Zamknij

Relaksacja metodą ASMR, czyli przyjemne mrowienie. Na czym to polega?

28.04.2022
Aktualizacja: 28.04.2022 10:40
Relaksacja metodą ASMR
fot. Shutterstock

Zjawisko ASMR, czasem nazywane też „orgazmem dla mózgu”, robi zawrotną karierę. I nie bez powodu, bo dzięki niemu można się skutecznie zrelaksować. Tylko czy to metoda dla każdego? I w jaki sposób wywołać u siebie przyjemne mrowienie w ciele? Wyjaśnia psycholożka dr Beata Rajba.

  1. Co to jest ASMR?
  2. Co oznacza skrót ASMR?
  3. Jak działa ASMR? Jeśli nie meridiany, to co?
  4. Dlaczego ASMR relaksuje?

Zjawisko ASMR to przyjemne mrowienie, dreszczyk emocji, gęsia skórka. Może je wywoływać nie tylko ulubiona muzyka, ale i przypadkowe dźwięki. Odczucia te mają swoje źródło w naszym mózgu. Dość tajemnicza metoda relaksacji, jaką jest ASMR, w krótkim czasie doczekała się kilkudziesięciu tysięcy filmów na You Tubie i niezliczonych postów w mediach społecznościowych. Czym jest ASMR z psychologiczno-naukowego punktu widzenia, mówi dr Beata Rajba, psycholożka z Dolnośląskiej Szkoły Wyższej we Wrocławiu.

Co to jest ASMR?

W pewnym uproszczeniu jest to przyjemny dreszczyk w kontakcie z bodźcem, zaczynający się na głowie, szyi czy barkach i wędrujący wzdłuż ciała. Gdy świadomie go wywołujemy za pomocą dźwięków, zapachów, obrazów czy wrażeń dotykowych i koncentrujemy się na nim, potrafi wprawić nas w euforyczny nastrój. Takie relaksujące działanie dźwięków, powolnych ruchów czy szeptu zostało nawet zbadane i potwierdzone naukowo, przy czym nie wszyscy jesteśmy na nie równie podatni. Co najmniej 6 proc. populacji, a prawdopodobnie w mniejszym zakresie znacznie więcej osób, ma tendencję do synestezji, czyli odczuwania bodźców z jednego zmysłu jako wielozmysłowe, np. niskie dźwięki powodują uczucie wibracji w ciele albo wrażenie, które daje dotykanie aksamitu.

Co oznacza skrót ASMR?

ASMR, czyli Autonomous Sensory Meridian Response, to samoistna odpowiedź meridianów czuciowych. Oczywiście, w tej nazwie jest dużo marketingu, bo z jednej strony odpowiedź wcale nie jest samoistna, stanowi reakcję na bodziec, z drugiej ładnie i tajemniczo brzmiące meridiany zapożyczone zostały z tradycyjnej medycyny chińskiej, gdzie stanowią kanały energii łączące miejsca ważne w akupunkturze. Brzmi dobrze, jednak należy pamiętać, że jest to pojęcie czysto metafizyczne. Mapy meridianów nie znajdują potwierdzenia w badaniach anatomicznych, bo w II w. p.n.e, kiedy powstawała ta gałąź medycyny chińskiej, nie wolno było wykonywać sekcji zwłok. Należy je więc traktować jako metafizyczną otoczkę wokół zjawiska, które ma swoje fizjologiczne i psychosomatyczne wyjaśnienie.

Jak działa ASMR? Jeśli nie meridiany, to co?

Przede wszystkim synestezja, czyli odczuwanie jednego bodźca jako wrażenia stymulującego inne zmysły. Myślę, że prawie każdy z nas przeżył to, gdy szczególnie udana solówka na gitarze elektrycznej albo aksamitny głos wokalisty sprawiały, że ciarki przechodziły nam po plecach. Bywa zresztą, że twórcy świadomie wykorzystują to zjawisko, np. Ludovico Einaudi gra na preparowanym fortepianie o bogatszym zestawie alikwot, czyli umiejętnie dopasowanych, nakładających się składowych dźwięku, sprawiając, że staje się on wielowymiarowy, i indukuje u wielu słuchaczy przyjemny dreszczyk.

Pod tym względem zjawisko ASMR jest w pewnym sensie przeciwieństwem mizofonii, zwanej inaczej zespołem SSS (Selective Sound Sensitivity Syndrome), reakcji fizycznego bólu występującej w zetknięciu z określonym bodźcem, takim jak ostrzenie noża czy przejechanie paznokciami po tablicy, ale też zwykły odgłos przełykania czy stukania na klawiaturze. Jedno i drugie wywołuje somatyczne, fizyczne odczucia, jednak w mizofonii są one wysoce nieprzyjemne, a w ASMR wręcz odwrotnie.

Dlaczego ASMR relaksuje?

Bo koncentruje nas na odczuciach cielesnych, na „tu i teraz”, i odrywa od niepokojących myśli. Na co dzień nie zdajemy sobie sprawy, że bardzo rzadko przebywamy w chwili teraźniejszej. Zwykle nasze myśli biegną albo ku przyszłości, rozwijając przed nami wachlarz wszelkich możliwych czarnych scenariuszy, albo ku przeszłości – wspominamy wówczas i próbujemy zanalizować nieprzyjemne chwile, prowadzimy w myślach kłótnie z szefem czy partnerem. Rodzi to wiele stresu i cierpienia, bo mózg reaguje na kłótnię w fantazji czy na wyobrażenie czarnego scenariusza tak, jakby on się właśnie dział, wchodząc w fazę alarmową. Tymczasem nasze „tu i teraz” zwykle jest dobre – żyjemy, oddychamy, nic nam bezpośrednio nie zagraża, co daje organizmowi sygnał do relaksacji. Praktyka skupiania się na bodźcu może wręcz prowadzić do płytkiego transu, stanu szczególnie przyjemnego wyciszenia i odcięcia od hałasu, pospiechu czy zmartwień.

W psychologii i terapii stosuje się wiele sposobów indukowania takiego stanu poprzez wizualizacje albo skupianie uwagi na ciele lub na określonym bodźcu. ASMR to właśnie taka technika, jednak nie narzucona – bodźce wyzwalające są inne dla każdego i sami musimy je odkryć.

Źródło: materiały Dolnośląskiej Szkoły Wyższej we Wrocławiu