Dlaczego tabletki szkodzą bardziej niż wojny?

Monika Piorun
03.06.2016 14:49
Dlaczego tabletki szkodzą bardziej niż wojny?
Fot. Od początku XXI wieku ilość zgonów z powodu nieprawidłowego stosowania leków przewyższyła już łączną sumę obu wojen światowych i wszystkich ofiar terroryzmu

Najpierw Michael Jackson, teraz Prince - lista ofiar przedawkowywania środków przeciwbólowych stale rośnie. Dane udostępnione przez organizację America's Health Watchdog wskazują, że od początku XXI wieku ilość zgonów z powodu nieprawidłowego stosowania leków przewyższyła już łączną sumę obu wojen światowych i wszystkich ofiar terroryzmu. Zaskoczeni?

Informacja o przyczynach śmierci Prince'a w wyniku przedawkowania leku przeciwbólowego zawierającego kilkadziesiąt razy silniejszy od morfiny fentanyl, zmusza do zastanowienia się, jaki wpływ na zdrowie ma tak na prawdę stosowanie  środków łagodzących ból?

O ile w przypadku gwiazd, które próbują za ich pomocą opanować tremę towarzyszącą występom przed publicznością i zapłacą każdą cenę za trudno dostępne preparaty na receptę, to wśród szerokich mas społeczeństwa sprawa  nadużywania tabletek uśmierzających ból, jak mogłoby się wydawać, nie jest wcale taka dramatyczna. Nic bardziej mylnego! Dlaczego?

Śmiertelne żniwo farmaceutyków

Okazuje się, że dzięki danym zebranym za pomocą nowoczesnych systemów monitorowania leków naukowcom udało się ustalić, że w ciągu ostatnich 15 lat łączna liczba zgonów, których bezpośrednią przyczyną było działanie preparatów farmaceutycznych, przewyższyła już sumę wszystkich ofiar obu wojen światowych i zamachów terrorystycznych. Jak do tego doszło?

Statystyki mówią same za siebie - na przestrzeni ostatnich 15 lat w Stanach Zjednoczonych aż 16 milionów pacjentów zmarło w wyniku działania silnych leków podawanych podczas chemioterapii, 7 milionów zgonów było następstwem błędów lekarskich popełnianych podczas leczenia szpitalnego, a 1,6 miliona uznano za konsekwencję błędów medycznych.

Choć w latach 2000-2015 odnotowano aż 3 miliony ofiar odleżyn poszpitalnych, to liczba śmierci z powodu niesteroidowych leków przeciwzapalnych (tj. aspiryna lub ibuprofen) przekroczyła 265 tysięcy i niemal zrównała się z ilością zgonów spowodowanych działaniem opioidowych leków przeciwbólowych (takich jak w przypadku Prince'a), które oszacowano na 261 tysięcy.

Wszystkie dane są gromadzone i stale aktualizowane przez organizację America's Health Watchdog, która umieszcza je na tzw. farmaceutycznym zegarze śmierci (dostępnym na stronie pharmadeathclock.com).

Efekt placebo

Skoro skutki uboczne leków mogą być niezwykle szkodliwe i w niektórych przypadkach prowadzić nawet do naszej śmierci, to dlaczego ciągle jeszcze w społeczeństwie panuje przekonanie o ich wyższości nad naturalnymi sposobami radzenia sobie z bólem?

O ile leki na poważne choroby, nowotwory, wady wrodzone i inne skomplikowane przypadki medyczne często są absolutnie jedynym sposobem  na to, by pomóc chorym, to jednak kwestia stosowania zwykłych tabletek przeciwbólowych jest już dużo bardziej dyskusyjna. Co więcej, z punktu widzenia nauki, wcale nie musimy po nie sięgać, by nasz ból minął. Jak to możliwe?

Badania przeprowadzone przez kanadyjskich ekspertów z Uniwersytetu McGill w Montrealu wykazały, że powszechnie stosowane na świecie leki przeciwbólowe nie są wcale ani tak skuteczne, ani tak niezbędne, jak się do tej pory wydawało.

