NFZ płaci za... powikłania po botoksie! Fala nieudanych zabiegów estetycznych

25.01.2018 12:21

Wzrasta liczba powikłań po nieudanych zabiegach medycyny estetycznej w Polsce. Ich przyczyną są często tanie zamienniki botoksu, rozcieńczone solą fizjologiczną. Najcięższe przypadki są refundowane przez NFZ, co oznacza, że płacą za nie wszyscy podatnicy.

NFZ płaci za... powikłania po botoksie! Fala nieudanych zabiegów estetycznych fot. qimono/pixaby.com/CC0 Public Domain/East News

Oszpecenie zamiast upiększenia

Opuchnięte usta, które wyglądają, jakby ugryzła nas pszczoła, siniaki i guzy na twarzy, porażenie nerwów — takie konsekwencje mogą nas spotkać po zwykłej wizycie w salonie kosmetycznym. Niestety przybywa „ofiar” nieprofesjonalnie przeprowadzonych zabiegów, które paradoksalnie mają nas upiększyć.

Prof. Andrzej Kaszuba, były konsultant krajowy w dziedzinie medycyny estetycznej, w rozmowie z „Rzeczpospolitą” wyjawił, że w Polsce coraz częściej dochodzi do poważnych powikłań wirusowych, a nawet zakażenia wirusem HIV, HPV czy żółtaczką podczas wstrzykiwania botoksu lub kwasu hialuronowego klientkom salonów urody. Nierzadko dochodzi też do bolesnych poparzeń podczas depilacji laserowej czy innych usług dostępnych w ofercie wielu salonów kosmetycznych.

Mimo że nie jest prowadzony oficjalny rejestr takich przypadków, to jednak na nasilenie tego zjawiska wskazują coraz cięższe przypadki powikłań po tego typu zabiegach. Niektóre z nich są na tyle poważne, że refunduje je NFZ. Wszyscy podatnicy ponoszą więc koszty efektów powiększania ust czy wygładzania zmarszczek — zabiegów przeprowadzanych prywatnie i zupełnie zbędnych pod względem medycznym. Dlaczego tak się dzieje?

Bolesne konsekwencje zabiegów upiększających

Rynek medycyny estetycznej wyceniany jest na ponad 150 mln zł. Polki chcą być coraz piękniejsze i ulegają modzie na pozbywanie się zmarszczek czy powiększanie ust toksyną botulinową (jadem kiełbasianym). Zabieg nie wymaga znieczulenia i trwa nie dłużej niż 1-2 kwadranse. W ostatnich latach stał się na tyle powszechny, że wykonuje się go nawet w porze lunchu, kiedy to zabiegane businesswomen znajdują chwilę na to, by się upiększyć i zlikwidować „kurze łapki” czy „lwie zmarszczki”.

Nie wszystkich stać na taki luksus, dlatego w internecie nie brakuje ofert zakupu „taniego botoksu”. Jedna ampułka zamiast standardowej ceny (ok. 600-800 zł) może kosztować nawet trzy razy mniej. Zwykle rozcieńczana jest roztworem soli fizjologicznej. Powikłaniom po aplikacji takich produktów sprzyjają też nieprawidłowo wykonane zastrzyki przez niedostatecznie wykwalifikowany personel. Nierzadko bez odpowiedniej wiedzy medycznej nie da się przewidzieć konsekwencji nieumiejętnie wstrzykniętego wypełniacza.

Najczęstsze powikłania po botoksie

Zrzut ekranu 2018-01-25 o 12.14.38
fot. santehnika-persey.ru

Botoks (toksyna botulinowa produkowana przez beztlenowe bakterie Bacillus botulinus powstające naturalnie w zepsutych wędlinach i konserwach) nazywany potocznie jadem kiełbasianym stosowany był pierwotnie do leczenia skurczy mięśni gałki ocznej, migrenowego bólu głowy i nadpotliwości, a także u chorych na porażenie mózgowe lub po udarze. W niewielkich ilościach może poprawiać napięcie mięśni, dlatego znalazł też zastosowanie w kosmetyce.

Zabiegi wstrzykiwania botoksu należy powtarzać co 3 do 5 miesięcy. Ich koszt waha się od 200 do 1200 zł. Do podstawowych powikłań po tym zabiegu należy:

  • zwiotczenie mięśni — opadanie powiek, kącików ust do ok. 4 tygodni po zabiegu
  • mrowienie i krwiaki w miejscu wstrzyknięcia
  • porażenie nerwów
  • siniaki i guzy
  • opuchlizna
  • upośledzenie mimiki

Co ciekawe, naukowcom udało się udowodnić, że wstrzykiwanie botoksu może mieć bezpośredni wpływ na proces odczytywania emocji na naszej twarzy przez innych ludzi. Niestety otoczenie może mieć problem z prawidłowym zrozumieniem naszych intencji ze względu na specyficzne zesztywnienie mięśni np. po wygładzeniu zmarszczek.

Zrzut ekranu 2018-01-25 o 12.19.24

fot. santehnika-persey.ru

Polki powiększają usta a Polacy... płacą za powikłania po takich zabiegach

Choć lekarze, Polskie Towarzystwo Dermatologiczne i Ministerstwo Zdrowia nie rekomendują zabiegów medycyny estetycznej wykonywanych z „naruszeniem ciągłości tkanek” przez kosmetologów, to jednak jest to zgodne z obowiązującym w Polsce prawem.

Jak tłumaczy Jan Bondar, rzecznik Głównego Inspektoratu Sanitarnego, żadne instytucje państwowe nie mogą karać salonów piękności czy kosmetologów za konsekwencje nieprawidłowo przeprowadzonych zabiegów estetycznych.

Niestety koszty pomocy medycznej pacjentkom, które zgłaszają się po pomoc z powodu powikłań po takich usługach, ponoszą wszyscy podatnicy. W najcięższych przypadkach — a te zdarzają się coraz częściej — NFZ refunduje operacje niezbędne paniom cierpiącym omen nomen dla urody...

Zagłosuj

Czy Twoim zdaniem NFZ powinien refundować koszty leczenia powikłań po zabiegach upiększających?

źródło: Rzeczpospolita/PAP
________

zdrowie.radiozet.pl/π

Oceń