Zamknij

Koleżanka zapytała: "A jeśli się nie zaszczepię...?"

29.04.2021
Aktualizacja: 29.04.2021 12:50
Paszporty covidowe
fot. Shutterstock

Paszporty covidowe to gorący temat. Antyszczepionkowcy protestują. "A jeśli się nie zaszczepię, to się ze mną nie spotkasz?" - zapytała prowokacyjnie koleżanka na Facebooku i... wywołała wilka z lasu.

Mój wewnętrzny wilk skoczył z trzewi jak tygrys z buszu, gotów od razu przegryźć gardło. To po to od roku walczymy o normalność, żeby teraz prowadzić tego typu dyskusje? Drżymy o bliskich z grup ryzyka, wnuki miesiącami nie widują dziadków, zaciskamy zęby, raz lepiej raz gorzej znosząc kolejne restrykcje, żeby ktoś na koniec gehenny zapytał: "A jeśli się nie zaszczepię, to się ze mną nie spotkasz?".

Otóż nie, nie spotkam się z tobą z jednego prostego powodu. Nie dlatego, że narazisz mnie na zachorowanie. Zakładam, że do tego czasu będę już zaszczepiona i moi bliscy też.

Nie dlatego też, że powinniśmy grać do jednej bramki, żeby wspólnie walczyć o odporność populacyjną, która chroni najsłabszych. Na przykład pacjentów z obniżoną odpornością - onkologicznych, po przeszczepach - którzy nie wytworzą odpowiedniej ilości przeciwciał po szczepionce, a COVID-19 może ich zabić.

Nawet nie dlatego, że w organizmie niezaszczepionych mogą powstać mutacje, które uderzą ze zdwojoną siłą i na jesieni wszystko zacznie się od nowa.

Chodzi o to, że jeśli w 2021 roku nie wierzysz w naukę, boisz się czipów w szczepionkach, badania kliniczne to dla ciebie eksperymenty na ludziach, a WHO postrzegasz jako międzynarodowy gang, to nie bardzo mamy o czym rozmawiać. No bo co, o pogodzie?

I kiedy już wilk miał zawyć, sytuację uratowała druga znajoma, zadając krótkie pytanie: "A dlaczego się nie zaszczepisz?". Wewnętrzny tygrys runął w pół skoku na pysk jak w kreskówce Disneya. No jasne, od tego trzeba zacząć.