Zamknij

Amantadyna. Czy stosowanie jej w leczeniu COVID-19 ma sens?

14.02.2022
Aktualizacja: 14.02.2022 12:46

Dlaczego tak wiele osób wierzy w leczniczą moc amantadyny? Czy ten lek jest skuteczny w leczeniu COVID-19? Co mówią na ten temat badania? Wyjaśniamy.

Amantadyna w leczeniu CoVID-19
fot. Marek BAZAK/East News

Amantadyna to jeden z leków, który w czasie pandemii wywołuje najwięcej emocji. Wiele osób wierzy w jego skuteczne działanie w przypadku COVID-19, wbrew naukowym dowodom. Niektórzy lekarze wypisują swoim pacjentom ten lek na receptę, by mieli go w domu na tzw. wszelki wypadek. Inni pacjenci kupują go na "czarnym rynku", od handlarzy w internecie.

Jak wynika z danych przygotowanych przez Centrum e-Zdrowa dla "Dziennika. Gazety Prawnej", w zeszłym roku wystawiono ponad pół miliona recept na amantadynę. To pięć razy więcej niż w 2019 r. To, co niepokoi najbardziej, to fakt, że bardzo wiele tych recept było wystawionych na dzieci (wzrost 24-krotny). Dlaczego Polacy sięgają po amantadynę mimo braku naukowych dowodów na jej skuteczność? Dlaczego podają ten lek dzieciom, mimo znanych działań niepożądanych tego leku?

Przemycają ten lek do szpitali i stosują niezgodnie z przeznaczeniem

Pacjenci stosują amantadynę zwykle na własną rękę, bez kontroli lekarza. Zdarzały się też przypadki przemycania tego leku przez rodziny do szpitala i podawania go pacjentom hospitalizowanym z powodu COVID-19 bez wiedzy lekarzy. W efekcie rząd musiał ograniczyć sprzedaż tego leku w aptekach, by móc zabezpieczyć jego ilość dla osób chorych na Parkinsona (jest to główne wskazanie medyczne leku). Oznacza to, że od 10 grudnia 2021 r. lek ten dla osób spoza wskazania medycznego, będzie wydawany w ograniczonej liczbie – nie więcej niż 3 opakowania po 50 kapsułek na 30 dni.

– Chcemy w pełni zabezpieczyć produkt dla pacjentów ze wskazaniami, czyli chorobą Parkinsona i dyskinezą późną u osób dorosłych. Niestety, w ostatnim czasie, zbyt dużo tego produktu było sprzedawane poza wskazaniami medycznymi – tłumaczył tę decyzję rzecznik resortu zdrowia Wojciech Andrusiewicz.

W połowie lutego 2022 r. w sprawę zaangażował się również Rzecznik Praw Pacjenta, Bartłomiej Chmielowiec, który wydał zakaz stosowania amantadyny w leczeniu COVID-19 i wszczął postępowanie wobec placówki medycznej  Optima z Przemyśla, uznając, że narusza ona zbiorowe prawo pacjentów do leczenia zgodnego aktualną wiedzą medyczną, stosując u chorych na COVID-19 amantadynę. Zakaz ten obowiązuje do czasu potwierdzenia skuteczności takiego postępowania medycznego w oparciu o wiarygodne i rzetelne dane naukowe. Placówka złożyła odwołanie od tej decyzji, postępowanie jest więc w toku.

– Nie ma dowodów naukowych, które potwierdzałyby skuteczność amantadyny. Jej stosowanie w przypadku COVID-19 może opóźnić podjęcie właściwego leczenia – uważa Bartłomiej Chmielowiec, Rzecznik Praw Pacjenta, i dodaje, że stosowanie tej metody nie jest udowodnione naukowo, a także że jej stosowanie może nosić znamiona prowadzenia eksperymentu medycznego bez dochowania wymogów określonych w przepisach prawa.

