Chorzy z miłości - jakie mogą być negatywne skutki miłości?

21.02.2019 15:53
Chorzy z miłości

Podobno miłość uskrzydla i uzdrawia, ale nie zawsze i nie wszystkich. Niektórzy wpędza w chorobę. Sprawdź, jakie mogą być negatywne skutki miłości.  

Nauka ma wiele dowodów na to, że miłość niesie wiele korzyści zdrowotnych: od łagodzenia bólu, obniżania ciśnienia krwi, a nawet poprawy funkcjonowania układu krążenia. Znacznie rzadziej jednak wskazuje się na negatywne skutki zdrowotne, które pojawiają się wraz z miłością.

Kiedy miłość jest stresująca...

Gdy się zakochujemy, w naszym mózgu tworzy się koktajl substancji chemicznych. Między innymi rośnie poziom oksytocyny, zwanej hormonem miłości. Działa ona kojąco, zmniejsza niepokój i obniża stres... ale - co udowodnili naukowcy - dopiero po roku znajomości. Wcześniej większy wpływ na zakochanych ma hormon stresu - kortyzol. Wiąże się to ze stresem związanym z nowym związkiem, niepewnością co do dalszych losów. Zwykle po 6. miesiącach związku poziom hormonu stresu spada, a zwiększa się poziom hormonu szczęścia.

Potwierdziło to niewielkie, ale bardzo ciekawe badanie przeprowadzone 10 lat temu. Badacze porównali poziom hormonów u osób, które niedawno zakochały się, z osobami będącymi w długotrwałych związkach oraz singlami. Okazało się, że ludzie w nowych związkach mieli dużo wyższy poziom kortyzolu niż pozostałe badane grupy. Gdy wykonano badania po 12 oraz 24 miesiącach okazało się, że poziom hormonu stresu wrócił do normy.  

Wysoki poziom kortyzolu, utrzymujący się dłuższy czas, może zaburzać funkcjonowanie układu odpornościowego i prowadzić do zwiększonego ryzyka zakażeń. Zwiększa również ryzyko rozwoju nadciśnienia i cukrzycy typu 2. Nadmiar kortyzolu może również zaburzać funkcjonowanie mózgu i przyczyniać się do zaburzeń pamięci.

Zobacz także: Chemia miłości: co się dzieje z organizmem zakochanych?

Kiedy miłość jest przytłaczająca...

Niektórzy badacze wskazują na jeszcze inny aspekt miłości. Psycholog Dorothy Tennov w swojej książce "Miłość i ograniczenie" opisuje stan bycia zakochanym jako mimowolny, niezwykle intensywny i przytłaczająco namiętny stan, w którym można odczuwać obsesję i emocjonalną zależność od osoby, w której jesteśmy zakochani. Określa ten stan jako miłosną obsesję.

Może się on przejawiać między innymi jako:

  • natrętne myślenie o przedmiocie pożądania,
  • ogromna tęsknota za wzajemnością,
  • intensywny lęk przed odrzuceniem,
  • czasami obezwładniającą, ale zawsze niepokojącą nieśmiałość w obecności obiektu zakochania.

Zobacz także: Inteligencja seksualna, czyli jak mieć szczęście w miłości?

Kiedy miłość staje się nałogiem...

Niektórzy badacze sugerują, że mechanizmy neurobiologiczne, które "wspierają" uczucie miłości, przypominają działają podobnie, jak w przypadku uzależnienia. Miłość wyzwala uwalnianie dopaminy, neuroprzekaźnika, który przez niektórych badaczy potocznie zwany jest hormonem "seks, narkotyki i rock'n'roll", ponieważ ciało uwalnia go, gdy osoba angażuje się w przyjemne czynności.

Ogólnie rzecz biorąc, z neurologicznego punktu widzenia, miłość aktywuje ten sam obwód mózgu i mechanizmy nagradzania, które są zaangażowane w uzależnienie. Udowodniono to w badaniu przeprowadzonym przez dr Helen Fisher, biolożkę i antropolożkę, w Instytucie Kinseya na Uniwersytecie w Indianie (USA). W badaniu wzięły udział osoby, które były zakochane, ale zostały rzucone przez swoich kochanków. Pokazano im zdjęcia ich ukochanych i w tym samym czasie skanowano ich mózgi. Badanie wykazało wysoką aktywność mózgu w obszarach związanych z uzależnieniem od kokainy, pragnieniem, motywacją i regulacją emocji."Aktywizacja obszarów związanych z uzależnieniem od kokainy może pomóc wyjaśnić obsesyjne zachowania związane z odrzuceniem w miłości" - napisała autorka badania. Niektóre z tych zachowań obejmują: "wahania nastroju, pragnienie, obsesję, przymus, zniekształcenie rzeczywistości, uzależnienie emocjonalne, zmiany osobowości, podejmowanie ryzyka i utratę samokontroli".

Takie cechy skłoniły niektórych badaczy do rozważenia włączenia uzależnienia miłosnego do podręcznika diagnostycznego i statystycznego zaburzeń psychicznych, wraz z innymi uzależnieniami behawioralnymi, takimi jak uzależnienie od hazardu, uzależnienie seksualne, kompulsywne kupowanie, a także uzależnienie do ćwiczeń, pracy lub technologii.

Nie wszyscy jednak popierają tę teorię. Zdaniem niektórych naukowców Briana Earpa i jego kolegów z Oxford Center for Neuroethics na Uniwersytecie Oksfordzkim w Wielkiej Brytanii, "uzależnienie od innej osoby nie jest chorobą, ale po prostu wynikiem fundamentalnych ludzkich możliwości, które czasami mogą być wykorzystywane w nadmiarze".

Polecamy: Kompleks Edypa: jak daleko sięga miłość do własnej matki?

Źródło: medicalnewstoday.com