Zamknij

Przewlekły stres trzeba leczyć. Te sposoby mogą wspomóc terapię

27.12.2022
Aktualizacja: 27.12.2022 09:25

Przewlekły stres dewastuje nasze zdrowie fizyczne i psychiczne. Aby do tego nie dopuścić, trzeba zacząć go kontrolować i leczyć. Prof. Jadwiga Jośko-Ochojska zdradza 3 metody, które mogą być pomocne w leczeniu stresu. 

Przewlekły stres - jak sobie z nim radzić?
fot. Shutterstock
  1. Dlaczego przewlekły stres trzeba leczyć?
  2. Jak sobie radzić ze stresem?

Przewlekły stres jest stanem patologicznym, który wymaga leczenia. Niekontrolowany stres jest jak tlące się stale zarzewie pożaru – uważa prof. Jadwiga Jośko-Ochojska, neurofizjolog, lekarka chorób wewnętrznych, autorka wielu książek o radzeniu sobie ze stresem, m.in. wydawniczego hitu "Więcej nadziei. O raku, stresie i nowych szansach".

Dlaczego przewlekły stres trzeba leczyć?

Z medycznego punktu widzenia stres jest stanem, który wywołuje przekroczenie wszystkich norm: fizjologicznych, biochemicznych, a nawet anatomicznych. Gdy ma on charakter przewlekły, wywołuje w całym organizmie wiele uszkodzeń, wyzwalając różne choroby somatyczne, zaburzenia i choroby psychiczne, a także zaburzenia osobowości. Jednak najwięcej zmian lekarze obserwują w mózgu i w układzie immunologicznym. Gdy stajemy się ofiarami przewlekłego stresu, dochodzi do zmiany aktywności, a nawet utraty neuronów. Zmiany mogą być na tyle poważne, że na zdjęciach neuroobrazowych lub na przekrojach sekcyjnych mózgu widoczne są czasem duże obszary utraty neuronów w postaci rzucających się w oczy ubytków.

– Ubytki występują głównie w korze przedczołowej, która odpowiada za wiele wyższych czynności nerwowych takich, jak myślenie, kreatywność, zapamiętywanie, planowanie przyszłości itd. Trudno wówczas radzić sobie nawet z najprostszymi sytuacjami w życiu – tłumaczy prof. Jadwiga Jośko-Ochojska i dodaje: – Jeśli kora przedczołowa jest uszkodzona w znacznym stopniu, przestajemy rozpoznawać dobro i zło – nie mamy wyrzutów sumienia i popełniamy różne haniebne czyny. Zmienia się osobowość w kierunku osobowości dyssocjalnej, czyli antyspołecznej, a nawet psychopatycznej. Inną strukturą niszczoną w mózgu w przewlekłym stresie jest hipokamp. Dochodzi tam do znacznej utraty neuronów, z czym wiążą się zaburzenia emocji i snu. Im większy stres, tym krótszy i bardziej zaburzony sen.

Ale to nie wszystko przewlekły stres może również odpowiadać za lęk i agresję.

– Przewlekły stres zaburza jeszcze wiele innych struktur w mózgu, np. jądra migdałowate, które odpowiadają jednocześnie za lęk i za agresję. W odróżnieniu od kory przedczołowej i hipokampu nie ulegają one zniszczeniu, ale przeciwnie – rozrastają się. W efekcie wzrasta w nas poziom lęku i agresji, co sprawia, że życie czasem staje się nie do zniesienia – tłumaczy profesor Jadwiga Jośko-Ochojska i dodaje: – To przekłada się też na zachowania społeczne. Im więcej jest stresu w społeczeństwie, tym większy jest poziom lęku i tym większa jest agresja. Stres niszczy także neurony lustrzane w mózgu i inne neurony należące do tzw. obwodu empatii, które są odpowiedzialne za empatię, czyli zdolność współodczuwania tego, co czuje drugi człowiek.

Jak sobie radzić ze stresem?

