Jak ochronić dziecko przed pedofilem? Rozmowa z psychologiem

18.07.2019
Aktualizacja: 07.11.2019 14:03
Edukacja seksualna w Polsce

Jak powinniśmy rozmawiać z dzieckiem o seksie, ciele, dotyku i zagrożeniach ze strony innych? Tematy te niejednokrotnie przerastają dorosłych i są zamiatane pod dywan. Tak to funkcjonuje, dopóki temat nie zostanie wyciągnięty do dyskusji publicznej. Po aferze pedofilskiej w polskim kościele temat został poruszony, ale na krótko i niewiele zmienił. Owszem, rodzice zaczęli szukać informacji, jak ochronić swoje dziecko, m.in. w sieci, w rozmowach z innymi rodzicami, w gabinecie psychologa, ale wciąż jest wiele do zrobienia. Rozmowa z Biancą Beatą Kotoro, psychoseksuolog i terapeutką o tym, co skutecznie chroni dziecko przed złym dotykiem. 

Często mylimy pedofilię z czynami pedofilnymi. Jaka jest zasadnicza różnica?

Bianca Beata Kotoro: W świadomości społecznej samo słowo “pedofilia” zawiera bardzo dużo rzeczy, które są mylone. To przede wszystkim  określenie typowe kliniczne, seksuologiczne. W czynach pedofilnych chodzi o to, że ktoś miał kontakty seksualne z dziećmi, ale to jeszcze nie oznacza jego preferencji seksualnych. Czyny pedofilne nie przesądzają o rozpoznaniu pedofilii. Są to pojęcia bliskoznaczne, ale nie równoznaczne. Jak wszystko wrzucimy do jednego worka, to potem mamy problem, chociażby z dyskusją społeczną, jak reagować na problem, co było przyczyną...

Pedofil to osoba, która ma ukierunkowane swoje preferencje seksualne przede wszystkim na dzieci przed okresem ich dojrzewania, czyli przedpokwitaniowym. W nomenklaturze seksuologicznej zaburzenia seksualne wyznacza wiek ofiary, jeśli jest to okres wejścia w dojrzewanie (11-14 rok życia) mówimy już nie o pedofilii, a o hebefilii, w kolejnych latach mamy następny podział. To tak samo, jak mówimy zamiennie o wykorzystaniu seksualnym dzieci w rozmowach publicznych i jest to łączone z pedofilią. Jednak rozróżnienie i kwestia nomenklatury mają tutaj znaczenie - kim jest pedofil, czym jest pedofilia zastępcza, gdzie jest kwestia czynu.

Ważna informacja

Hebefilia – parafilia polegająca na seksualnych preferencjach dorosłych do kontaktów z osobami we wczesnym okresie dojrzewania (11-14 lat), w przeciwieństwie do efebofilii (preferencja osób w późnym okresie dojrzewania, w wieku około 15-19 lat) i pedofilii (preferencja osób przed okresem dojrzewania). Słowo hebefilia zarezerwowane jest wyłącznie do określania przypadku, kiedy popęd seksualny do osób w okresie dojrzewania jest silniejszy niż do osób dojrzałych.

Proszę zobaczyć, że mamy problem społeczny z tym, że homoseksualista bywa uznawany również za pedofila. Jak robiliśmy z zespołem psychologów badania, okazywało się, iż bardzo duża liczba społeczeństwa tak właśnie myśli, i nie korelowało to z poziomem ich wykształcenia. Obiegowy skrót i brak poprawnej nomenklatury, którą dobrze rozumiemy.

Mówi się, że osoby, które dopuszczają się, pedofilii są najbliżej nas. Czy jesteśmy w stanie stwierdzić, jakie zawody dopuszczają się czynów pedofilnych?

