy był po cichu sprzedawany producentom kosmetyków, którzy również musieli borykać się z brakiem surowców do produkcji kremów, mydeł i balsamów.

Niemałą estymą wśród kolejkowiczów z czasów Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej cieszyły się panie ekspedientki, które dla co bardziej uprzejmych klientów mogły wyczarować spod lady dodatkowe porcje cudownie rozmnożonych towarów, niedostępnych dla wszystkich wyczekujących godzinami na upragnione zakupy.

To one decydowały o tym, kto zostanie szczęśliwym posiadaczem czekoladowych podróbek, a trzeba pamiętać, że chętnych na takie rarytasy wcale nie brakowało. W dobrym zwyczaju był więc handel wymienny. Pęto kiełbasy za "pęto" papieru toaletowego? Niektórzy pamiętają jeszcze absurdalne interesy rodem z PRL...

Kartki na towary zniesiono dopiero w sierpniu 1989 roku.

Zobaczcie wydanie Dziennika Telewizyjnego dokładnie sprzed 27 lat!

Zagłosuj

Za którymi słodyczami z PRL tęsknisz?

Liczba głosów:

___

Redakcja Radio Zet Zdrowie/π