Zamknij
Przemoc domowa
Mąż Alicji to socjopata
fot: Volodymyr Nik/Shutterstock

Mąż gwałcił Alicję podczas snu. Traumatyczne rozwody po polsku

Aleksandra Sobieraj
Aleksandra Sobieraj Redaktor Radia Zet
08.07.2022 13:03

Piekło – to słowo najlepiej określa sytuacje życiowe, a potem rozwodowe, w jakich znalazły się bohaterki książki „Mam już dość. Jak pokonałam domowego hejtera” (wyd. SQN). Sześć przejmujących historii o tym, jak duża bywa cena za wolność, które dają jednocześnie nadzieję na happy end, choć z pewnością dla każdego to słowo oznacza coś innego. Sześć kobiet, których opowieści mogą być kapitalnym wsparciem lub ostrzeżeniem, czerwoną lampką dla innych kobiet. Dwie autorki, które z pasją opowiadają o prawdziwych polskich rozwodach: Danuta Awolusi i Joanna Warpas.

Aleksandra Sobieraj: Czy wasza książka jest o mężach potworach?

Danuta Awolusi: W sumie wydaje się to adekwatne słowo, chociaż… Opisałyśmy też męża, który nie jest potworem. W tej konkretnej sytuacji potworami są bardziej otaczający bohaterkę ludzie, którzy zamykają jej możliwość wyjścia ze związku, który po prostu się wypalił.

Bohaterka opowieści, o której mówisz, jest kobietą, która sama inicjuje rozwód, choć w tym małżeństwie w zasadzie nie dzieje nic strasznego. Tak naprawdę nie dzieje się nic. 

DA: Tak, to Adela, która po prostu czuje, że tego związku i miłości już nie ma. On też to czuje, tylko nie chce się zgodzić na rozwód. 

Joanna Warpas: Chodzi o odbiór społeczny: utratę pozycji, reakcję rodziny i znajomych. Z tego się bierze później cały dramat sytuacji. W Polsce jest tak, że jeśli bierzemy ślub, to osiągamy pewien status. Małżeństwo to jest kategoria sukcesu. Ale jeżeli chcemy ze związku wyjść, to już jest kategoria porażki. 

A no właśnie.

JW: Nie masz takiego wrażenia, że kobiety, które decydują się na wyjście ze związku, są stygmatyzowane? Powszechnie uważa się, że rozbijają rodziny, niszczą życie swoim dzieciom.

Tak właśnie jest, w przypadku kobiet. Z mężczyznami chyba inaczej…

JW: Tak, oni w powszechnej opinii, składając pozew o rozwód, „uwalniają się”. Są otoczeni banieczką: jeśli złożył pozew o rozwód, to tak widocznie miało być, pewnie spotkał inną kobietę, którą pokochał, bo ta była zła.

Ślub zwykle jest piękny, ale potem zaczyna się życie. Dlaczego tak często źle dzieje się między mężem a żoną? Co się zmienia?

DA: Problem zaczyna się już przed ślubem. Nasze bohaterki poznają swoich przyszłych partnerów i nie widzą sygnałów ostrzegawczych. Te sygnały są niemal zawsze! Chociaż tak, zdarzają się sytuacje, że naprawdę ktoś się świetnie maskuje. I tu działają różne mechanizmy. Czasami dopiero po ślubie u faceta odpuszcza blokada, bo „ma” już „swoją” kobietę i dopiero włącza pełnię swoich „możliwości”, ale często sygnały są widoczne od samego początku. Co to może być? W przypadku naszych bohaterek na przykład to, że już przed ślubem były odcinane od rodziny, od przyjaciół, nie mogły się rozwijać, mieć pasji. Były skupione jedynie na partnerze i na związku. No i po pięknym ślubie i hucznym weselu, ewentualnie jeszcze po miesiącu miodowym, może się zacząć piekło. A czasami dzieje się to już wcześniej. Zdarzają się przecież sytuacje, że kobiety wychodzą za oprawców, wiedząc, na co się decydują. Życie pisze różne historie i nasze bohaterki też doświadczyły różnego rodzaju piekła.

Bohaterek jest sześć.