Bianca Beata Kotoro: Są pewne środowiska, gdzie, jeżeli jesteśmy osobą o takich właśnie preferencjach - łatwiej to nam ukryć i zdobyć obiekt pożądania. Takim miejscem może być m.in. kościół, ale podkreślamy, że nie tylko tam. To mogą też być opiekunowie domów dziecka, domów opieki, lekarze, nauczyciele. Wszędzie tam, gdzie mamy kwestie dzieci i gdzie są one od nas dorosłych zależne.

Niektórzy myślą z automatu, np. że jak ktoś pójdzie do zakonu czy na księdza, to będzie wykorzystywać dzieci. Nie oznacza to, że jak tam pójdzie - to "oni" tak na niego wpłyną i będzie to robił. Są pewne grupy społeczne, zawodowe, które ułatwiają zaspokajanie takich preferencji, a nie je tworzą - więc ci ludzie świadomie lub instynktownie poruszają się po danym obszarze, a nie ten obszar ich "tworzy". To jest ważne, aby to zrozumieć.

Czy w takich przypadkach możemy mówić o tym, że osoby te nie skonfrontowały się z własnym popędem w przeszłości? W efekcie wybierają takie, a nie inne zawody, bo myślą, że gdzieś to zamaskują. A może jest tak, że szukają ofiar świadomie, stąd ich wybory? Jakimi schematami myślowymi się kierują?

Bianca Beata Kotoro: Statystycznie można byłoby przyjąć pół na pół. Takich osób, które nie mają wglądu w siebie, gdzieś nieświadomie coś czują, nie potrafią tego nazwać, żyją w zamęcie tego, co wolno, a tego, czego nie wolno. Bardzo często jest tak przy zetknięcia się ze swoją orientacją, która nie jest żadną chorobą albo zboczeniem. Z góry przyjęta jest heteronormatywność, ale dalej już wszystko się chybocze. A co dopiero, gdy mam jakiś rodzaj zaburzenia z zakresu parafilii. To nie oznacza, że nie ma świadomości w tych ludziach. Mówimy o osobach w pełni władz umysłowych.

Ważna informacja

Parafilia - rodzaj zaburzenia na tle seksualnym, w którym wystąpienie podniecenia seksualnego i pełnej satysfakcji seksualnej uzależnione jest od pojawienia się specyficznych obiektów (w tym osób), rytuałów czy sytuacji, niebędących częścią normatywnej stymulacji.

W przypadku pedofilii pamiętajmy, że dziecko działa jako podniecająca tajemnica, mamy nad nim władzę. Dziecko zazwyczaj nikomu nie powie (z resztą na ogół takie jest wybierane), dość łatwo je zmanipulować. Te rzeczy działają oczywiście podniecająco na taką osobę. Pedofil jest świadomy tego co robi... gdyby był nieświadomy, to po co miałaby mówić do malucha: “Tylko nie mów nikomu”. Słyszy i wie, że to jest karalne, złe.

Zdarzają się też osoby, które po samych fantazjach, gdy nie przeszły do ich konsumpcji, do czynu, zgłaszają się na terapię. Niestety, nie jest to duży odsetek. Ta decyzja jest dla nich bardzo trudna ze względu choćby na naznaczenie tej parafilii. Dużo łatwiej byłoby nam przyjąć, że ktoś się taki urodził, że to zaburzenie psychiczne, choroba... a przecież tak nie jest, gdzieś w okresie bycia dzieckiem i dorastania po prostu nabył tę preferencję seksualną. Oczywiście musiała też być pewna predyspozycja, z którą się urodził. To nie jest takie jednoznaczne w świecie nauki.

Czy ofiara pedofilii może w przyszłości stać się pedofilem i osobą, która dopuszcza się czynów pedofilnych?

Bianca Beata Kotoro: Niestety tak. U kobiet, które są pedofilkami, badania pokazują, że w stu procentach były one wykorzystywane seksualnie. W przypadku mężczyzn pedofili - badania pokazują, że 93% z nich było wykorzystywanych czy nadużywanych seksualnie w dzieciństwie.

