Dlaczego Polacy tyją najszybciej w Europie? Komentarz eksperta

Monika Piorun
21.10.2016 18:42
Dlaczego Polacy tyją najszybciej w Europie? Komentarz eksperta
Fot. Dlaczego Polacy tyją najszybciej w Europie? Komentarz eksperta

Prof. Maciej Michalik z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego wyjaśnia, na czym polega problem gwałtownego wzrostu otyłości w Polsce.

                         

Otyłość została uznana za pierwszą globalną epidemię XXI wieku. W naszym kraju liczba osób otyłych przyrasta najszybciej w Europie. Co gorsza, dotyczy to zwłaszcza dzieci. Z badań wiemy, że jeśli dziecko w wieku 16 lat jest otyłe, to jest niemal pewne, że stanie się otyłym dorosłym. Wniosek nasuwa się sam: za chwilę u nas będzie tak, jak w Stanach Zjednoczonych.

Tam już nie ma ani jednego stanu, gdzie jest mniej niż 30% osób otyłych. Poza tym w Polsce ludzie nie mają świadomości, że są chorzy na otyłość, i że sami skracają sobie życie. Ze szwedzkiego badania SOS (Swedish Obesity Study – przyp. red.) wiemy, że osoby otyłe żyją przeciętnie od 8 do 20 lat krócej od tych, które mają prawidłową wagę ciała.

Naszą zmorą jest to, że mimo opinii lekarza na temat szkodliwości picia, palenia i otyłości, zawsze znajdzie się jakiś sąsiad, który dożył stu lat mimo skłonności do nałogów. Ja tego nie neguję. Zdarzają się takie przypadki. Najbardziej znanym człowiekiem, któremu hulaszczy tryb życia nie przeszkadzał odnosić spore sukcesy na arenie międzynarodowej (a nawet dostać Nagrodę Nobla) był Winston Churchill. Niestety ten wyjątek potwierdza tylko regułę - 99% otyłych osób ma poważne problemy ze zdrowiem.

Otyłość to ciężka choroba, która skraca życie, obniża jego jakość, powoduje, że osoby otyłe są piętnowane, stygmatyzowane, mniej wydajne w pracy. Tacy ludzie zamykają się w domach, często są bezrobotne. W wieku zaledwie 25 lat mogą już chorować na cukrzycę lub nadciśnienie. Otyli młodzi mężczyźni szybciej zaś stają się impotentami.

Zrzut ekranu 2016-10-21 o 18.46.01

prof. Maciej Michalik, Kierownik Katedry i Kliniki Chirurgii Ogólnej i Małoinwazyjnej Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego, fot. Iza Szumielewicz

 

Otyłość to choroba, ale wielu ludzi nadal nie zdaje sobie z tego sprawy

Kiedy kończy się nadwaga, a zaczyna otyłość?

Do określenia masy ciała używamy indeksu masy ciała (BMI). Za normę uznajemy wskaźnik od 19 do 25. Między 25 a 30 jest nadwaga, a powyżej otyłość. Takie osoby powinny być leczone.

Ilu Polaków powinno się leczyć z powodu otyłości?

Statystycznie powinniśmy operować około 450 tys. osób rocznie. Niestety wykonujemy przeciętnie tylko około 3 tysięcy zabiegów spowodowanych problemem z otyłością. 

Z czego to wynika?

Przyczyn jest wiele. Po pierwsze, w katalogu świadczeń nie ma jeszcze chirurgicznego leczenia otyłości. Nawet jeśli przeprowadzamy tego typu operacje, to są one rozliczane jak „forma resekcji żołądka”. Wielu ludzi nie zdaje sobie sprawy z tego, że otyłość to choroba, a cierpiące na nią osoby wymagają specjalistycznej pomocy. Najczęściej wolimy bagatelizować problem i myśleć o nich w kategoriach sympatycznych grubasków. 

Nie wystarczy po prostu zacząć prowadzić zdrowy styl życia?

Zalecenie, żeby mniej jeść, a więcej się ruszać jest doskonałe, jednak w przypadku osób otyłych trudno je wykonać. Nie zapominajmy, że otyłość to choroba. Organizm odczytuje odchudzanie jako próbę wyniszczenia i natychmiast uruchamia mechanizmy kompensacyjne, wyrównujące i zapobiegające utracie masy ciała.

Tak powstaje efekt jo-jo. Zanim zaczniemy się odchudzać możemy ważyć np. 140 kg, a po chwilowym spadku wagi przytyć kilka, a nawet kilkanaście kilogramów. Nie zapominajmy również, że w pewnym wieku równowaga metaboliczna organizmu ustawia się na takim poziomie, że organizm potrzebuje coraz więcej kalorii.