DA: Mąż Alicji to socjopata. Gwałcił ją, gdy była pod wpływem leków nasennych. Marta, która pochodzi z dysfunkcyjnego domu, by z niego uciec, szybko wyszła za mąż za alkoholika. Julia rozwodziła sie z manipulatorem, przez którego omal nie popełniła samobójstwa. Związek Adeli po prostu się wypalił, a ona przeżyła rozwód jako wielką porażkę. Diana została wymieniona na „nowszy model” i została z niczym, mimo że kilkanaście lat poświęciła wyłącznie rodzinie. Mężem Sylwii był zaś alkoholik i hazardzista, którego długi to ona nadal spłaca. Te historie się powielają. Takich Dian czy Adeli jest bardzo dużo.

Julia rozwodziła sie z manipulatorem, przez ktorego omal nie popełniła samobojstwa

Która z tych historii poruszyła was najbardziej?

JW: Na mnie wszystkie te historie robią wrażenie. Te dziewczyny, które zostały opisane w książce, są tylko przykładami historii, których przeczytałyśmy dziesiątki, one przychodziły od różnych kobiet. Więc tylko reprezentują całe spektrum różnych opowieści, które różniły się oczywiście szczegółami. Trudno zaakceptować, ułożyć sobie po kobiecemu w głowie, że to są historie kopiuj-wklej, gdzie zmieniają się tylko imiona, wiek, miejsce zamieszkania. Tak jak powiedziała Danusia, tych Dian jest naprawdę dużo. Wiele jest też Julek, Alicji… Czytałyśmy te opowieści, nasiąkałyśmy nimi – to przygnębiające, że jest ich aż tyle. Trudno się z tego otrzepać. Mało tego, niektórymi sprawami powinna się zająć prokuratura, bo liczba krzywd wyrządzanych kobietom w głowie się nie mieści. Tymczasem gdy dochodzi do rozwodu i dowody trafiają na salę sądową, to składy sędziowskie tylko przyjmują je do wiadomości, nawet orzekają o winie. Ale poza tym ci faceci nie ponoszą żadnej odpowiedzialności za to, że biją, doprowadzają kobiety do depresji czy prób samobójczych.

DA: Mnie osobiście najbardziej poruszyła historii Alicji, którą mąż gwałcił podczas snu. W tej opowieści nie ma odpowiedzialności karnej za przemoc, jakiej doświadczała. Choć na sali sądowej była o tym mowa. Tak samo poruszające jest to, że nie ma odpowiedzialności karnej za niepłacenie alimentów, gdy długi sięgają setek tysięcy złotych. W Polsce przekroczyliśmy już miliard długu alimentacyjnego. Ponad 260 tysięcy mężczyzn nie płaci regularnie alimentów. I te pieniądze są nie do ściągnięcia. Jest zresztą na to przyzwolenie społeczne, a niepłacący alimentów postrzegani są jako „sprytni”, a nawet wspierani w tym między innymi przez brak uregulowań prawnych.

JW: To jest nóż wbity w plecy kobiet, bo one nie dość, że muszą sobie na nowo poskładać życie, to jeszcze bez alimentów muszą pracować na dwa, trzy etaty, żeby przeżyć. Są wbijane w poczucie winy, że niedostatecznie opiekują się dziećmi i są złymi matkami. Podczas gdy one właśnie próbują tym dzieciom stworzyć w miarę normalne życie.

Przemoc domowa
Kobiety są najczęstszymi ofiarami przemocy domowej
fot. Dragana Gordic/Shutterstock

Tworzy się zaklęty krąg.

JW: Szanowny pan tata tymczasem wytyka kobiecie, że sobie nie radzi, samemu nic nie robiąc i nie biorąc pod uwagę tego, że pieniądze z alimentów nie są dla kobiety, ale dla jego dziecka. Zresztą powszechne jest stwierdzenie, że „ON musi płacić JEJ alimenty”. Tylko że to jest jego dziecko i on powinien partycypować w kosztach wychowania swojego dziecka. Tak po prostu.

