Zamknij

Wstrzymanie szczepień preparatem AstraZeneca to efekt paniki, a nie dowodów

16.03.2021
Aktualizacja: 16.03.2021 12:09
Szczepionki AstraZeneca a zakrzepy
fot. PAP/EPA

Wstrzymanie szczepień przeciwko COVID-19 preparatami AstraZeneca to efekt paniki, a nie dowodów naukowych – tak twierdzą eksperci. Nie ma dowodów na związek pomiędzy incydentami zakrzepowo-zatorowymi a szczepionkami AstraZeneca.

Kontrowersje wokół szczepionek przeciwko COVID-19 firmy AstraZeneca nie cichną. Coraz więcej krajów tymczasowo zawiesza szczepienia tym preparatem lub jedną serią tego preparatu do czasu, gdy zostaną przeanalizowane dane dotyczące zdarzeń zakrzepowo-zatorowych, do których doszło u kilku osób w różnych krajach w dość krótkim czasie po podaniu szczepionki AstraZeneca. Czy istnieje jakaś korelacja pomiędzy tymi incydentami a szczepieniami? Wyjaśniają to dedykowane urzędy ds. leków w tych krajach oraz – oczywiście – Europejska Agencja Leków (EMA).

Na zawieszenie podawania szczepionki AstraZeneca z powodu przypadków zakrzepów krwi u zaszczepionych zdecydowało się już kilkanaście krajów, m.in. Niemcy, Francja, Włochy, Hiszpania, Dania, Norwegia, Irlandia, Islandia, Holandia, Bułgaria, Cypr, Portugalia, Słowenia, Demokratyczna Republika Konga. Austria, Estonia, Łotwa, Litwa i Luksemburg zawiesiły stosowanie jednej konkretnej partii produktu AstraZeneca.

Dlaczego Polska nie wstrzymała decyzji o szczepieniach preparatem AstraZeneca?

Wyjaśnił to szef KPRM Michał Dworczyk: – Każde państwo podejmowało tę decyzję na skutek zdarzeń w tych konkretnych państwach. W Polsce nie mieliśmy do czynienia z taką sytuacją, w której konsekwencji należałoby zdecydować się na wstrzymanie szczepień szczepionką firmy AstraZeneca.

Do sprawy odniósł się również minister zdrowia Adam Niedzielski, który na antenie Radia ZET powiedział, że jeśli EMA zarekomenduje zawieszenie szczepień tym preparatem, to Polska będzie chciała zachować bezpieczeństwo w takim standardzie, w jakim gwarantuje to instytucja europejska.

– Będziemy się zawsze indywidualnie przyglądali poszczególnym przypadkom, ponieważ mamy własne władze rejestracyjne. Poza tym prowadzimy własne rejestry niepożądanych odczynów poszczepiennych i je też weryfikujemy – powiedział szef resortu zdrowia i przyznał, że jeden z przypadków śmiertelnych, skojarzony z podaniem szczepionki AstraZeneca, poddano szczegółowemu badaniu.

– Zaangażowany był prokurator. Była sekcja zwłok i według tego badania nie było potwierdzenia jakiegokolwiek związku z podaniem szczepionki AstraZeneca – wyjaśnił minister zdrowia.

EMA: szczepionkę AstraZeneca można podawać

"Europejska Agencja Leków podtrzymuje swoje stanowisko, że korzyści wynikające z zastosowania szczepionki w celu zapobiegania COVID-19, z którym to zakażeniem wiąże się ryzyko hospitalizacji i zgonu, przewyższają ryzyko wystąpienia działań niepożądanych. Dlatego też szczepionkę można podawać, gdy trwa analiza wszystkich danych dotyczących zdarzeń zakrzepowo-zatorowych" – czytamy w komunikacie Urząd Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych (URPLWMiPB).

Grzegorz Cessak, szef URPLWMiPB i członek EMA, powiedział, że "incydenty zakrzepowo-zatorowe (…) wystąpiły u bardzo małej liczby zaszczepionych pacjentów”.

