Szef przychodni: „Na 500 pacjentów dostałem 150 szczepionek”

11.09.2020 08:32
Szczepionka na grypę 2020
fot. Shutterstock

- Namówiłem 500 pacjentów, by się u mnie zaszczepili. Dziś dowiaduję się, że dostanę tylko 150 szczepionek na grypę. Nie wiem, co mam teraz zrobić - mówi szef jednej z gdańskich przychodni. Z Marcinem Dymkowskim, w przeddzień sezonu grypowego, rozmawiał trójmiejski reporter Radia ZET Maciej Bąk.

Maciej Bąk, Radio ZET: Rozmawiałem wczoraj ze starszym panem, który akurat biegał od apteki do apteki w poszukiwaniu szczepionki na grypę. Nie mógł jej znaleźć, choć szczepi się od 20 lat. Z jednej strony rząd mówi nam: szczepcie się, z drugiej - 38-milionowe społeczeństwo będzie miało do dyspozycji tylko 2 miliony z nich. Co to zwiastuje?

Marcin Dymkowski, pediatra i szef jednej z gdańskich przychodni: Niestety grzechem pierworodnym jest tutaj to, że Polacy do tej pory niechętnie się szczepili. Nie jesteśmy rynkiem atrakcyjnym dla firm produkujących szczepionki, bo szczepiło się nas do tej pory około 4%.

M.B.: Ale mieliśmy kilka miesięcy na to, żeby zamówić ich więcej…

M.D.: Owszem, zgadza się, i większość punktów szczepień tradycyjnie, jak co roku, miała spotkania z przedstawicielami firm i złożyliśmy zapotrzebowania na szczepionki. Było to w maju, czerwcu.

M.B.: I jak to wygląda w przypadku pana przychodni?

M.D.: Przede wszystkim postanowiłem zachęcić do szczepienia jak największą liczbę moich pacjentów. Zrobiłem szeroką akcję informacyjną, robiłem webinary dla pacjentów. Podczas zapisów na szczepienie zaufało mi około 500 osób. Dzisiaj dowiaduję się, że mam dostać ich… 150.

M.B.: I co teraz? Będzie pan musiał wybierać, których pacjentów zaszczepić?

M.D.: Proszę mi nawet nie zadawać tego pytania. Ja po prostu obawiam się tego, że teraz moja przychodnia przede wszystkim strasznie straci wizerunkowo. Obiecałem ludziom szczepionki i nie jestem w stanie teraz powiedzieć, czy będę w stanie się z tego wywiązać.

M.B.: Jak to powinno teraz wyglądać w skali kraju? Czy ludzie młodzi powinni sobie odpuścić szczepienia i zostawić je osobom starszym, z grup ryzyka?

M.D.: Ja naprawdę nie jestem w stanie nikomu odmówić szczepienia. Nikomu, kto się obawia o swoje zdrowie. Tym bardziej, że i ja, i moi koledzy, jak i znani wakcynolodzy, mówiliśmy i zachęcaliśmy do szczepienia wszystkich. Jak mam teraz powiedzieć osobie młodej, że ma poświęcić swoje bezpieczeństwo na rzecz innej osoby, której nie zna? Oczywiście, są osoby dla których to szczepienie jest wskazane bardziej. To osoby powyżej 65. roku życia, chore przewlekle, dzieci pomiędzy 2 a 5 rokiem życia. Ale to pytanie zadajemy w sytuacji, gdy jest już po wszystkim!

M.B.: To na koniec pytanie być może bardziej optymistyczne. Grypą masowo zarażaliśmy się co roku, bo nigdy restrykcyjnie nie przestrzegaliśmy zasad sanitarnych. Teraz, w obawie przed koronawirusem, nosimy maseczki i dezynfekujemy ręce. Może to sprawi, że tej grypy ostatecznie też będzie w tym sezonie jednak dużo mniej?

M.D.: Chciałbym podzielić pana optymizm, natomiast moje wizyty w pobliskim dużym sklepie niestety nie napawają mnie optymizmem. Połowa ludzi maseczek nie nosi, a kolejna duża część nie nosi ich w sposób prawidłowy. Więc niestety może być tak, że to niewiele nam pomoże. Ale rzeczą, która na pewno nam pomaga, są tak niesprawiedliwie ostatnio krytykowane teleporady. Proszę zwrócić uwagę: w poprzednich sezonach grypowych, gdy wszyscy pacjenci siedzieli w poczekalniach, zarażali się zwyczajnie od siebie. Niezależnie z czym przyszli, wychodzili z bonusem w postaci grypy. Chciałbym więc przestrzec, by z tych teleporad się w tak dowolny sposób nie wycofywać.