Rodzi się w nas pytanie: czemu? W sieci jest dostępnych kilka wartościowych dokumentów, które o tym opowiadają. Jeden z nich pokazuje twarze pedofilii, którzy zgodzili się na ujawnienie, i pokazanie jak wygląda ich terapia i życie. Jednego z nich zapytano: “Z iloma dziećmi pan współżył?”, odpowiada: “100, może 150”. Potem jeszcze dodał, że były to dzieci w wieku 2-3 lat, ale też starsze. Pytano też o to, czy nie bał się, że to wyjdzie na jaw. Odpowiedział: “Mnie to robiono całe dzieciństwo, a gdy powiedziałem o tym swojej matce, to dostałem tak, że nie byłem w stanie wysiedzieć na tyłku przez kilka dni”. Pozostał z uczuciem, że dziecko nic nie może zrobić, a inny dorosły nie broni i nie chroni.

shutterstock_790440034

Ktoś mógłby powiedzieć: “Przecież mógł coś z tym zrobić”. Nie zgodzę się z tego typu myśleniem - jego granice zostały naruszone, nikt o nie przede wszystkim nie dbał i w grę wchodzi też modelowanie pt.: “To jest dobre”, “To jest forma miłości”. Nie oczekujmy wtedy, że powinno włączyć się myślenie przyczynowo-skutkowe. Kwestia wdruku jest tutaj bardzo silna.

Pedofilia nie jest jedyną przyczyną czynów pedofilnych. Mówimy też o zaburzeniach organicznych, uzależnieniach. Jakich?

Bianca Beata Kotoro: Tak, zgadza się, występuje tu silne powiązanie. Jeśli jesteśmy pod wpływem leków, alkoholu, narkotyków, środków zmieniających świadomość i dochodzi do współżycia z dziećmi, to mówimy o czynach zastępczych. Wyobraźmy sobie taką sytuację: do domu przychodzi ojciec pod wpływem alkoholu i/lub narkotyków, matka zamyka się przed nim, bo się go boi, nie chce z nim mieć kontaktu fizycznego i on ląduje w pokoju u swoich dzieci. Może gdyby nie był pod wpływem alkoholu, nie zrobiłby tego. Nie zrobiłby też tego, gdyby miał możliwość wyboru: osoba dorosła a dziecko.

Po filmie “Tylko nie mów nikomu” powrócił temat edukacji seksualnej dzieci w Polsce – jej braku. Jak miałaby wyglądać rzetelna edukacja seksualna dzieci, która mogłaby przynieść poprawę w świadomości dzieci, ale i dorosłych?

Bianca Beata Kotoro: Edukację seksualną zacząć powinniśmy już od wieku przedszkolnego i powinni uczęszczać na nią rodzice i opiekunowie, aby dobrze mogli edukować w domach dzieci. Chodzi o to, aby najpierw nauczyli się sami poprawnie mówić o częściach ciała, o fizjologii. Zauważyłam, że jak robimy takie ze współpracownikami maratony edukacji seksualnej w przedszkolach z rodzicami i kadrom, to widzimy reakcje dorosłych, jak pada potoczne słowo: cipka, siusiak. Część się pod nosem uśmiecha, inni pytają, czy nie ma innego określenia. Rodzice najpierw sami muszą poczuć i zrozumieć, co będzie z tej wiedzy wynikać. To my dorośli uczymy poszanowania i stosunku do naszego ciała.

Dzieci w wieku przedszkolnym penetrują i poznają cały świat, swoje ciało również, np. wkładając sobie palec w ucho, nos, ale czasem w pupę. Wystarczy powiedzieć: “Zobacz, to jest twoja intymna część ciała, bardzo potrzebna, ale ...”. Jeżeli będziemy mówić to w określonym kontekście, że jest to ważne, piękne i twoje, nauczmy tych granic. Warto powiedzieć dziecku: "Twoja mama czy tata pomagają ci się myć, i dotykają wtedy twojego ciała, twojej pupki, ale pod innym pozorem nikt inny nie ma prawa cię dotykać. Jeśli tak by się stało, idź do cioci, babci, mamy, kogoś bliskiego i powiedz o tym”. Nie chodzi też o to, aby zniechęcić dziecko w ogóle do dotyku, przecież on sam jest przyjemny, tylko chodzi o formę, poszanowanie, granicę. Żeby powiedzieć edukacyjnie o "złym dotyku", najpierw musi być jakiś fundament.