DA: Niepłacenie alimentów to też jest zresztą forma przemocy, i to bardzo silna. Badania, które przytaczamy w książce, wyraźnie mówią, że kobietom, które zostają bez środków do życia, a mają dwójkę, trójkę dzieci, żadne 500 plus nie pomoże. One popadają w depresję, są wykończone psychicznie, nie mogą normalnie żyć również dlatego, że nie znajdują czasu dla siebie. To niesamowite, że oprawcy potrafią nawet na odległość, nie mając już bezpośredniego kontaktu, siać terror i zniszczenie. 

JW: A jeśli kobieta nie ma oparcia w rodzinie, to jej szanse na to, żeby ułożyć sobie życie, wejść w nowy związek graniczą z cudem. Kiedy i jak? Poza tym społeczeństwo traktuje takie kobiety mało przychylnie. Mówi się o nich, że poszukują frajera, który zajmie się wychowywaniem ich dzieci, że szukają bankomatu, który będzie za nie płacił. To jest potworność! Czym one sobie na to zasłużyły?!

Niepłacenie alimentów to też jest zresztą forma przemocy, i to bardzo silna

Czy pokojowe rozwody istnieją? 

JW: Historie, które znam, dowodzą, że sytuacji, w których pary rozwodzą się na pierwszej rozprawie i pozostają potem w dobrych kontaktach, jest może jedna na 100. Kobiety muszą mierzyć się na sali sądowej ze swoim oprawcą twarzą w twarz. Są obrzucane błotem, opluwane, nikt ich nie broni, co jest ogromnym stresem. Nie, nie stresem, jest po prostu piekłem. Bo strona przeciwna może mówić wszystko, a to ty musisz udowodnić, że to nieprawda.

DA: W Polsce jest rocznie ponad 50 tysięcy rozwodów i one raczej nie są szybkie. Choć dwie z naszych bohaterek rozwodzą się już po pierwszej rozprawie, ale to rzadkość. Małżeństwo to bardzo silna instytucja, zresztą nie tylko w Polsce. Jeżeli nie ma intercyzy, a mało kto ją przed ślubem podpisuje, to rozpoczyna się dzielenie majątku. Jeśli są dzieci, to dzielenie się opieką. I w tym momencie rozwód staje się już polem walki, więc nie ma rachu-ciachu i wszystko przeciąga się już na dwie, trzy, cztery rozprawy. A wiadomo, że sądy w Polsce nie działają zbyt szybko, więc to trwa latami.

W Polsce jest rocznie ponad 50 tysięcy rozwodów i one raczej nie są szybkie. Choć dwie z naszych bohaterek rozwodzą się już po pierwszej rozprawie, ale to rzadkość

Przytaczacie statystyki rozwodów. Jaki jest najczęstszy powód?

DA: Najczęściej jest to zdrada, niedopasowanie małżonków szeroko pojęte i alkohol, czyli uzależnienia. 

A jak powstawała ta książka? Jak to się zaczęło?

JW: Na swoim Instagramie napisałam post o przemocy domowej. Posypały się pod nim komentarze z podziękowaniami. To mnie zaskoczyło. Kilka dni później miałam lajfa, który ostatecznie był właśnie o przemocy domowej i po którym nie mogłam spać, ale też przez pół nocy odpisywałam na wiadomości. Wtedy już wiedziałam, że to się tak nie może skończyć. Że muszę napisać tę książkę, bo to jest temat, obok którego nie można już przechodzić obojętnie. Rano zadzwoniłam do Danusi z pytaniem, czy zrobi to razem ze mną. A potem poszła już lawina. Poinformowałam moje obserwatorki, żeby przysyłały swoje historie. Zagwarantowałam im anonimowość, bo głównym problemem tych kobiet jest wstyd i strach, że ktoś się dowie i zostaną ukarane. Dla 90 proc. z nich to było pierwsze takie wyznanie. Do książki weszło ostatecznie sześć historii, ale nasze bohaterki są tylko lub aż przedstawicielkami wielu ofiar przemocy, bo większość kobiet z pewnością się w nich odnajduje. Wybrałyśmy motywy najczęściej się powtarzające.

Ja już chyba wiem, po co dzielicie się tymi historiami z innymi ludźmi.

