Kobiety częściej niż mężczyźni odczuwają skutki uboczne leków

17.08.2020 10:42
Skutki uboczne leków u kobiet
fot. Shuttertsock

Działania wielu leków nie bada się z udziałem obu płci, a to jest niezwykle groźne. Naukowcy ustalili, że w wielu przypadkach badania leków prowadzone są wyłącznie na grupach mężczyzn, a ich dawki dostosowywane są jednakowo dla obu płci. Dlatego kobiety częściej i bardziej dotkliwie odczuwają skutki uboczne ich działania.

Naukowcy twierdzą, że kobiety częściej niż mężczyźni cierpią z powodu niepożądanych skutków ubocznych leków, ponieważ testowanie dawkowania środków farmaceutycznych od początku badań klinicznych prowadzi się głównie na mężczyznach.

Praca na ten temat ukazała się na łamach ''Biology of Sex Differences''.

''Kobiety są potraktowane po macoszemu i to jest groźne''

Specjaliści z  University of California w Berkeley i University of Chicago ustalili, że w przypadku co najmniej 86 leków zatwierdzonych przez amerykańską Federalną Administrację Leków (FDA) nie ma zapisów dotyczących odmiennego dawkowania przez obie płcie, mimo iż powinny tam one być.

Dotyczy to bardzo ważnych preparatów, których skutki uboczne mogą być dotkliwe. Chodzi m.in. o środki przeciwdepresyjne, sercowo-naczyniowe i przeciwpadaczkowe oraz przeciwbólowe. 

- Jeśli chodzi o przepisywanie leków, to podejście ujednolicone, takie samo dla wszystkich, a jednak oparte na badaniach klinicznych zdominowanych przez mężczyzn, nie działa. Kobiety są potraktowane po macoszemu i to jest groźne - stwierdził główny autor badania prof. Irving Zucker.

Badacz dodaje, że utrzymywanie jednakowych dawek leków dla kobiet i mężczyzn wynika z historycznego lekceważenia podstawowych różnic biologicznych pomiędzy organizmami obu płci. 

Kobiety doświadczają poważniejszych skutków ubocznych działania leków

Zespół Zuchera zwrócił również uwagę na jedną, bardzo niebezpieczną zależność - kobiety, otrzymując taką samą dawkę leku, co mężczyźni, miały wyższe stężenie substancji aktywnej we krwi, a jej eliminacja z ustroju zajmowała więcej czasu.

W ponad 90 proc. badanych przypadków kobiety doświadczyły poważniejszych i bardziej dokuczliwych skutków ubocznych, takich jak:

  • nudności,
  • bóle głowy,
  • depresja,
  • deficyty poznawcze,
  • drgawki,
  • halucynacje,
  • pobudzenie,
  • zaburzenia rytmu serca.

Ogólnie rzecz biorąc, stwierdzano u kobiet niepożądane reakcje na leki prawie dwukrotnie częściej, niż u mężczyzn.

Prof. Zucker podkreśla, że przez dziesięciolecia kobiety były wykluczane z badań klinicznych leków, a jednym z powodów były nieuzasadnione obawy, że wahania stężeń hormonów żeńskich utrudnią rzetelne badania.

Co więcej, do początku lat 90-tych kobiety w wieku rozrodczym nie mogły brać udziału w testach leków ze względu na obawy związane z odpowiedzialnością za narażanie ciężarnych na ryzyko uszkodzenia płodu. W dużej mierze spowodowane to było głośną sprawą talidomidu, który w latach 50-tych i 60-tych spowodował wady wrodzone kończyn u tysięcy dzieci na całym świecie.

- Lekceważenie kobiet jest zjawiskiem bardzo powszechnym we wszelkich testach medycznych, nawet tych na hodowlach komórkowych - stwierdził prof. Zucker.

Przykładem może być Zolpidem, popularny lek nasenny sprzedawany pod nazwą Ambien. Utrzymuje się on we krwi kobiet dłużej niż we krwi mężczyzn, powodując senność i znaczne upośledzenie funkcji poznawczych jeszcze następnego dnia.

Mając na uwadze ryzyko związane z ''niesprawiedliwym'' testowaniem, mogącym prowadzić do zagrożenia zdrowia, w 2016 roku National Institutes of Health nakazały, aby kandydaci do badań klinicznych byli rekrutowani po równo: tyle samo kobiet, co mężczyzn i chociaż w ostatnich kilku latach udział kobiet w testach leków faktycznie zwiększył się, to większość z tych nowych badań nadal nie analizuje danych dotyczących różnic między płciami.

Prof. Zucker i jego współpracownicy apelują o zwiększenie świadomości i zalecają także zmniejszenie dawek dla kobiet w przypadku szerokiej gamy środków farmaceutycznych.

Źródło: PAP