Jeżeli dziecko ma przekazaną taką podstawową i bazową wiedzę, jesteśmy w stanie potem wejść na poziomie szkolnym z szerszą wiedzą. Dzisiaj jest tak, że przez pierwsze lata o niczym się nie mówi, a potem nagle wchodzimy z tematami typu: HIV, AIDS, prezerwatywa. Nie tędy droga, to powinna być zawsze edukacja od podstaw, po kolei, jeśli ma być solidna i dobra.

Dlaczego z polską edukacją jest aż tak źle? Myśli pani, że jest szansa na zmianę?

Bianca Beata Kotoro: Zawsze mam nadzieję. Również wtedy jak idę na grupę warsztatową czy wykładową do rodziców bądź dzieci, wierzę, że zostanie coś w głowach, chociażby trzech osób. Żyjemy w świecie, gdzie pomimo internetu, łatwo dostępnej pornografii, te tematy są nadal tabu, a więc ludzie, nie wiedzą, jak reagować, co jest poprawne, dobre, potrzebne. Przyjmują często postawę wyśmiewania, kpiny. Przynajmniej na początku.

Nagie, wyuzdane ciało reklamuje dzisiaj wszystko, od auta po masło. Jeżeli te przekazy będą przemocowe i wulgarne, to nasz mózg się do tego przyzwyczai. Będziemy potrzebowali tego jeszcze więcej i więcej. De facto, zabrzmi to dziwnie, ale powinni być ukarani obecnie ci, którzy teoretycznie z tym “seksem walczą”. To oni często nakręcają małe dzieci. Jeżeli słyszę, że w pewnej szkole podstawowej katecheta w drugiej klasie pyta dzieci o masturbację i mówi, że to grzech. A tam trzy czwarte dzieci nawet nie wiedziało, co to słowo znaczy, więc on zaczął im to tłumaczyć, ale oczywiście pod kątem negatywnym. Pierwszy raz o seksualności dowiedziały się na zajęciach religii i to od osoby niekompetentnej… Można by powiedzieć, że to jest nadużycie, które powinno być karalne.

Czy po filmie: “Tylko nie mów nikomu”, wciąż zgłaszają się rodzice i mówią, że nie wiedzą, jak o czynach pedofiljnych z dzieckiem rozmawiać?

Bianca Beata Kotoro: Oczywiście, że przychodzą. Na początku pytam ich ogólnie o fundament, czy w domu było miejsce na rozmowę o ciele, o anatomii, fizjologii czy przeciwnie - były to tematy tabu. A jeśli było mówione, to w jakim kontekście, jaki był przekaz. Czy było przedstawiane, jako normalne czy brzydkie, obrzydliwe lub wstydliwe. Każda z tych postaw wymaga innej interwencji. Reportaż poruszył część serc, ludzie się w końcu zatrzymują i znajdują w sobie odwagę do rozmowy. To bardzo ważne.

Czy w Polsce są dostępne ośrodki, oferujące kompleksowe terapie dla osób, które dokonały przestępstw na tle seksualnych? Czy to kolejne wyzwanie dla kraju?

Bianca Beata Kotoro: Takie ośrodki teoretycznie mamy, w praktyce inaczej to wygląda. Dotykamy tutaj znowu kwestii edukacji i systemu. Państwo musi zobaczyć, że powinniśmy coś z tym konkretnego zrobić. Należy też obalić mit w społeczeństwie, które uważa, że np. pedofilowi należy obciąć genitalia i wrzucić go do więzienia, i to załatwi sprawę. Popęd seksualny nie jest w penisie czy rękach, tylko pomiędzy uszami, w głowie, w mózgu.