– Co roku u wielu osób w Unii Europejskiej występują incydenty zakrzepowo-zatorowe, o różnym podłożu. Co więcej, ogólna liczba zdarzeń zakrzepowo-zatorowych u osób zaszczepionych nie wydaje się być większa niż obserwowana w populacji ogólnej – podkreślił Grzegorz Cessak. I dodał, że decyzje niektórych krajów o tymczasowym wstrzymaniu szczepień preparatem firmy AstraZeneca zostały podjęte jako środek ostrożności, po analizie sytuacji w tych krajach.

Grzegorz Cessak przypomniał, że sprawa jest badana przez Europejską Agencję Leków w ścisłej współpracy z wytwórcą szczepionki, ekspertami w dziedzinie chorób krwi oraz krajowymi organami ds. zdrowia, w tym także z brytyjską agencją leków – MHRA, w oparciu o doświadczenie strony brytyjskiej w kontekście podania około 11 milionów dawek wspomnianego preparatu.

EMA przedstawi swoje stanowisko w tej sprawie 18 marca (czwartek). Tego dnia zwołała nadzwyczajne posiedzenie w celu podsumowania zebranych informacji i zalecenia dalszych działań, jeśli okażą się konieczne.

WHO: szczepienia AstraZeneca powinny być kontynuowane

– Jak dotąd nie znaleźliśmy związku między niepokojącymi zdarzeniami a szczepionką AstraZeneca. Z tego, co widzieliśmy do tej pory ze wstępnych danych, nie ma wzrostu liczby przypadków zdarzeń zakrzepowo-zatorowych – powiedział rzecznik WHO Christian Lindmeier i dodał: – Nie chcemy, aby ludzie wpadali w panikę i na razie zalecamy, aby kraje kontynuowały szczepienia preparatem AstraZeneca.

Zdaniem ekspertów WHO, na tym etapie, korzyści ze szczepienia przewyższają  ryzyko związane z COVID-19.

Nie ma dowodów naukowych przeciwko szczepionce AstraZeneca

–  Nie nakręcajmy paniki. Nie ma w tej chwili dowodów naukowych przeciwko szczepionce AstraZeneca. Nikt nie udowodnił tego, że powoduje ona zakrzepy. Od tego trzeba wyjść. Ta szczepionka została dopuszczona do obrotu przez Europejską Agencję Leków. To nie są decyzje spod dużego palca – powiedziała specjalistka od chorób zakaźnych wieku dziecięcego, prof. Magdalena Marczyńska z Rady Medycznej przy Premierze RP. I dodała, że cała dyskusja o epidemii, szczepieniach i o obostrzeniach zaczyna być bardziej histeryczna niż oparta na racjonalnych podstawach.

Prof. Marczyńska zaapelowała o spokojną dyskusję w tej sprawie i dodała, że sytuacji w innych państwach nie można odnosić jeden do jednego do tej w Polsce.

– W naszym kraju nie zdecydowaliśmy się w procesie szczepień na zrezygnowanie z kwalifikacji medycznej. Tej dokonuje się nie przez okno samochodu, ale w punkcie szczepień i robi to lekarz. Oczywiście, że przy milionach szczepień na całym świecie mogą się pojawić skutki uboczne u niewielkiego promila osób. Przy każdym leku jest też tak, że już po dopuszczeniu do obrotu uzupełnia się potem listę możliwych działań niepożądanych. Nie może być jednak tak, że dyskusją o szczepieniach rządzi histeria. To dopuszczona szczepionka, którą od kilku miesięcy używa się w Wielkiej Brytanii. Tam zaszczepiono nią znacznie więcej osób niż w krajach UE. I nikt nie podważał jej skuteczności. Nie było też doniesień o poważnych niepożądanych odczynach poszczepiennych. Trzeba sprawę monitorować, ale nie wyciągać pochopnych wniosków – wskazała prof. Marczyńska i dodała, że jak najbardziej rekomenduje jej przyjmowanie.