Postępowanie w tej sprawie Rzecznik Praw Pacjenta wszczął m.in. na podstawie zawiadomienia z Narodowego Funduszu Zdrowia (NFZ). Instytucja ta podkreśla, że ta placówka medyczna stosuje amantadynę w dawkach przekraczających maksymalne dawki przewidziane dla leku, a także podaje ten lek pacjentom, u których nie przeprowadzono testu w kierunku COVID-19, a więc nie potwierdzono w ogóle zakażenia.

– Leczenie amantadyną, poza samą nieskutecznością tej terapii, może nieść ze sobą jeszcze jedno bardzo ważne zagrożenie dla zdrowia i życia pacjentów – dawać pacjentom złudne poczucie skutecznego leczenia, powodując opóźnienie podjęcie skutecznej terapii – uważa Bartłomiej Chmielowiec i dodaje, że swoją decyzję oparł na bardzo obszernych dowodach naukowych oraz na podstawie wielu opinii, m.in.:

  1. Konsultantów krajowych w dziedzinie chorób zakaźnych oraz w dziedzinie medycyny rodzinnej.
  2. Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych.
  3. Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji.
  4. Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych.

Skąd to zamieszanie wokół amantadyny?

Amantadyna jest lekiem neurologicznym, podawanym chorym na Parkinsona, a także ze stwardnieniem rozsianym. Ponad 10 lat temu była stosowana w leczeniu grypy typu A, ale wirusy grypy stały się oporne na ten lek. Swój renesans w leczeniu przeciwwirusowym – tym razem w leczeniu COVID-19 – lek ten zawdzięcza Włodzimierzowi Bodnarowi, lekarzowi z Przemyśla, pracującego we wspomnianej powyżej Przychodni Optima. Podawał go swoim chorującym na COVID-19 pacjentom. Wskazywał, że poprawa stanu zdrowia następowała po 3-7 dniach od pojawienia się objawów i zastosowania leczenia. Jego obserwacji nie potwierdzili inni lekarze, ani żadne badanie kliniczne. Eksperci podkreślali, że u osób z lekkim przebiegiem COVID-19 poprawa zdrowia również następowała po kilku dniach, bez podawania amantadyny. Natomiast w przypadku osób z ciężkim przebiegiem choroby lek ten był nieskuteczny. Jednak zwolenników tego preparatu to nie przekonało.

Być może przyczynił się do tego artykuł, który ukazał się w piśmie "Communications Biology", który napisali wspólnie naukowcy z Uniwersytetu Kopenhagi w Danii, Instytutu Chemii Biofizycznej Maxa Plancka w niemieckiej Getyndze i Uniwersytetu Narodowego im. Kapodistriasa w Atenach (Grecja). Sugerowali w tym tekście, że zaobserwowane w warunkach laboratoryjnych działanie amantadyny na kanały jonowe dowodzi jej skuteczności przeciwko COVID-19. Była to jednak tylko obserwacja poczyniona w warunkach laboratoryjnych, niepotwierdzona żadnym badaniem klinicznym z udziałem ludzi.

Co ciekawe w ostatnich dniach, autorzy tekstu dokonali jego korekty. Usunęli stwierdzenia, że amantadyna jest obiecującym lekiem na COVID-19. Przykładowo stwierdzenie "proponujemy użycie amantadyny jako nowatorskiego i skutecznego sposobu leczenia COVID-19" zastąpiono nowym "proponujemy dalsze badanie". Zmianie uległ też tytuł tekstu: "Amantadyna ma potencjał w leczeniu COVID-19, ponieważ hamuje znane i nowe kanały jonowe kodowane przez SARS-CoV-2", teraz brzmi: "Amantadyna hamuje znane i nowe kanały jonowe kodowane przez SARS-CoV-2 in vitro".

Usunięto też najbardziej kontrowersyjny fragment: "Proponujemy zatem amantadynę jako nowy, tani, łatwo dostępny i skuteczny sposób leczenia COVID-19". Zastąpiono go wyrażeniem: "proponujemy dalsze badania".

