Zamknij

Specjalista: stosowanie amantadyny na COVID-19 może być karane

16.12.2020 13:35
Apteka
fot. Shutterstock

''Za stosowanie leku, które jest niezgodnie z charakterystyką produktu leczniczego, można ponieść skutki prawne i jest to nieakceptowalne'' - powiedział zakaźnik, prof. Krzysztof Tomasiewicz. To już kolejny krytyczny głos w sprawie leczenia COVID-19 amantadyną stosowaną do tej pory u chorych na Parkinsona. Amantadynę ''polecał'' ostatnio sam wiceminister sprawiedliwości.

Prof. dr hab. Krzysztof Tomasiewicz lekarz chorób zakaźnych, szef Kliniki Chorób Zakaźnych w Szpitalu Klinicznym nr 1 w Lublinie odniósł się do popularnego ostatnio tematu leczenia COVID-19 amantadyną.

Specjalista stwierdził, że amantadyna nie ma rekomendacji organizacji, które dopuszczają leki do stosowania w terapii. Nie ma też dowodów na to, że ten lek działa i nie stosuje się jej od dłuższego czasu. Przyznał, że od początku epidemii w terapii COVID-19 stosuje się różne leki, ale amantadyna nie była brana pod uwagę. Prof. Tomasiewicz powiedział również, że podawanie leków niezgodnie z charakterystyką produktu leczniczego rodzi skutki prawne i odwleka właściwą terapię.

Wiceminister ''poleca'' amantadynę na COVID-19

Wiceminister sprawiedliwości Marcin Warchoł w niedzielę wieczorem napisał na Twitterze: "Amantadyna działa na covid! Jestem przykładem. Najpierw syn, potem żona, w końcu ja: wysoka gorączka, ogromny ból, silny kaszel, wg. lekarza tak 7 dni, a potem apogeum, więc wziąłem amantadynę – piorunujący efekt! Zadziałało!". Warchoł zapowiedział też, że będzie domagał się, by Ministerstwo Zdrowia zajęło się tym lekiem.

Ten wpis odbił się w mediach szerokim echem. Wielu ekspertów negatywie wypowiedziało się na temat samodzielnego leczenia COVID-19 lekami, które nie zostały do tego przeznaczone.

Zdaniem prof. Tomasiewicza "to skandaliczna wypowiedź, bo zachęca do stosowania leku niezalecanego przez specjalistów, na podstawie prywatnych obserwacji".

- Rozumiem, że pan wiceminister sam sobie zaaplikował lek. Pytanie skąd wziął ten lek? Z drugiej strony, to zachęcanie do zastosowania leku, który nie znajduje się w żadnych rekomendacjach. Widocznie wiceminister tworzy jakieś rekomendacje - zaznaczył profesor Tomasiewicz.

Zakaźnik podkreśla, że był etap, gdy rozpatrywano leki, które działające na przykład przy leczeniu wirusa HIV czy chlorochinę, bo były podstawy, chociażby teoretyczne, do stosowania tych leków, ale w przypadku amantadyny takich podstaw nie było i nie ma.

Odnosząc się do doniesień o skuteczności tego leku w terapii COVID-19, prof. Tomasiewicz powiedział, że najpierw trzeba udowodnić to w badaniach klinicznych.

- Jeżeli ktoś uważa, że to działa, to niech zrobi randomizowane badania kliniczne i gdy otrzyma wyniki, to zaczniemy dyskusję na temat tego leku. Nie możemy podawać leku ot tak, bo ktoś twierdzi, że to działa. Równie dobrze można podać herbatę z miodem i powiedzieć, że leczy - dodał.

Stosowanie leku niezgodnie z charakterystyką produktu leczniczego może być karane

Prof. Krzysztof Tomasiewicz, szef Kliniki Chorób Zakaźnych w Szpitalu Klinicznym nr 1 w Lublinie przypomniał, że za stosowanie leku, które jest niezgodnie z charakterystyką produktu leczniczego, można ponieść skutki prawne i jest to nieakceptowalne.

- Owszem czasami decydujemy się na terapię eksperymentalną, ale wcześniej musimy otrzymać zezwolenie komisji bioetycznej. Tak też czynimy od początku epidemii COVID-19. Stosujemy na przykład tocilizumab, a wcześniej remdesiwir, który dopiero od pewnego czasu jest dopuszczony w terapii COVID-19 - powiedział specjalista.

Zdaniem prof. Tomasiewicza stosowanie leków, które nie pomagają faktycznie, odwleka moment podania właściwych terapii.

Przypomnijmy, że jedynym zarejestrowanym lekiem przeciwwirusowym, podawanym pacjentom z COVID-19, którzy wymagają leczenia na oddziałach intensywnej terapii jest remdesiwir. Lek ten powinien być stosowany - według rekomendacji epidemiologów i zakaźników - przez 5 dni, bo dłuższa terapia (pierwotnie zalecano 10 dni) nie przynosi dodatkowych korzyści.

Co leczy amantadyna?

Dr hab. Tomasz Dzieciątkowski z Katedry i Zakładu Mikrobiologii Lekarskiej WUM w wypowiedzi dla Zdrowie.radiozet.pl stwierdził, że amantadyna jest stosunkowo starym lekiem używanym w tej chwili bardzo niechętne wyłącznie w terapii zakażeń wirusem grypy typu A, gdzie nie ma nawet wskazań, by stosować ją w przypadku grypy typu B, ewentualnie znajduje ona zastosowanie w leczeniu choroby Parkinsona.

- Mechanizm jej działania w przypadku wirusa grypy polega na podwyższeniu pH endosomów, co zapobiega fuzji wirusa z błonami komórki oraz na wiązaniu się ze strukturalnym białkiem M2 wirusa grypy (kanał wapniowy) i jego blokowaniu. Proces ten uniemożliwia wnikanie jonów wapnia do wnętrza wirusa i utrudnia zakażenie. Koronawirusy SARS-CoV-2, mają zupełnie inny mechanizm wnikania wirusa do komórki niż wirusy grypy, a w związku z tym amantadyna jako taka nie będzie na nie działała - wyjaśnił dr Tomasz Dzieciątkowski.

Specjalista ostrzegł też, by nie zapominać, że amantadyna ma szereg działań ubocznych, gdzie na pierwszy plan wysuwają się zaburzenia nerwowo-mięśniowe czy objawy psychotyczne. Ma ona też wpływ na elektrofizjologię serca, w tym na wydłużenie czasu trwania potencjału czynnościowego, poprzez zahamowanie napływu repolaryzujących jonów potasu, co może potencjalnie powodować arytmię. Jest to wyraźnie opisane w jej Charakterystyce Produktu Leczniczego.

Uwaga!

Powyższa porada nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Pamiętaj, że w przypadku jakichkolwiek problemów ze zdrowiem należy skonsultować się z lekarzem.

Źródło: PAP