Miejmy też świadomość, że nie ma leku ani terapii, która na wszystkich zadziała. Możemy starać się jakoś pomóc, wzmocnić jego świadomość i postarać się przekierować popęd na inny, dorosły obiekt.

Podczas różnych dyskusji pada argument, że pedofilię w kościele zminimalizowałoby zdjęcie celibatu. Według części społeczeństwa przestępstwa seksualne w kościele to wynik zablokowanego popędu. Czy tak jest?

Bianca Beata Kotoro: Celibat to świadomy wybór. Celibat to nie brak popędu, to nie aseksualność, to wybór osoby, która chce w imię pewnych wierzeń, dogmatów dać światu coś od siebie, zrezygnować z przyjemności cielesnej na rzecz duchowej. To jest decyzja, taka sama, jak wejście w związek. Przecież monogamia też nie jest dana nam z góry. To coś, co dajemy sobie w prezencie. Jest to pewna decyzyjność i uważam, że zdjęcie celibatu wcale problemu nie rozwiąże. Tu wchodzą w grę zupełnie inne czynniki.

Krzyczenie, że to kwestia celibatu nie jest prawdziwa i poprawna. To brzmi jak usprawiedliwianie tych ludzi, że to przez to, że nie mogą się spełniać seksualnie. Taką drogę sobie świadomie wybrali. Przecież nie wszyscy muszą wybierać katolicyzm, są odłamy w chrześcijaństwie, które pozwalają na bycie  w związku z kobietą.

Z pewnością dla księży celibat jest dużym wyzwaniem. Ks. Arkadiusz Nowak o celibacie powiedział kiedyś na pewnej konferencji: “To była moja decyzja. Wcale nie uważam, że seks jest wstrętny, niedobry, a ja nie mam popędu seksualnego. Mam, czuję, ale jestem w stanie w imię wyznawanych wartości go zahamować, powstrzymać.” 

Dlaczego ofiarami są najczęściej dzieci  w wieku 8-12 lat?

Bianca Beata Kotoro: Z badań i mojego doświadczenia wynika, że bardziej dzieci od 5 do 8 lat – bo to najlepszy wiek na wszelkiego rodzaju manipulacje.  W tym wieku dzieci bardzo lubią też tajemnice, czarująco działa na nie zdanie: “Dochowaj naszej tajemnicy”. Jak “dobry wujek” powiedział: “To jest nasze”, działa automatyczne myślenie: “Jestem wyjątkowy i ktoś mi zawierzył tajemnice”. Kto z nas nie lubi czuć się wyjątkowy? Jeszcze dodatkowo, jak rodzina nie daje nam tego bezpieczeństwa, bezwarunkowej miłości i ciepła, a tu nagle dostajesz to od kogoś innego z obietnicą, że dostaniesz jeszcze coś więcej. To idealny okres na uwikłanie. Po 10. roku życia zaczyna to być trudniejsze, bo dzieci zaczynają też rozumieć kontekst.

Dodatkowo zaczynają wchodzić w dorastanie, czyli dochodzi działanie też hormonów, a w przypadku małych dzieci nie, one nie rozumieją tego w ten sposób, odczuwają bliskość i nie znają jeszcze dobrze norm, więc wchodzą w układ: “Jestem ważny” i wszystko dla tej ważności i uważności są w stanie zrobić. To jest wykorzystanie podatnego w tym momencie wieku rozwojowego. Dodatkowo zmysłowość w kwestii cielesności w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym jest bardzo duża. Nie należy tego mylić ze zmysłowością dorosłych. Dlatego też, tak bardzo ważne jest w tym okresie np. przytulanie dziecka.

Jak my dorośli możemy rozpoznać, że dana osoba jest za blisko naszego dziecka? Kiedy mamy powody do obaw? 