Operacje bariatryczne - leczenie otyłości z chirurgiczną precyzją

operacja

fot. East News

W przypadku chirurgicznego leczenia otyłości śmiertelność szacowana jest na takim samym poziomie, jak przy zapaleniu wyrostka robaczkowego. Niebezpieczeństwo utraty życia wynosi w tym przypadku zaledwie 0,2%. Dużo bardziej ryzykujemy nie poddając się operacji. Można to nawet potwierdzić naukowo.

Kanadyjscy uczeni przez 5 lat porównywali losy ponad 5 tys. otyłych osób, które poddały się chirurgicznemu leczeniu otyłości (operacjom bariatrycznym) z taką samą ilością ludzi niewyrażających chęci skorzystania z nich, pomimo zaleceń specjalistów. Okazało się, że ilość zgonów w grupie, która nie poddała się operacji, była aż o 89% wyższa.

Otyłości towarzyszy wiele innych, często bardzo poważnych dolegliwości - wyniszczająca nerki i wzrok cukrzyca lub nadciśnienie to tylko niektóre z nich. Nie wolno zapominać, że choroba ta sprzyja zatorom pnia płucnego i może być bezpośrednią przyczyną nagłej śmierci sercowej.

Nie traktujmy otyłości jak zjawisko społeczne

Co roku mamy 2-3 przypadki, kiedy na zabieg zapisuje się młoda osoba, np. 35-letni mężczyzna, a potem dzwoni rodzina i mówi, że miejsce się zwolniło, bo ten człowiek zmarł na serce.

Niestety otyli nie zdają sobie sprawy z tego, ze mogą nagle umrzeć. Wcale się tego nie obawiają. Wydaje się im, że są tylko pulchne. Nie! One są ciężko chore, a śmiertelnie niebezpieczna dolegliwość, na którą cierpią, po prostu skraca ich życie.

Operujemy nie tylko osoby młode, ale też ludzi w podeszłym wieku. Jeżeli założymy, że statystyczny Polak żyje średnio 74 lata, to z powodu otyłości jego oczekiwana długość życia może być nawet o 20 lat krótsza.

Coraz częściej jesteśmy w stanie zaakceptować fakt, że mężczyźni w naszym kraju umierają jako pięćdziesięciolatkowie zamiast cieszyć się życiem do późnej starości. Warto zadać sobie pytanie, w ilu przypadkach przyczyną przedwczesnego zgonu jest nieleczona przez lata otyłość? Niestety ten problem wymaga większego zrozumienia w naszym społeczeństwie. Wciąż mamy z tym spory problem, o czym świadczy choćby sytuacja z zakazem sprzedaży słodkich bułek i napojów gazowanych w szkolnych sklepikach. 

Statystyki są jednak nieubłagane: polskie dzieci tyją najszybciej w Europie! Każda próba powstrzymania tego zjawiska, nawet jeżeli udaje się tylko w ograniczonym stopniu, jest godna polecenia.

Jeżeli dziecko będzie miało świadomość i od małego nauczy się stosować odpowiednią dietę, to i tak nie ma gwarancji, że w przyszłości nie będzie otyłe. To nie wynika tylko z kwestii odżywiania, ale też z genetyki, zaburzeń termoregulacji, zaburzeń przemian lipidów. Na to ludzie nie mają jednak wpływu.

Co powinien wiedzieć otyły człowiek, który chciałby przejść operację bariatryczną?

Przede wszystkim pacjent powinien podjąć świadomą decyzję, że chce leczyć swoją chorobę. Musi sobie uświadomić, że jest chory, a potem zacząć zbierać informacje – ze wszelkich źródeł, nawet z Internetu, gdzie ludzie wpisują się anonimowo.

Warto spotkać się z ludźmi, którym udało się skorzystać z chirurgicznego leczenia otyłości lub skorzystać z fachowej pomocy chirurga bariatry lub ośrodka specjalizującego się w jak największej ilości tego typu zabiegów.

Przed operacją trzeba dokładnie przestudiować kartę zgody na zabieg opisującej szczegóły jej przebiegu, a eksperci powinni ocenić, czy przyczyną naszych problemów z odżywianiem nie są zaburzenia psychiczne. 

Pamiętajmy, że operacje bariatryczne mają charakter nieodwracalny - jeśli wytniemy część żołądka, to on nam nie odrośnie. Nie obawiajmy się jednak okaleczenia. W medycynie panuje zasada "coś za coś", a pozbywając się zbędnego balastu możemy poprawić jakość życia i wydłużyć życie.

Rozmawiała Iza Szumielewicz

Przeczytaj: Otyłość sprawia, że mózg szybciej się starzeje

___

Redakcja Radio Zet Zdrowie/π