Stop pedofilii to próba odwrócenia uwagi od pedofilii w Kościele - wywiad z prof. Zbigniewem Lew-Starowiczem

16.10.2019
Aktualizacja: 07.11.2019 13:52
Fot. Andrzej Hulimka/REPORTER
fot. Andrzej Hulimka/REPORTER

W Sejmie procedowany jest obywatelski projekt "Stop pedofilii". Teza pomysłodawców brzmi następująco: rozmowy o seksie prowadzą do przełamywania tabu, co wpływa na przyspieszenie inicjacji seksualnej. O komentarz poprosiliśmy prof. Zbigniewa Lew-Starowicza.

 "Stop pedofilii" to obywatelski projekt, mający na celu rozszerzenie art. 200b kodeksu karnego: "Kto publicznie propaguje lub pochwala zachowania o charakterze pedofilskim, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2" o następującą treść: "Tej samej karze podlega, kto publicznie propaguje lub pochwala podejmowanie przez małoletniego obcowania płciowego". Eksperci z Grupy Edukatorów Seksualnych PONTON alarmują, że w praktyce oznacza to koniec edukacji seksualnej w Polsce, co wiąże się z narażeniem młodzieży na wynikające z niewiedzy niebezpieczeństwa – niechciane ciąże, infekcje, przemoc seksualną.

Pomysłodawcy projektu "Stop Pedofilii" przekonują, że rozmowy o seksie prowadzą do przełamania tabu, co przekłada się na przyspieszenie inicjacji seksualnej. Czy tak naprawdę jest?

Programy edukacji seksualnej oparte na wiedzy opóźniają inicjację seksualną, a nie przyspieszają. Natomiast jeśli edukacja pochodzi z internetu czy z pornografii, to wtedy następuje przyspieszenie. Posłowie, prawnicy nie muszą się na tym znać. Dlaczego nie pytają ekspertów? Dysponujemy bardzo solidną wiedzą na ten temat. Zachęcam do zapoznania się chociażby ze stanowiskiem Polskiego Towarzystwa Seksuologicznego.

Jakie zagrożenie Pan Profesor widzi w związku z wprowadzeniem projektu "Stop Pedofilii"?

Edukacją seksualną zajmuję się od ponad 40 lat. Protesty przeciwko edukacji seksualnej to nie nowość. Do tej pory ograniczało się to jednak do tego, że edukatorów seksualnych nie wpuszczano do szkół, ale po raz pierwszy sprawa dotyczy kodeksu karnego i zagrożenia karą pozbawienia wolności!

Czy projekt "Stop pedofilii" to odpowiedź na rekomendacje WHO dotyczące edukacji seksualnej?

Standardy WHO nie narzucają poszczególnym krajom sposobu prowadzenia edukacji seksualnej. To tylko propozycja, którą kraje mogą wykorzystać, uwzględniając swoją specyfikę. Jeśli niektóre zapisy są zbyt kontrowersyjne, to można je pominąć. Generalnie to dokument, który zawiera bardzo wartościowe treści. Chodzi o to, że Kościół nie odda edukacji seksualnej dzieci i młodzieży. Nigdy. Nawet jak lewica była u władzy, to nie oddali. Proszę zwrócić uwagę na fakt, że organizatorzy tego typu inicjatyw zawsze mają silne powiązania z Kościołem. Jest i druga kwestia: wydaje mi się, że procedowanie tego projektu, to próba odwrócenia uwagi od skandalu pedofilskiego w Kościele. Pytam: gdzie jest komisja, która miała powstać?

Zobacz także: Stanowisko Grupy Ponton w sprawie projektu „Stop Pedofilii”