Zamknij

Po rozstaniu od razu szukasz kolejnego związku? To może cię dużo kosztować

30.12.2020
Aktualizacja: 30.12.2020 17:05
Nowy związek po rozstaniu: kiedy?
fot. Shutterstock

Mówi się, że rany muszą się zagoić, aby można było budować nową relację. Jednak nie wszyscy chcą czekać  - bliższe jest im wejście w to, co nowe, mimo bólu. Czy to ma sens?

  • Nowy związek krótko po nieudanym związku. Czy to ma szansę przetrwać?

Niektórzy psychologowie mówią, że żałoba po rozstaniu trwa około roku. I choć 12 miesięcy możemy liczyć na różne sposoby – od ostatecznego rozstania albo od zamarcia pożycia seksualnego, czy oddalenie się emocjonalnego – jest to takie optimum dla przetrawienia tego, co się zadziało w życiu wewnętrznym.

Dyskusję o szybkim rozpoczynaniu kolejnych związków, należy rozpocząć od tego, co pchnie osobę do nowej relacji. Z doświadczenia wiem, że na ogół jest to ucieczka, pod którą kryje się lęk przed przeżyciem straty po poprzednim związku. Ludzie boją się, że rozpadną się na kawałki, gdy zostaną na chwilę sami. Boją się też tych trudnych emocji, które pojawiają się w samotności. Bliżej nam to szybkiego pozbywania się bólu. Szukamy plasterków, leków przeciwbólowych, omijając cierpienie i unieważniając to, co jest w środku nas.

Tymczasem, rozstanie i związane z nim cierpienie to po prostu kolejny etap w życiu, który może podarować wiele cennych informacji. Zapewniając sobie wsparcie przyjaciół i przestrzeń ciszy na refleksję w ciszy o sobie i o tym, co się wydarzyło, można przeżyć cierpienie w bezpiecznych warunkach. 

Nie rozstajemy się codziennie i może to być moment na dowiedzeniu się czegoś nowego, np. to, co dobrego i złego robiłem w związku, co sprawiło, że tym razem nie wyszło. Jedni mówią o „lekcji”, jakkolwiek to nazwiemy, można po prostu otworzyć się na refleksję i na lepsze poznanie siebie.

Poza tym, czasami trzeba coś porządnie opłakać, zanim przyjdzie coś nowego, innego, przyjemnego. Wbrew pozorom, cierpienie wiele nas uczy dobrego. Niektórzy mówią, że cierpienie nas definiuje. Ale są też tacy, którzy przez całe życie przed nim uciekają, mówią, że nie jest im potrzebne przeżywanie bolesnych emocji. Jednak bez poukładania przeszłości, teraźniejszość zazwyczaj nie jest satysfakcjonująca.

W książce Bożeny Szwarc „Być mężczyzną. Co to dzisiaj znaczy?”, przeczytałam takie zdanie Marcina Grudzień, socjologa, terapeuty w trakcie szkolenia: „Gdy nie mamy oddechu związanego z poprzednią relacją, to często bardziej jesteśmy w przeszłości niż w teraźniejszości. Przeżycie straty w takim kontekście i danie sobie czasu, czego nam ciągle brakuje, jest potrzebne. Mówimy, że ‘„czas leczy rany’”, i w takiej sytuacji mijający czas pomaga, wyciszyć”. Te słowa pomagają zrozumieć, że żałoba po nieudanym związku, nie jest wcale zmarnowanym czasem, wręcz przeciwnie może to być pewnego rodzaju inwestycja. Przeżywanie, doświadczanie, akceptowanie są to nieodzowne elementy życia.

Na koniec, myśląc też o drugiej stronie, czyli nowo poznanej osobie – czy naprawdę chce być w związku na zakładkę, czymś w rodzaju wyzapełniacza dziury, rozumianej jako pustki? Wątpię. Dobry związek tak zazwyczaj się nie zaczyna. Choć pewnie są wyjątki. Przede wszystkim nie chodzi o radykalne ruchy, chodzi o właściwe przeżycie złości, smutku, żalu w kontakcie ze sobą. Nie należy tego pominąć, bo to też ma głębszy sens.