Zamknij

Dr Grzesiowski: Koronawirus będzie mutował, jeśli nie przyspieszymy szczepień

22.01.2021
Aktualizacja: 22.01.2021 11:20
Dr Paweł Grzesiowski
fot. Piotr BLAWICKI/East News/ dr Paweł Grzesiowski

Proces szczepień przeciwko COVID-19 trzeba przyspieszyć, bo im wolniej się szczepimy, tym większą dajemy szansę wirusowi mutować – uważa dr Paweł Grzesiowski. Jakie jeszcze zagrożenia wiążą się ze zbyt wolnym szczepieniem Polaków?

Im dłużej będzie trwał proces szczepienia przeciwko COVID-19, tym większa szansa, że wirus będzie mutował – uważa dr Paweł Grzesiowski, ekspert Naczelnej Rady Lekarskiej do spraw COVID-19. I dodaje: – Wirus wciąż mutuje w takim kierunku, by nam się wymknąć. Z jednej strony chce szybciej zarażać, a z drugiej strony chce być niewrażliwy na nasze białka odpornościowe. Wirus robi wszystko, by człowiek – czy to ozdrowieniec, czy to zaszczepiony – był znów jego żywicielem.

Teoretycznie od dzisiaj, 22 stycznia 2021 r., ruszyły zapisy na szczepienie przeciwko COVID-19 dla osób powyżej 70. roku życia. Jak wynika z doniesień medialnych, zaintersowanie szczepieniami w tej grupie wiekowej jest ogromne, ale... brakuje terminów do szczepienia. Wynika to m.in. z braku wystarczającej liczby szczepionek (Pfizer zmniejszył dostawy z powodu przestawienia produkcji). Do tej pory w Polsce zaszczepionych zostało ponad 591 tys. osób (dane z 21 stycznia 2021 r.). To niewiele, zdaniem ekspertów, którzy alarmują, że proces szczepień w Polsce jest zbyt wolny.

Na zagrożenia związane ze zbyt wolnym szczepieniem Polaków zwraca uwagę dr Paweł Grzesiowski.

– Cała rzecz polega na tym, że im wolniej się szczepimy, tym większą dajemy szansę wirusowi mutować – tłumaczył PAP i dodał: – Mutacja to nie jest zjawisko, które zachodzi w martwym wirusie, ale podczas jego namnażania się. Nieprzypadkowo mówi się o wariancie brytyjskim czy brazylijskim. Tam się wirus bardzo szybko namnażał bez kontroli. Można powiedzieć, że im więcej jest nowych pokoleń wirusa, tym większe ryzyko mutacji. Im mniej zachorowań, tym mniejsze ryzyko mutacji. Tam, gdzie ludzie są zaszczepieni, wirus nie będzie się tak szybko zmieniał, jak tam, gdzie masowo chorują.

Jego zdaniem zagrożeniem może być to, że wirus może się okazać szybszy niż szczepienia. – To znaczy, że zanim zdążymy zaszczepić większość ludzi, to on już zacznie się zmieniać na tyle, że trzeba będzie modyfikować szczepionkę. Oczywiście to nie jest tragedia, zmiana składu szczepionki może trwać kilka tygodni. Ale to spowoduje, że być może pewna część ludzi będzie musiała się ponownie zaszczepić, ale taka jest biologia i nie mamy na razie lepszej opcji. To jest wojna ludzkości z wirusem.

Ekspert wyjaśnił, że badania skuteczności szczepionki wobec mutacji wirusa SARS-CoV-2 (także tej brytyjskiej, która już dotarła do Polski) trwają.

– Brytyjski mutant nie wykazuje cech "escape", czyli ucieczki przed szczepionką, bo ma zbyt mało zmian w białku S. Jednak nie mamy jeszcze stuprocentowej pewności, konieczne są dalsze badania. Poważniejsze zagrożenie stanowią mutacje japońska, brazylijska i południowo-afrykańska, które nie zostały jeszcze zbadane, ale wykazują więcej zmian białka S, co może oznaczać, że szczepionki mogą działać w mniejszym zakresie – wyjaśnił dr Grzesiowski. I dodał: – Badanie wrażliwości określonego mutanta na szczepionkę nie jest takie proste. Po szczepieniu mamy całą gamę przeciwciał, dlatego trzeba zgromadzić surowice wielu zaszczepionych osób i sprawdzić każdy nowy wariant. Musimy także zbadać surowice ozdrowieńców, aby uzyskać potwierdzenie, czy nowy mutant nie będzie wywoływał ponownych zakażeń. Pierwsze takie badania, które zostały opublikowane, na kilkunastu osobach, wykazały w wariancie brazylijskim i japońskim niższą efektywność surowicy ozdrowieńców. Nie znamy jeszcze wyników badań u osób zaszczepionych.

Jego zdaniem, mutacje brazylijska czy południowo-afrykańska mogą bardziej zakłócić walkę z pandemią, niż mutacja brytyjska, ponieważ ta ostatnia, ma większą zakaźność, ale ma mniejsze szanse na ucieczkę od naszej odporności.

Źródło: PAP