Szybciej zarazimy się koronawirusem na zumbie niż podczas pilates

05.06.2020 17:11
Szybciej zarazimy się koronawirusem na zumbie niż podczas pilates
fot. Shutterstock

Za 80 proc. zakażeń koronawirusem SARS-CoV-2 odpowiada 10-15 proc. osób zarażonych. Są pewna okoliczności, które sprzyjają zakażeniom. Dowiedz się, jakie. 

– Do zakażeń koronawirusem SARS-CoV-2 o wiele częściej dochodzi w zamkniętych pomieszczeniach, z dużym skupiskiem ludzi, niż na otwartej przestrzeni – uważa prof. Gwen Knight z London School of Higiene and Tropical Medicine. Jej zdaniem o wiele bardziej niebezpiecznie jest w barach, restauracjach, na statkach wycieczkowych, czy w salach gimnastycznych, niż podczas spotkania osoby zarażonej w dużym skupisku osób na zewnątrz.

Jej zdaniem, bardzo istotne jest to, jak zachowują się ludzie. Najbardziej "zakaźne" są osoby zarażone koronawirusem, które wydychają przed siebie silny strumień powietrza, np. biegające, intensywnie ćwiczące lub nawet głośno i impulsywnie rozmawiające przez telefon.

– Im jest głośniej, tym większe ryzyko zarażenia się, zwłaszcza w zamkniętych pomieszczeniach, np. w siłowniach, na weselach czy na dyskotekach. Ale także podczas imprez sportowych – ostrzega prof. Knight.

– W Korei Południowej było kilka ognisk zakażeń koronawirusa, które były związane z klubami fitness. Okazało się, że najwięcej osób zaraziło się podczas zumby, a tylko kilka ćwicząc pilates – wyjaśnia prof. Knight

– Wiele osób obawia się ludzi biegających oraz jeżdżących na rowerze, jednak mimo, że te osoby podczas wysiłku intensywnie oddychają, to na otwartej przestrzeni, np. w parkach, są mniej groźne niż osoby ćwiczące w zamkniętych pomieszczeniach – uważa dr Muge Cervik z University of St Adrews.

Osoby, które w parkach lub innych otwartych miejscach przebywają wśród dużej grupy innych ludzi, ale zachowują odstęp co najmniej 2 m, są mniej narażone na zakażenie koronawirusem, choć nawet i wtedy całkowicie nie można go wyeliminować. Ważna jest higiena rąk oraz unikanie używania tych samych przedmiotów.

Potwierdza to Prof. Adam Kucharski z London School of Higiene and Tropical Medicine, autor książki "Prawa Epidemii. Skąd się biorą epidemie i czemu wygasają".

Jego zdaniem, nie zawsze musi dojść do zakażenia, nawet wtedy, gdy stykamy się z zakażoną osobą. Jednak w niektórych sytuacjach jedna zakażona osoba może przenieść infekcję na 5, 10, a nawet 20 osób. Tak naprawdę – uważa prof. Kucharski – za 80 proc. zakażeń na świecie odpowiedzialnych jest tylko 10-15 proc. osób zarażonych. Dlatego wraz z luzowaniem kwarantanny społecznej największym wyzwaniem jest zmniejszenie występowania takich sytuacji, w których w tym samym czasie może dojść do klasterów zakażeń, czyli wielu zakażeń od jednej osoby.

Czy mamy więc rezygnować z aktywności fizycznej? Absolutnie nie! Ćwiczenia wspomagają naszą odporność i pomagają zachować zdrowie. Należy jednak pamiętać, że w niektórych sytuacjach jesteśmy bardziej narażeni na zakażenia i należy zachować szczególną ostrożność. 

Źródło: PAP