Pewnie nie wszyscy zdają sobie sprawę z tego, że popularne leki przeciwbólowe są równie skuteczne w uśmierzaniu naszego cierpienia co... kostka cukru!

fot.freeimages.com

Po przeanalizowaniu wyników badań dotyczących skutków działania 84 silnych preparatów przeciwbólowych w latach 1990-2013 okazało się, że rezultat ich stosowania przynosił ulgę w bólu tak samo  często, jak w przypadku placebo (najczęściej w postaci zwykłej kostki cukru).

Efekt redukcji bólu notowany w receptorach znajdujących się w układzie nerwowym, zarówno w przypadku leków przeciwbólowych, jak i zwykłego placebo, plasował się zazwyczaj na poziomie 30%.

Nieco bardziej podatni na działanie placebo okazali się Amerykanie. W przypadku Europejczyków i Azjatów lekkie odchylenie wyników na korzyść placebo dało się zauważyć jedynie w dłuższej perspektywie czasu.

Lek zamiast lekarza

Skoro leki przeciwbólowe wcale nie łagodzą bólu lepiej niż kostka cukru, to po co w ogóle je brać?

Większość tabletek przeciwbólowych dostępna jest bez recepty, więc w przypadku preparatów o umiarkowanym działaniu, nie istnieją żadne ograniczenia - możemy je brać właściwie do woli. Nie muszą nam ich wcale przepisywać lekarze, więc wszelką wiedzę na temat ich stosowania zazwyczaj czerpiemy z mediów.

Koncerny farmaceutyczne w ostatnich latach wydały na całym świecie grube miliony, by przekonać nas, że mała tabletka łagodząca ból jest niemal niezbędnym elementem naszej codzienności. Kobiety noszą je w torebkach obok chusteczek higienicznych i (co gorsza) stosują je niemal tak samo często.

Migrena, menstruacja, cierpienie w reakcji na zmiany pogodowe, gorączka lub ból brzucha - z takich powodów najczęściej sięgamy po leki przeciwbólowe, które dzięki sprytnym zabiegom marketingowym stosowanym przez producentów środków przeciwbólowych są już niemal na każde wyciągnięcie ręki.

fot. flickr.com

W Polsce, gdzie na wizytę u specjalisty trzeba czekać kilkanaście razy dłużej niż na zasiłek pogrzebowy (którego nasi bliscy mogą się doczekać prędzej niż nam uda się dostać na spotkanie z lekarzem), środki przeciwbólowe są niemal w każdym supermarkecie, na stacji benzynowej lub obok kosmetyków w drogeriach. Nikt już nawet nie zwraca uwagi na to, jak łatwy jest do nich dostęp.

Nie wszędzie obowiązują tego typu praktyki. W niektórych krajach obowiązują restrykcje dotyczące ilości leków, które można nabyć jednorazowo, wieku osób, które mogą je kupić, a nawet temperatury, w jakiej mogą być przechowywane.

W prawdzie Ministerstwo Zdrowia na początku 2016 roku zapowiedziało zmiany w sprzedaży leków poza aptekami, ale mają one dotyczyć jedynie opakowań, które docelowo mają zawierać od 2 do 4 pigułek ze środkiem uśmierzającym ból.

Skutki uboczne

fot.flickr.com

Największe ryzyko krwawień z żołądka, które mogą pojawić się po nadmiernym spożyciu leków przeciwbólowych, dotyczy osób starszych. Najbardziej niebezpieczne dla organizmu jest połączenie preparatów przeciwbólowych z grupy niesteroidowych leków przeciwzapalnych z kortykosteroidami, lekami przeciwzakrzepowymi i moczopędnymi.

Osoby w podeszłym wieku, które po kilku miesiącach czekania na wizytę lekarską wreszcie dostaną się do lekarza, często nawet nie zdają sobie sprawy, że lek, który stosowali na problemy z sercem lub nerkami, może (nawet po pewnym czasie) wejść w reakcję ze zwykłą tabletką przeciwbólową, po którą sięgają np. z powodu chęci uśmierzenia cierpienia związanego z reakcją na zmiany pogodowe.