Profesor Jadwiga Jośko-Ochojska wymienia 3 pomocne metody radzenia sobie ze stresem przewlekłym:

  • Muzeoterapia

Jak wynika z badań, których wyniki zostały opublikowane w 2021 r. muzeoterapia jest jedną z metod rozwijania empatii, stosowaną przez lekarzy jako terapia wspomagająca leczenie klasyczne. Między innymi w Kanadzie, Francji, Wielkiej Brytanii, Australii, w Belgii stosowano muzeoterapię do leczenia bardzo wielu przewlekłych, ciężkich chorób – łącznie z rakiem, chorobami układu sercowo-naczyniowego czy z chorobą Alzheimera.

– Efekty muzeoterapii okazały się tak korzystne, że rządy tych krajów postanowiły sfinansować tę terapię, wprowadzając muzea na receptę. Lekarz na recepcie wypisuje wizytę w muzeum. Pacjent nie płaci za bilet, a dodatkowo czeka tam na niego arteterapeuta prowadzący terapię poprzez sztukę. Zmniejsza się wówczas ból, lęk, cierpienie, bezsenność, objawy depresyjne, a u chorych z chorobą Alzheimera i Parkinsona poprawiają się funkcje poznawcze i pamięć – tłumaczy ekspertka.

  • Pozytywne myślenie

Aby zmniejszyć poziom stresu, trzeba zmieniać swoje przekonania z negatywnych na pozytywne. Przykładem mogą być doświadczenia związane z chorobą nowotworową.

– Jeśli dowiadujemy się, że mamy raka, to natychmiast jesteśmy w stanie stresu niekontrolowanego. Wtedy powtarzamy jak mantry: nie dam rady, umrę, to jest straszne. Wówczas organizm wydziela ogromne ilości hormonów stresu: adrenaliny i kortyzolu. Kortyzol zaczyna niszczyć układ immunologiczny, który w walce z chorobą nowotworową odgrywa jedną z kluczowych ról. Nasze myśli depresyjne potęgują katastroficzne myślenie i utrudniają podjęcie decyzji w najprostszych sprawach – tłumaczy profesor i dodaje: – By do tego nie doszło, trzeba ze stresu niekontrolowanego przejść w stan stresu kontrolowanego.

Zamiast powtarzać w kółko "nie dam rady, umrę", powtarzajmy "dam radę, chcę dożyć jutra, zrobię wszystko, żeby sobie pomóc, będę przyjmować leki i zgodzę się na każdą terapię zaproponowaną mi przez lekarza". Warto też pomyśleć o wdrożeniu technik radzenia sobie ze stresem, które pomogą nam obniżyć poziom stężenia kortyzolu i adrenaliny i tym samym zwiększyć szanse na powrót do zdrowia.

– W stresie kontrolowanym, kiedy powtarzam: dam radę, stężenie kortyzolu zmniejsza się nawet dziesięciokrotnie – tłumaczy prof. Jadwiga Jośko-Ochojska.

  • Wdrożenie technik radzenia sobie ze stresem

Oprócz klasycznego leczenia, wśród wielu różnych metod radzenia sobie ze stresem są terapie wspomagające, takie jak:

– Od pacjenta zależy, jaką metodę wybierze dla siebie. Na przykład 20 minut słuchania muzyki relaksacyjnej, np. Mozarta, zmniejsza stężenie kortyzolu, zwiększa wydzielanie dopaminy w mózgu i liczbę komórek NK w układzie immunologicznym, zmniejsza ból i lęk. 40-minutowy spacer po lesie zmniejsza stężenie kortyzolu, wdychanie zaś limonenu wydzielanego przez sosny działa przeciwrakowo, zwiększając liczbę komórek NK i limfocytów T. Kolor zielony wycisza, relaksuje, wzmacnia układ odpornościowy i układ krążenia – wylicza ekspertka.

Prof. dr hab. Jadwiga Jośko-Ochojska jest lekarzem chorób wewnętrznych, neurofizjologiem, specjalistą zdrowia publicznego. Jej głównym tematem zainteresowań naukowych są medyczne aspekty stresu. Przez 20 lat szefowała Katedrze i Zakładowi Medycyny i Epidemiologii Środowiskowej w Śląskim Uniwersytecie Medycznym w Katowicach. Jest autorką książek o radzeniu sobie ze stresem, m.in. wydawniczego hitu "Więcej nadziei. O raku, stresie i nowych szansach".

Uwaga!

Powyższa porada nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Pamiętaj, że w przypadku jakichkolwiek problemów ze zdrowiem należy skonsultować się z lekarzem.

Źródło: PAP