JW.: Mam takie poczucie, że ta książka może dać siłę i nadzieję każdej kobiecie, która jest na jakimś etapie rozwodu, ale też może pomóc dostrzec czerwone lampki innym kobietom, które są we w miarę fajnym, wydaje się, związku, ale coś w nim zaczyna uwierać. Bo może to już jest ten moment, gdy należałoby zacząć stawiać granice albo pójść do terapeuty i przegadać sobie różne tematy albo pogadać ze swoim partnerem, że może już dzieje się coś złego. To nie jest książka, która ma nawoływać do rozwodu z błahego powodu. Ma obudzić czujność, żeby nie doprowadzić do sytuacji, w której będzie już za późno, ale jeżeli już jest ten moment, to ma zachęcić, by nie czekać, iść dalej.

Joanna Warpas i Danuta Awolusi
Joanna Warpas (z prawej) i Danuta Awolusi (z lewej)
fot. Katarzyna Kosakowska

DA: To ważna książka, tak sądzę, bo rzeczywiście czytając literaturę, lubimy się utożsamiać. To, niestety, są bardzo trudne historie. Chciałabym podkreślić, myślę, że Joasia się z tym zgodzi, że nam od samego początku przyświecała myśl, żeby nie tylko szokować, bo to łatwe. Dużo takich historii dostałyśmy. Chcemy dawać nadzieję, pokazać, że wszystkie nasze sześć bohaterek, a więc, idąc dalej, wszystkie kobiety mogą na końcu tej drogi stanąć na własnych nogach. Pomimo tego, że jest ciężko, że nie ma pieniędzy, że pojawia się depresja, że oprawca gdzieś niedaleko wciąż jest, a sprawy trwają latami. Nasze bohaterki na szczęście w końcu na swój sposób wracają do życia, w którym mają pasje, przyjaciół, życie po pracy, dom, w którym mogą być sobą. Chciałyśmy, by ta książka, choć to reportaż, była dla kobiet mocnym wsparciem. Żeby przestały bać się jutra.

JW: A ja jeszcze bardzo bym chciała, żeby w Polsce w końcu kobiety nie słyszały od swoich mam, że ja tak miałam, babcia tak miała i sąsiadka tak ma i jakoś żyjemy, i ty też tak możesz żyć. Chciałabym, żebyśmy my, kobiety, słyszały: ona tak miała, ale ty tak nie musisz mieć. Jestem przy tobie. Tak powinno być.

Joanna Warpas – specjalistka w dziedzinie optyki okularowej, samodzielna mama, absolwentka szkoły tanga i kursów rozwojowych z przeróżnych dziedzin, influencerka. Aktywnie prowadzi konto na Instagramie, TikToku (@poranna_joanna) i na Facebooku (@porannajoanna).
Danuta Awolusi – pisarka, autorka powieści obyczajowych i reportaży. Nauczycielka w szkole Pasja Pisania. Niezależna copywriterka i dziennikarka. Wraz z przyjaciółką Arletą prowadzi kanał recenzencki na YouTubie (Książki Zbójeckie). Można znaleźć ją na Instagramie (@danutaawolusi) oraz Facebooku (@danutaawolusipisarka). 

Książka Joanny Warpas i Danuty Awolusi „Mam już dość. Jak pokonałam domowego hejtera” ukaże się 13 lipca 2022 r. nakładem wydawnictwa SQN.

Aleksandra Sobieraj
Aleksandra Sobieraj

Żywienie w kontekście zdrowia oraz rola diety w zapobieganiu chorobom cywilizacyjnym to tematyka, która od dawna mnie fascynuje. Wierzę w profilaktyczną i leczniczą moc diety, bo spożywanie posiłków to czynność, którą wykonujemy wielokrotnie każdego dnia, więc musi mieć ona wpływ na nasze zdrowie. Przewodnikami po dietetyce i medycynie są dla mnie specjaliści i badania naukowe – dzięki nim coraz więcej wiemy o nas i o świecie, w którym żyjemy. Lubię też pisać o rozwoju, zdrowiu i wychowaniu dzieci, bo każdy maluch ma w sobie ogromny potencjał, którego nie można zmarnować.

Adres e-mail: aleksandra.sobieraj@eurozet.pl