Do tych poprawek odniosła się prof. Agnieszka Szuster-Ciesielska, wirusolog i immunolog z UMCS w Lublinie, w swoim komentarzu profilu na Facebooku napisała: "w pracy badania na poziomie molekularnym wykazały, że amantadyna hamuje kanały jonowe SARS-CoV-2, co potencjalnie może wpływać na zablokowanie jego replikacji. Ale tego już Autorzy pracy nie badali z udziałem wirusa. Nie badali także skuteczności amantadyny jako leku. (...) Propozycja Autorów – bezkrytycznie powielana przez niektóre osoby – wykorzystania amantadyny jako nowego, taniego, łatwo dostępnego i skutecznego sposobu leczenia COVID-19 jest absolutnie nieuzasadniona, nawet w świetle tego co sami powyżej twierdzą".

Badania nad amantadyną w Polsce –  co dalej?

W Polsce przeprowadzenia badań klinicznych podjął się prof. Konrad Rejdak, kierownik katedry Neurologii i Kliniki Neurologii Uniwersytetu Medycznego w Lublinie, prezes Polskiego Towarzystwa Neurologicznego i współautor pierwszej na świecie pracy dotyczącej potencjalnego efektu ochronnego amantadyny u pacjentów w koronawirusem SARS-CoV-2. Praca ta została opublikowana wiosną 2020 r. Prof. Konrad Rejdak i prof. Paweł Grieb wykazali, że pacjenci z leczonymi amantadyną chorobami neurologicznymi (m.in. Parkinsonem, SM), którzy zarazili się koronawirusem SARS-CoV-2, przechodzili tę chorobę bardzo łagodnie lub bezobjawowo. W podsumowaniu podkreślano, że aby lek był skuteczny, należy go zastosować we wczesnej fazie procesu chorobowego, czyli zanim wystąpi ostra niewydolność oddechowa. Badania postanowiono – na polecenie ministra Adama Niedzielskiego – kontynuować. Sfinansowała je Agencja Badań Medycznych. W projekcie wzięło udział siedem ogólnopolskich ośrodków m.in. w Lublinie, Warszawie, Rzeszowie, Grudziądzu i Wyszkowie. Obecnie badanie jest kontynuowane tylko w jednym ośrodku: Samodzielnym Publicznym Szpitalu Klinicznym nr 4 w Lublinie, ponieważ drugi ośrodek – Górnośląskie Centrum Medyczne im. prof. Leszka Gieca w Katowicach, zwróciło się do Agencji Badań Medycznych o zaprzestanie rekrutacji oraz zakończenie badań. Przyczyną tej decyzji jest nieskuteczność terapii z użyciem amantadyny. 

11 lutego 2022 r. w Ministerstwie Zdrowia odbyła się konferencja prasowa, poświęcona pierwszym wynikom badań klinicznych dotyczących stosowania amantadyny w leczeniu pacjentów z COVID-19. Uczestniczący w niej prof. Adam Barczyk ze Śląskiego Uniwersytetu Medycznego, ogłosił: "W leczeniu szpitalnym pacjentów we wczesnej fazie z umiarkowanym bądź ciężkim COVID-19 nie ma różnic między stosowaniem placebo i amantadyny". Tym samym uznał, że amantadyna w leczeniu szpitalnym jest nieskuteczna. 

Podsumowując, skuteczność amantadyny nie została potwierdzona w badaniu klinicznym, co więcej stosowanie jej na własną rękę, bez kontroli lekarza może być bardzo niebezpieczne. Preparaty z amantadyną nie mogą być stosowane przez wszystkich. Ten lek ma wiele przeciwwskazań. Należą do nich: padaczka, choroba wrzodowa, choroby nerek, alergia na jeden ze składników leku. Ostrożność powinny zachować również osoby z chorobami serca i naczyń krwionośnych (m.in. mające nadciśnienie tętnicze, zaburzenia czynności lub niewydolność serca), z zaburzeniami psychicznymi, m.in. schizofrenią, otępieniem, a także mające jaskrę. Poza tym, kupując leki z niesprawdzonego źródła, nie mamy pewności, czy zawierają one te substancje, które są przez sprzedającego deklarowane. To stwarza ryzyko, że lek nie zadziała, a nawet może pogorszyć stan chorego.