Lek na zapalenie stawów leczy na COVID-19. Jak działa tocilizumab?

15.07.2020 15:11
Tocilizumab lekiem na COVID-19
fot. Shutterstock

Tocilizumab to lek stosowany dotąd w leczeniu zapalenia stawów. Okazuje się jednak, że tocilizumab ma właściwości wyciszające burzę cytokinową, która odpowiada za ciężki przebieg COVID-19. Czy tocilizumab będzie nowym lekiem na chorobę wywoływaną przez SARS-CoV-2?

Lek tocilizumab może być skuteczny w leczeniu ciężko chorych na COVID-19. Okazuje się, że chorzy na COVID-19 leżący pod respiratorami, którzy otrzymali pojedynczą dawkę leku o nazwie tocilizumab, byli o 45 proc. mniej zagrożeni zgonem. Chorzy szybciej też opuszczali szpital, mimo podniesionego ryzyka innych infekcji - podali badacze na łamach pisma ''Clinical Infectious Diseases''.

Tocilizumab wycisza burzę cytokinową

Tocilizumab to lek stosowany w leczeniu reumatoidalnego zapalenia stawów i młodzieńczego idiopatycznego zapalenia stawów. Tocilizumabu (atlizumabu) to przeciwciało monoklonalne osłabiające działanie układu odpornościowego.

Według naukowców z University of Michigan (USA) lek ten oddziałuje na jeden z elementów układu odpornościowego - interleukinę 6 (IL-6) i w ten sposób wycisza tzw. burzę cytokinową, czyli zbyt silną odpowiedź układu immunologicznego, która uszkadza płuca i inne organy.

Lek na zapalenie stawów może wyleczyć z COVID-19

Badacze leczyli 154 krytycznie chorych na COvID-19 pacjentów, od początku marca do końca kwietnia bieżącego roku. To czas, gdy niewiele było wiadomo na temat tego, co pomoże pacjentom pod respiratorami.

Połowa chorych otrzymała pojedynczą dawkę tocilizumabu, najczęściej w ciągu 24 godzin od podłączenia do respiratora.

W czasie 28 dni od podłączenia zmarło 18 proc. z tych, którzy leczeni byli tocilizumabem i 36 proc. z tych, którzy nie otrzymali leku. Oznacza to zmniejszenie śmiertelności o 45 proc.

Spośród tych, którzy na koniec badania pozostawali w szpitalu, 82 proc. leczonych tocilizumabem zostało odłączonych od respiratora, a z drugiej grupy - 53 proc. Jednocześnie u 54 proc. pacjentów, którzy otrzymali lek, rozwinęła się inna infekcja, zwykle związane z użyciem respiratora zapalenie płuc. Podobne problemy wystąpiły tylko u 26 proc. osób, które leku nie otrzymały.

Jeden z głównych autorów pracy, prof. Jason Pogue wyjaśnia, że pewniejsze wyniki z randomizowanych badań brytyjskich skłoniły go do zalecania sterydowego leku - deksametazonu, jako środka podawanego w pierwszej kolejności pacjentom z COVID-19 w krytycznym stanie.

Jego zdaniem dalsze badania powinny uwzględnić łączenie obu leków oraz precyzyjne porównanie ich działania.

Jeśli oparte o celowanie w interleukinę 6 do terapii okaże się skuteczne, to ważne będzie też określenie najlepszych dawek i czasu podawania leku, tak aby poprawić stan pacjenta, ale jak najbardziej ograniczyć skutki uboczne - ryzyko kolejnych infekcji i zaburzenie regeneracji tkanek.

Prof. Pogue zaznacza też, że jedna dawka tocilizumabu jest 100 razy droższa niż całe leczenie deksametazonem.

Źródło: PAP