–  To preparat zabezpieczający nas przed ciężkim przebiegiem COVID-19. Szczepionki ratują życie. W tym przypadku trudno nie odnieść wrażenia, że toczy się jakaś rynkowa gra. Do tego media niezwykle sensacyjnie podchodzą do tego tematu, a tak proces szczepień, jak i cały przebieg epidemii, należy relacjonować z rozsądkiem. Od początku do tego namawiam. Tak jak mówiłam miesiąc temu, że nie można wszystkich obostrzeń zdjąć jednocześnie, tak też nie można oczekiwać przestrzegania nieracjonalnych rygorów. Teraz też doradzam uważne śledzenie sytuacji. Nie jestem za tym, aby na już chwiać się od ściany do ściany i zamykać wszystko – przyznała członkini Rady Medycznej.

Krytyczne głosy dotyczące wstrzymania szczepień

Politycy podejmują decyzję o wstrzymaniu szczepień przeciwko COVID-19, a eksperci krytykują tę decyzję. Ta krytyka jest szczególnie wyraźna u naszych zachodnich sąsiadów –  w Niemczech. Ostre słowa padły z ust eksperta ds. zdrowia partii SPD Karla Lauterbacha. Powiedział on portalowi BILD: "Zawieszenie szczepień AstraZeneca jest oczywistym błędem. Wskaźnik powikłań po szczepionce jest rzędu mniej niż jeden na 100 000". Jest to "porównywalne" z częstością powikłań z powodu zakrzepicy przy szczepionce BioNTech, a także u osób nieszczepionych". Lauterbach uważa, że zawieszenie podawania szczepionki AstraZeneca "szkodzi nam w trzeciej fali. Ponieważ po prostu nie mamy wystarczającej ilości szczepionek na wstępne szczepienia, które naprawdę musimy teraz wykonać".

"Rząd federalny podąża za innymi krajami, wstrzymując szczepionkę firmy AstraZeneca po tym, jak pojawiły się niebezpieczne skutki uboczne. Decyzja o dalekosiężnych konsekwencjach, które trudno przewidzieć" - napisano w dzienniku "Welt", dodając: "Najsmutniejsza konsekwencja jest już pewna. Cała ta sprawa będzie kosztować życie i zdrowie wielu osób. Wstrzymanie szczepień szczepionką AstraZeneca przez rząd niemiecki, który w ten sposób postępuje zgodnie z naukowym zaleceniem Instytutu Paula Ehrlicha, będzie oznaczało, że w najbliższej przyszłości ludzie nie będą szczepieni. I będzie to oznaczać, że nawet jeśli szczepionka zostanie ponownie zatwierdzona, ludzie prawdopodobnie nie będą się szczepić AstraZeneką".

"Co za katastrofa! Gdy tylko eksperci rozwiewają pierwsze obawy dotyczące szczepionki AstraZeneca, pojawiają się nowe. Przypadki zakrzepicy wywołują teraz zamieszanie. Oczywiście, słuszne i ważne jest, aby biegli dokładnie zbadali sprawy. Przede wszystkim kampania szczepionkowa wymaga zaufania (...). Nie ma jednak powodów do paniki: w Niemczech 1,6 miliona ludzi otrzymało AstraZeneca, siedem osób cierpiało na zakrzepicę. Ludzie chorują na zakrzepicę nawet bez szczepienia" - zauważa portal RP ONLINE.

Co wiemy o szczepionce AstraZenca?

Szczepionka przeciwko COVID-19 AstraZeneca to szczepionka wektorowa, co oznacza, że zawiera inny wirus (z rodziny adenowirusów), który został zmodyfikowany tak, aby zawierał gen kodujący białko wirusa SARS-CoV-2. Oznacza to, że nie zawiera ona samego  wirusa SARS-CoV-2 i nie może wywołać choroby COVID-19. Po szczepieniu w organizmie powstają przeciwciała skierowane przeciwko SARS-CoV-2. Mogą temu towarzyszyć dolegliwości przypominające grypę, m.in. gorączka, dreszcze, bóle mięśni. Szczepionkę AstraZeneca można stosować u osób dorosłych, od 18. roku życia.

Ważne!

Europejska Agencja Leków i prezes polskiego Urzędu Rejestracji proszą, aby zaszczepione osoby, które mają jakiekolwiek obawy, skontaktowały się z lekarzem. Szczególnie istotne jest zgłaszanie podejrzenia wystąpienia działania niepożądanego po szczepieniu do odpowiednich organów.

Źródło: PAP