Ile seksu potrzeba nam do szczęścia?

Monika Piorun
18.04.2016 18:34
Ile seksu potrzeba nam do szczęścia?
fot. Seks? Tylko raz w tygodniu! Ani więcej, ani mniej kontaktów intymnych nie sprawi, że będziemy szczęśliwsi.

Raz w tygodniu - ani mniej, ani więcej. Dokładnie tak często powinniśmy się kochać, by wyszło to nam na zdrowie. Zaskoczeni?

Okazuje się, że bez względu na płeć, wiek i stan cywilny, największy poziom satysfakcji z życia intymnego osiągają pary, które kochają się raz na 7 dni.

Po przebadaniu ponad 11 tysięcy mężczyzn i 14 tysięcy kobiet naukowcom z Uniwersytetu Toronto-Mississauga udało się udowodnić, że osoby aktywne seksualnie odczuwają optymalny poziom szczęścia dzięki cotygodniowym zbliżeniom intymnym.

Ani większa, ani mniejsza ilość seksu nie jest w stanie sprawić, że czujemy się lepiej. Relacja między partnerami oraz poczucie wzajemnej bliskości mają dużo większe znaczenie dla jakości związku i tego, jak bardzo czujemy się szczęśliwi, niż ilość kontaktów fizycznych.

źródło: spp.sagepub.com/content/7/4/295

Chemia miłości

Czy wiesz, co się dzieje z Twoim ciałem podczas stosunku? Sprawdź, jakie reakcje zachodzą wtedy w organizmie.

Czy znasz to uczucie, kiedy ktoś wyjątkowy obdarza Cię pożądliwym spojrzeniem? Zaczynają się wtedy w Tobie budzić naturalne instynkty i masz tylko jedno w głowie…

Wyróżniamy 4 fazy reakcji, które zachodzą w naszym organizmie podczas stosunku:

Fazę podniecenia związaną z działaniem serotoniny – neurotransmitera odpowiadająca za to, że czujemy się szczęśliwi. Pożądanie powoduje rozszerzenie naszych źrenic oraz pobudzenie pracy całego układu nerwowego. Uwalnia się adrenalina, tempo bicia serca ulega przyspieszeniu, a krew zaczyna się kierować w stronę naszych genitaliów. U mężczyzn dochodzi do wzwodu, a u kobiet – nabrzmienia okolic sromowych i zwilżenia pochwy. Władzę nad nami obejmuje dopamina wzmagająca pożądanie seksualne. Mamy wrażenie, że wszystko, co się dzieje wokół nas, staje się bardziej intensywne.

Fazę plateau, podczas której dochodzi do przekrwienia narządów płciowych. Dalej czujemy się podnieceni, zaczyna nam bić szybciej serce, mamy przyspieszony oddech, wzrasta napięcie mięśni oraz ciśnienie krwi. Uwalnia się noradrenalina, dzięki której odczuwamy euforię, organy płciowe stają się bardziej wrażliwe na bodźce, a mięśnie zaczynają się kurczyć.

Fazę orgazmu związaną z aktywnością mięśni pochwy u kobiet i ejakulacją u mężczyzn. Następuje prawdziwy wybuch naszych hormonów. W momencie orgazmu oksytocyna trafia do krwi. To właśnie wtedy między partnerami zaczyna tworzyć się intymna więź oparta na zaufaniu i poczuciu bliskości.

Fazę odprężenia, kiedy ustępuje napięcie mięśniowe i przekrwienie stref erogennych. Kobiety mogą wtedy przeżywać kolejne orgazmy, u mężczyzn zaś dochodzi do tzw. fazy refrakcji  podczas której stają się niewrażliwi na bodźce seksualne i nie są zdolni do kolejnej erekcji. Może to trwać od kilku minut do kilku godzin, więc panowie muszą czekać aż ich organizm będzie gotowy na kolejne uniesienia.

Warto dodać, że do zakochania, a właściwie do wytworzenia się mózgu tzw. narkotyku miłości, czyli fenyloetyloaminy (C8-H11-N), potrzebne są tylko... 4 sekundy!

___

Redakcja Zdrowo Bardzo/ eMPe