Od lekarza odradzającego szczepień lepiej uciekać: mocne słowa eksperta

10.07.2020 19:48
Szczepienia w czasie koronawirusa
fot. Shutterstock

Wiceprezes Polskiego Towarzystwa Wakcynologii prof. Jacek Wysocki przekonuje, że należy się szczepić nawet w okresie pandemii koronawirusa. Prof. Wysocki twierdzi, że od lekarzy, którzy odradzają szczepień należy ''uciekać''. Dlaczego warto uzupełniać szczepienia? Sprawdź, jakie argumenty przedstawia prof. Wysocki.

Profesor Jacek Wysocki, wiceprezes Polskiego Towarzystwa Wakcynologii twierdzi, że pacjenci sygnalizują, że niektórzy lekarze odradzają szczepień ochronnych. Radzi, by od takiego lekarza ''uciekać''. Jego zdaniem nawet w czasie pandemii odwlekanie szczepień nie ma merytorycznego uzasadnienia.

Szacuje się, że na świecie, także w Polsce, ok. 1–3 proc. rodziców odmawia zaszczepienia swoich dzieci.

- Z nimi nie ma dyskusji, nie przyjmują żadnych argumentów. Oni po prostu chcą żyć inaczej – twierdzi prof. Wysocki.

Z kolei rodzice, którzy szczepią swe dzieci, nie chcą mieć w ich otoczeniu niezaszczepionych maluchów. Stąd w wielu żłobkach czy przedszkolach przy przyjęciu rutynowo prosi się o przedłożenie książeczki szczepień.

Niektórzy lekarze zniechęcają do szczepień

Niektórzy rodzice uważają, że w czasach współczesnych groźne choroby zakaźne nie zdarzają się często, więc może nie warto szczepić dziecka.

- A ja mówię: ze szczepieniami jest tak, jak z polisą, gdy ubezpieczamy samochód. Wydajemy pieniądze, ale jesteśmy szczęśliwi, jeśli nie musimy z tej polisy korzystać. Jeśli nasze dziecko będzie zaszczepione i nie zetknie się z groźną chorobą, to możemy się tylko cieszyć. Oznacza to, że jako społeczeństwo obroniliśmy się przed niebezpieczeństwem, że mamy odporność populacyjną - przekonuje wiceprezes Polskiego Towarzystwa Wakcynologii prof. Jacek Wysocki, pediatra i specjalista chorób zakaĽnych Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu.

Zdarza się, że niektórzy lekarze odradzają szczepień ochronnych i zniechęcają do sczepień swych pacjentów.

- Od takiego lekarza należy uciekać. Czasem dotyczy to tych lekarzy, którzy nie mają nic wspólnego z leczeniem chorób zakaźnych. Takich kolegów zaprosiłbym chętnie na swój oddział, bo nie wiedzą, jak wygląda dziecko, które się dusi z powodu krztuśca czy umiera w wyniku zapalenia opon mózgowo-rdzeniowych. Ja wiem. I dlatego mówię rodzicom: szczepienie jest polisą na zdrowie – argumentuje prof. Wysocki.

Wysocki przyznaje, że na temat szczepień wciąż krąży wiele mitów. Jednak mity te najczęściej tworzone są przez osoby lub organizacje niemające nic wspólnego z ochroną zdrowia. Przekonuje, że wierzyć można tylko informacjom na stronach internetowych prowadzonych przez poważne instytucje, takie jak Ministerstwo Zdrowia, Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego - Państwowy Zakład Higieny czy Europejski Komitet Kontroli Chorób (ECDC).

Pandemia koronawirusa nie powinna zwalniać ze szczepień

Szczepienia są bezpieczne nawet w okresie pandemii i zagrożenia koronawirusem SARS-CoV-2. Zdaniem prof. Wysockiego, bezpieczne odmrażanie życia społecznego jest możliwe tylko wraz z kontynuowaniem szczepień ochronnych.

- Obecnie przedszkola i żłobki wracają do aktywności, a dzieci szkolne wkrótce wyjadą na zorganizowane wakacje. Mamy więc dwa problemy. Po pierwsze, obawiamy się, że powrót dzieci do zbiorowości zwiększy liczbę zakażeń na SARS-CoV-2, a ''ofiarami'' tego będą niekoniecznie dzieci, które często chorują bezobjawowo i stanowią 1–2 proc. chorych na COVID-19 w Polsce, ale ich rodzice i dziadkowie. Po drugie, chcielibyśmy uniknąć sytuacji, gdy sezonowy wzrost zachorowań na grypę czy pneumokoki nałoży się na zakażenia SARS-CoV-2. Dlatego tak potrzebne są szczepienia - podkreśla ekspert.

Po wybuchu pandemii obawiano się, że objawy infekcji koronawirusem nałożą się na ewentualne możliwe działania niepożądane szczepień, dlatego je zawieszono. Wiele organizacji międzynarodowych zwracało jednak uwagę, że nie ma przeciwwskazań do prowadzenia szczepień w czasie pandemii, trzeba tylko robić to bezpiecznie.

Nie samo szczepienie stwarza bowiem zagrożenie, tylko gromadzenie się wielu pacjentów w poradniach. Dlatego 17 kwietnia br.. Ministerstwo Zdrowia wydało rozporządzenie, zgodnie z którym nie wolno przerywać szczepień u noworodków, a w dalszej kolejności należy zorganizować szczepienia dla dzieci w pierwszym i drugim roku życia oraz – w miarę możliwości – dla pozostałych.

Profesor Wysocki zapewnia, że szczepienia wykonywane są z zachowaniem wszelkich zasad bezpieczeństwa.

- Lekarze umawiają się z rodzicami na określony dzień i godzinę, aby uniknąć gromadzenia się pacjentów w poradniach. Z dzieckiem przychodzi tylko jeden rodzic, który powinien mieć maseczkę i przy wejściu odkazić sobie ręce. Obowiązuje też wywiad epidemiologiczny: pielęgniarka lub rejestratorka pyta rodzica o to, czy przebywa w kwarantannie, czy miał kontakt z osobami chorymi, czy gorączkuje itp. Jeżeli wszystkie odpowiedzi są negatywne, pozostaje pomiar temperatury i dziecko może już trafić do gabinetu lekarskiego, gdzie odbywa się normalna procedura szczepienia” – zapewnia prof. Wysocki.

Wizytę poprzedza teleporada, podczas której ustala się, o jaki rodzaj szczepienia chodzi, jaka szczepionka ma być użyta, czy nie ma przeciwwskazań, aby dziecko trafiło do poradni. 

Poradnia powinna zapewnić wyraźne oddzielenie dzieci chorych od zdrowych. Muszą one przychodzić o innych porach, a przyjmujący je personel musi zachować określone procedury: zmienić odzież i odpowiednio przygotować gabinety.

- Nie szczepimy dzieci chorych, mających objawy infekcji, ciężkie uczulenie czy ciężkie działania niepożądane po poprzednich szczepieniach. Natomiast w przypadku dzieci z chorobami przewlekłymi (np. z padaczką, zaburzeniami odporności czy z chorobami nowotworowymi) to lekarz wskaże, kiedy i jaką szczepionką można takie dziecko zaszczepić – dodaje prof. Wysocki.

Źródło: PAP