Zamknij

Pomagasz uchodźcom? A może boisz się wojny? Jak znaleźć w sobie siły, radzi psycholożka

15.03.2022
Aktualizacja: 15.03.2022 10:30

Lęk, współczucie, czarne wizje przyszłości, a do tego zmęczenie fizyczne i psychiczne – mnóstwo trudnych emocji spadło na nas w ostatnim czasie. Jak sobie radzić w czasach, w których żyjemy, i dawać wsparcie także innym ludziom, radzi doświadczona psycholożka.

Wolontariuszka niesie pomoc uchodźcom
fot. TADEUSZ KONIARZ/REPORTER/East News

Od 24 lutego nasza rzeczywistość znów mocno się skomplikowała. Po dwuletniej pandemii, która była zagrożeniem dla zdrowia i życia, mamy teraz wojnę za wschodnią granicą i ponad półtora miliona uchodźców w naszym kraju. Każdy inaczej radzi sobie w takiej sytuacji – i każdy sposób, który pomaga, jest dobry. Skąd brać siły na funkcjonowanie w nowej rzeczywistości, jak się nie zagubić i wciąż dawać wsparcie innym i sobie, wyjaśnia dr Beata Rajba, psycholożka z Dolnośląskiej Szkoły Wyższej we Wrocławiu.

Skąd bierze się strach, który możemy teraz odczuwać?

Beata Rajba: Wbrew pozorom to, co odczuwamy, to bardziej lęk niż strach, bo jego źródłem nie jest realne, dzisiejsze zagrożenie dla nas samych, a przede wszystkim czarne scenariusze, które snujemy. Sytuacja w Ukrainie aktywowała międzypokoleniowa traumę wojenną, zbudowaną z opowieści rodzinnych, książek, filmów. Moi pacjenci w większości zaczynają dziś sesję od tego, że się boją, smucą, złoszczą, są bezradni, by szybko przejść do tragicznych historii rodzinnych lub strasznych lektur szkolnych, które odcisnęły na nich piętno. Gdy się ich zatrzyma, gdy uświadomią sobie, skąd biorą się te emocje, przestają panikować. Dopiero wtedy są w stanie myśleć racjonalnie i np. nie rzucają się do kolejki po paliwo.

Stresujemy się, bo tuż obok trwa wojna. Każdy radzi sobie inaczej, prawda?

Tak, każdy z nas ma swój preferowany styl radzenia sobie z sytuacją trudną. Najwięcej jest osób skoncentrowanych na działaniu, mających w zwyczaju brać byka za rogi. Im może być szczególnie trudno, bo nie tolerują bezradności, a do tego w tę strategię wpisana jest antycypacja, próba przewidzenia wszelkich możliwych zagrożeń, czyli w tym wypadku snucie czarnych scenariuszy o tym, że wojna dotrze i do nas lub ogarnie cały świat. Jednocześnie jeśli przekują swoją energię w działanie, poczują się znacznie lepiej, bo nie będą już bezsilni. Angażując się w zbiórki, przewożąc uchodźców, użyczając im miejsca w swoich domach, ratują życie ludzkie, ale też chronią swoją własną psychikę. Już w czasie pandemii wyraźnie było widać, że zachowania prospołeczne stanowią jeden z czynników najsilniej chroniących nas przed depresją i lękiem.

Są też osoby, którym ulgę w stresie przynosi unikanie problemu. Również ich strategia wydaje się uzasadniona. Wyłączenie telewizora, internetu, rzadsze sprawdzanie informacji sprawia, że ich poziom stresu się obniża.

Wreszcie, niektórzy mają tendencję do koncentrowania się na emocjach. W sytuacji stresowej wybuchają płaczem, potrzebują rozładować burzę emocjonalną w rozmowie. Dla nich najlepsze będzie poszukanie wsparcia u przyjaciół, bliskich, znajomych.

Zobacz także: Wojna na żywo – najnowsze informacje

Skąd wiadomo, co nam pomoże?

Najpierw musimy się zatrzymać i przestać panikować, spróbować zrozumieć, z jakich obrazów, wspomnień, opowieści jest zbudowany nasz lęk, zastanowić się, na ile tu i teraz są one realistyczne, a na ile są tylko zamartwianiem się czymś, co się jeszcze wcale nie wydarzyło i wydarzyć się nie musi. Potem zaś powinniśmy robić to, co zwykle nam pomaga. Jeśli potrzebujemy porozmawiać, dzwońmy do bliskich. Jeśli czujemy się bezradni, pomagajmy. Jeśli chcemy się wyciszyć, odciąć od strasznych obrazów – dajmy sobie taką możliwość.

Czy powinniśmy się czuć winni, że zajmujemy się zwykłym życiem?

A dlaczego mielibyśmy się tak czuć? Nadmierne, przesadzone poczucie odpowiedzialności za coś, na co nie mamy żadnego wpływu, może nas wpędzić w zaburzenia nastroju. W Ukrainie rozgrywa się właśnie niewyobrażalna tragedia, ale większość z nas niewiele może na to poradzić. Możemy tylko wesprzeć dobrym słowem lub finansowo kraj, który będzie potrzebował wielu środków na odbudowę, zaangażować się w jakąś akcję pomocową, wsiąść w auto i pomóc w transporcie. I to się dzieje, znowu doświadczamy tego niesamowitego zrywu, który widzieliśmy na początku pandemii. Moi znajomi właśnie wyjeżdżają w podróż przez całą Polskę do przejścia granicznego w Medyce, student koordynuje zbiórkę darów. Jest moc. To nie czas na poczucie winy, dajemy tyle, ile możemy – pieniądze, dary, ale też ciepłe myśli, podpisanie petycji, nawet flaga na profilówce stanowiąca wyraz poparcia coś znaczy.

Jak znajdować siły w nowej rzeczywistości? Jak dawać wsparcie?

Dobry ratownik dba najpierw o siebie. Jeśli zużyjemy wszystkie siły, zamartwiając się, nie starczy nam ich na skuteczną pomoc. Rozmawiając z kimś, dając mu wsparcie emocjonalne, powinniśmy jednocześnie obserwować swoje emocje. Gdy poczujemy, że nasz lęk i zdenerwowanie się nasilają, że narasta irytacja, rozmowę należy zakończyć. W tych trudnych czasach higiena życia psychicznego jest jeszcze ważniejsza, tym bardziej że zapewne uchodźcy zostaną z nami na dłużej niż kilka dni. I będą nadal potrzebowali naszego wsparcia.

Uwaga!

Powyższa porada nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Pamiętaj, że w przypadku jakichkolwiek problemów ze zdrowiem należy skonsultować się z lekarzem.

Źródło: Dolnośląska Szkoła Wyższa we Wrocławiu