Zamknij

Jak działa trimetazydyna, lek, który przyjmowała Kamila Walijewa?

04.03.2022
Aktualizacja: 04.03.2022 08:35
Doping w sporcie - jakie leki
fot. Shutterstock

Trimetazydyna to lek, który poprawia wydolność organizmu. Dowiedz się, jak działa i dlaczego prawdopodobnie podawano go łyżwiarce Kamili Walijewej.

Podczas igrzysk zimowych w Pekinie ujawniono, że 15-letnia rosyjska łyżwiarka Kamila Walijewa w czasie przygotowań do olimpiady mogła zażywać trimetazydynę, lek kardiologiczny. Co to za lek i w jaki sposób poprawia wydolność organizmu? Wyjaśnia prof. Artur Mamcarz, kierownik III Kliniki Chorób Wewnętrznych i Kardiologii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, autor książki "Doping w sporcie".

Jak działa trimetazydyna i meldonium?

Trimetazydyna oraz meldonium to substancje będące modulatorami metabolizmu, poprawiające wydolność organizmu. Mają różne mechanizmy działania, ale pozwalają uzyskiwać podobne efekty w sporcie wyczynowym. Oba leki wpływają na procesy przemian energetycznych w warunkach niedotlenienia lub zwiększonego zapotrzebowania na tlen. Trimetazydyna jest lekiem recepturowym, była badana w różnych chorobach, na przykład w przewlekłych zespołach wieńcowych. I w tym schorzeniu jest stosowana jako lek drugiego rzutu w kategorii IIa, czyli taki, który jest rozważany, gdy inne interwencje nie przynoszą wystarczających korzyści klinicznych. Natomiast meldonium ma podobny mechanizm działania. Początkowo ten lek miał być używany do wspomagania wzrostu zwierząt, potem odkryto jego właściwości kardioprotekcyjne i pobudzające układ nerwowy. Pod nazwą mildronate był stosowany jako lek przeciwniedokrwienny w Europie Wschodniej, poza Łotwą i Estonią głównie w Rosji i na Białorusi. Trimetazydyna natomiast stosowana jest w Polsce i Europie Zachodniej.

Innym przykładem takich środków są mimetyki insuliny, a także sama insulina, również zakazane w rywalizacji sportowej. Oczywiście wyjątkiem są sportowcy chorzy na cukrzycę typu 1, którzy muszą zażywać insulinę. Jednym z nich jest były wioślarz, złoty medalista olimpijski i wielokrotny mistrz świata Michał Jeliński.

Są też leki wpływające na przeprogramowanie kurczących się włókien nerwowych, dzięki czemu na takim samym poziomie można dłużej kontynuować duży wysiłek fizyczny. Dla sportowca wyczynowego ma to ogromne znaczenie, że zamiast przez godzinę może tak samo intensywnie trenować choćby o 10-15 minut dłużej.

Wszystkie tego typu środki są zakazane w sporcie i określa się je mianem „exercise pills”.

– W języku angielskim używa się określenia „exercise pills”, dotyczy ono środków, które po zażyciu pozwalają uzyskiwać takie efekty sprawności i wydolności, jak po wykonaniu ćwiczeń fizycznych. Chodzi o tzw. pigułki wysiłku, leki o dość skomplikowanych strukturach, za którymi ukrywa się ogromny przemysł farmaceutyczny – tłumaczy prof. Artur Mamcarz i dodaje: – Światowa Agencja Antydopingowa (WADA) umieściła je na liście środków zakazanych, zanim jeszcze ich działanie przebadano u ludzi. Dzięki nim poprawa zdolności wysiłkowej może być nawet bardzo wysoka.
Trimetazydyna i meldonium dość późno znalazły się na liście WADA, dopiero w 2014 r.

– Meldonium stał się znany w 2016 r., gdy wykryto, że był stosowany przez rosyjską tenisistkę Marię Szarapową. Wtedy też stał się bardzo popularny w sportach, w których doping nie jest kontrolowany. Jednak wcześniej, zanim go zakazano, był powszechnie stosowany – tłumaczy prof. Mamcarz i dodaje, że do zakazania trimetazydyny w sporcie przyczynili się polscy specjaliści.

– Wraz dr. Andrzejem Pokrywką, gdy był on dyrektorem Instytutu Sportu w pierwszej dekadzie XXI w., opisywaliśmy mechanizmy działania tego środka. Badane były też próbki moczu pobrane od sportowców z innych powodów. Wtedy się okazało, że w latach 2005-2008 wykryto metabolity trimetazydyny u ponad 10 proc. triathlonistów, 3 proc. kolarzy i 2 proc. piłkarzy. Ale lek ten był stosowany także przez sportowców z innych krajów – dodaje ekspert.

To wtedy WADA zdecydowała się zakazać sportowcom zażywania tego leku. Nie przeprowadzono jednak badań wykazujących przydatność trimetazydyny, jak i meldonium u osób zdrowych, także w sporcie zawodowym. Uznano, że dotychczasowe badania, wykazujące taką poprawę wystarczą.

– To była słuszna decyzja. W sporcie zawodowym nawet niewielka poprawa wydolności może dać duże korzyści, jeśli chodzi o uzyskiwanie wyników – tłumaczy prof. Mamcarz i dodaje: – Przykładowo, jeśli wśród ośmiu finalistów w jeździe szybkiej na lodzie lub biegach narciarskich różnice na mecie sięgają zaledwie pół sekundy, nawet 1 proc. wzrostu wydolności może zadecydować o tym, kto zdobędzie medal, w tym również złoty, a kto będzie na ostatnim miejscu. Sportowcy szukają zatem czegoś, co mogłoby o tym przesądzić.

Ile mogła zyskać Walijewa przyjmując te leki?

Kamila Walijewa ma dopiero 15 lat i jest pewne, że ktoś z jej otoczenie jej ten lek podał. Dlaczego to zrobiono, skoro dziewczyna nie uprawia sportu wytrzymałościowego, jedynie pięknie jeździ na łyżwach po lodzie. Nasuwa się pytanie: ile mogła zyskać?

– Nawet u łyżwiarki figurowej wytrzymałość jest również kluczem do osiągnięcia sukcesu. Nie przeczę, być może nie w takim stopniu, jak w przypadku biegacza długodystansowego na nartach, w maratonie czy kolarstwie. Jednak w jeździe figurowej na lodzie wytrzymałość uzyskana podczas treningu również wpływa na jakość kilkuminutowego, ale bardzo wyczerpującego występu zawodnika podczas zawodów – uważa prof. Mamcarz i dodaje: – Wpisanie czegoś na listę środków niedozwolonych oznacza, że tego w żadnej sytuacji stosować nie można (są pewne wyjątki, z zakazem stosowania w czasie zawodów, a dozwolone między zawodami). Podobnie jest ze steroidami: jeśli ktoś je zażywał i przed zawodami budował masę mięśniową, to po ich wykryciu zostaje zdyskwalifikowany. Nieważne, gdzie te steroidy były – w bitej śmietanie czy gdziekolwiek indziej. I nie ma znaczenia, czy sportowiec był tego świadomy. To hipokryzja. Jeśli chodzi o doping, to w sporcie musi obowiązywać system zero-jedynkowy. Jeśli udowodniono, że ktoś stosował zakazaną substancję, zostaje wykluczony.

Źródło: PAP Zbigniew Wojtasiński