Po przeanalizowaniu ponad 100 tysięcy przypadków krwawień z górnego odcinka przewodu pokarmowego wśród pacjentów badacze z Erasmus Medical Centre ustalili, że lekarze zbyt rzadko zwracają uwagę na to, by wypisując recepty osobom starszym (które muszą najczęściej przyjmować równolegle przynajmniej kilka leków na raz) ostrzec je przed możliwymi skutkami ubocznymi powstałymi po połączeniu danych leków ze zwykłymi tabletkami przeciwbólowymi. Ryzyko krwawień z żołądka jest najwyższe wśród osób zażywających wiele leków naraz.

Najnowsze badania wykazują, że popularne leki przeciwbólowe ograniczają także naszą zdolność do okazywania współczucia innym. (Przeczytaj: Paracetamol oprócz bólu redukuje zdolność odczuwania empatii?)

Przedawkowani.pl

Polacy należą do największych lekomanów  w Europie. Wartość rynku farmaceutycznego w 2015 roku przekroczyła 30 miliardów złotych. Na samą promocję w mediach producenci leków wydali w zeszłym roku ponad 4 miliardy, co plasuje nas w europejskiej czołówce pod względem środków przeznaczanych na promocję przez koncerny lekowe.

Z danych udostępnionych przez Nielsen Audience Measurement wynika, że największą popularnością wśród reklam leków cieszą się środki, które są dostępne bez recepty tj. nurofen, theraflu, otrivin, pyralgina, ibuprom, polocard, voltaren, metafen, gripex oraz desmoxan.

Statystycznie Polacy spożywają 34 opakowania leków rocznie i aż 4 tabletki dziennie. 90% ludzi w naszym kraju przyznaje się, że sięga po farmaceutyki nawet przy najmniejszym przeziębieniu, a 13% z powodu nadużywania leków wymaga hospitalizacji.

Dr House na prochach

fot.guccizinho, glogster.com, CC BY 2.0

W Stanach Zjednoczonych jest jeszcze gorzej. Przedawkowanie środków przeciwbólowych jest już główną przyczyną zgonów z powodu nieumyślnego spowodowania śmierci w USA. Niestety częściej się tam też nadużywa silnych leków przepisywanych na receptę, od których aż 75% uzależnionych od heroiny zaczęło swój nałóg.

Pamiętacie Vicodin, od którego uzależniony był serialowy Dr House? Statystyki wskazują, że od tego preparatu opioidowego uśmierzającego ból jest już uzależnionych aż 12% amerykańskich nastolatków. Skąd młodzież ma dostęp do tak niebezpiecznego preparatu dostępnego na receptę?

Okazuje się, że reklama w słynnym serialu tak bardzo utknęła w głowach przeciętnych konsumentów, że ludzie zaczęli postrzegać Vicodin za najskuteczniejszy sposób na pozbycie się bólu. Doszło nawet do tego, że rodzice zaczęli uznawać, że mogą pozwolić dorastającej młodzieży na to, by zaczęła brać go na uśmierzanie cierpienia związanego z ich dolegliwościami.

Po emisji serialu Dr House liczba nastolatków uzależnionych od Vicodinu (silnego środka przeciwbólowego, od którego uzależniony był bohater) wzrosła do poziomu 12%. Choć nie jest on przepisywany niepełnoletnim, to jednak rodzice pozwalają go używać swoim dzieciom uznając go za najskuteczniejszy sposób na pozbycie się bólu.

- Wszyscy kłamią - zwykł powtarzać dr House. Czy chodziło mu o lekarzy, pacjentów, czy może... koncerny farmaceutyczne?

Pani Goździkowa radzi

Zastanawiające jest to, że dyskusja, jaka miała miejsce w przypadku stosowania medycznej marihuany (która często wiąże się ze zdecydowanie mniejszymi skutkami ubocznymi) wywołała nieporównywalnie większą falę emocji niż w przypadku masowego nadużywania leków przeciwbólowych. Dlaczego?

Może za bardzo ufamy koncernom karmiącym nas na co dzień reklamami środków, które są tak samo skuteczne jak kostka cukru? Skoro sąsiadka wszystkich Polaków - pani Goździkowa - utknęła w naszej świadomości na tyle mocno, że uwierzyliśmy w jej złote rady na temat środków łagodzących ból, to chyba zamiast nadużywać tabletki, powinniśmy się zacząć leczyć na głowę...

Co sądzicie o nadużywaniu leków przeciwbólowych w naszym kraju?

__

Redakcja Zdrowo Bardzo/π