Bianca Beata Kotoro: Mogę powiedzieć, co może zminimalizować zagrożenia. To przestrzeganie kilku zasad typu:

  • Nie zostawiajmy małego dziecka samego bez opieki w gabinecie lekarskim, chyba że jest to operacja.
  • Nie zostawiajmy dziecka u osób obcych, przypadkowych.
  • Nauczmy dziecko poszanowania jego ciała.
  • Nie mówmy dziecku, że dorosły wszystko może i wie, a dziecko zawsze musi tylko słuchać.
  • Dbajmy, aby dziecko miało poczucie bezpieczeństwa i ciepła. W domach, w których jest miłość i granice, dziecka nie da się tak łatwo przekupić przysłowiowym cukierkiem i omotać tajemnicą.
  • Otaczajmy dziecko uważnością w domu, w szkole, przedszkolu.
  • Pokażmy, że z różnymi rzeczami dziecko może do nas przyjść i nam powiedzieć, i nie będziemy od razu oceniać i pouczać, tylko nauczymy się słuchać.

Jakie zachowania dzieci może nas zaniepokoić? Co może pokazać, że dziecko mogło być wykorzystane seksualnie?

Bianca Beata Kotoro: Może być tak, że po wykorzystaniu seksualnym nie zobaczymy żadnych symptomów, albo będzie spektrum różnych zachowań (są takie listy z poszczególnymi objawami, pamiętajmy, że nigdy nie występuje tylko jeden objaw), których nie było wcześniej, lub wyjdzie to znacznie później. Może nastąpić bardzo duża zmiana zachowania, np.: z cichutkiego dziecka nagle zrobi się agresywne i wybuchowe, lub odwrotnie. I te gwałtowne zmiany powinny nas zawsze zaniepokoić. Jeśli dziecko będzie miało świadomość, że ma wokół siebie dobrych dorosłych, to jest szansa, że zwróci się do nich, powie, co się dzieje. Dzieci tak naprawdę dużo nam mówią, a to poprzez rysunek, a to poprzez zabawę, postawę, słownictwo - tylko my często nie chcemy i nie potrafimy tego słuchać.

Wiele ofiar pedofilii lub innego przestępstwa na tle seksualnym, mówi dopiero w dorosłym życiu. Nie wiedzą o tym partnerzy, dzieci, rodzina. Przeżywają traumę w milczeniu przez wiele lat. Co ich powstrzymuje oprócz poczucia wstydu?

Bianca Beata Kotoro: Działa w nich bardzo często mechanizm od cięcia od ciała i emocji. Tego że nic nie czuję emocjonalnie i fizycznie (to pozwoliło im przetrwać), i często pozwalają, aby inni robili z ich ciałem, co chcą. Bo za młodu te granice zostały już przekroczone i naruszone. Osoby te nie mają często w siebie wglądu, zachowują się skrajnie: albo seks jest zły i niedobry, unikam go jak ognia, albo nim gram, kupuję, jest wymianą. Borykają się też z poczuciem winy i odpowiedzialności za to co się działo i stało. Skoro np. słyszymy głosy w społeczeństwie, że kobieta została zgwałcona, bo była nieodpowiednio ubrana, to dlaczego oni nie mają myśleć, że to oni pozwolili na dotyk. A przecież czasem był ten dotyk przyjemny... To bardzo trudne. Ale wyraźnie musimy powiedzieć, że to nie jest nigdy, przenigdy wina i odpowiedzialność dziecka. To całą winę i odpowiedzialność ponosi tylko i wyłącznie dorosły! Dorosły, który wykorzystał i nadużył swoją pozycję wobec dziecka.

IMG_2585

Bianca-Beata Kotoro: psychoseksuolog, psychoonkolog, terapeuta, psycholog społeczny z Uniwersytetu SWPS. Dyrektor Instytutu Psychologiczno- Psychoseksuologicznego Terapii i Szkoleń "Beata Vita" w Warszawie, gdzie prowadzi terapię oraz szkolenia.