Zamknij

Miłość: romantyczne uczucie czy seryjna monogamia? Wyjaśnia psycholożka

08.02.2022
Aktualizacja: 12.10.2022 14:21

Czy istnieje idealna romantyczna miłość? A może to tylko gra hormonów w celu przedłużenia gatunku? Jak zmieniają się uczucia i relacja dwojga ludzi wraz z upływem czasu? Czy miłość w ogóle istnieje? I kto kogo częściej zdradza? Zawiłości miłości wyjaśnia dr Beata Rajba, psycholożka z Dolnośląskiej Szkoły Wyższej.

Co to jest miłość? Zmienność relacji
fot. materiały prasowe

Kreowany od wieków ideał miłości romantycznej w zderzeniu z dorobkiem współczesnej nauki wydaje się być bliższy mitologii niż prawdziwemu życiu. Nie oznacza to jednak, że miłość nie istnieje – zapewnia dr Beata Rajba, psycholożka z Dolnośląskiej Szkoły Wyższej. Jest wręcz przeciwnie. Tylko że miłość oznacza znacznie szersze spektrum relacji, które dodatkowo zmieniają się w zależności od etapu życia, na jakim jesteśmy. Dr Rajba tłumaczy, jak z psychologicznego punktu widzenia wygląda najbardziej idealizowane i upragnione przez nas uczucie, jakim jest miłość.

Czy psycholog jest jak Grinch psujący ludziom walentynki?

Beata Rajba: Pop-kultura, a wcześniej romantyzm, usiłują nam wmówić ideał miłości aż po grób. Nie bez powodu wszelkie komedie romantyczne kończą się na „i żyli długo i szczęśliwie”, pozostawiając niedomówienia w kwestii prozy życia, niedokręconej tubki pasty do zębów czy zlewu pełnego naczyń, których nikt nie chce pozmywać.

Niektóre zwierzęta, jak łabędzie, gęsi, lisy czy bobry, łączą się w pary na całe życie. Człowiek jako gatunek do nich nie należy. Można powiedzieć, że jest seryjnym monogamistą – z punktu widzenia natury miłość pojawia się po to, żeby dziecko przez pierwsze lata, gdy najbardziej potrzebuje opieki, otrzymywało ją od obojga rodziców. W ten sposób zwiększają się jego szanse przeżycia, bo w tradycyjnych kulturach ojciec dba o wyżywienie zarówno dziecka, jak i obarczonej nim matki.

Jednak miłość po kilku latach się kończy, a partnerzy wiążą się z nowymi osobami?

Dokładnie tak. Wielu moich pacjentów przychodzi do psychologa, bo uważa, że ich związek „się zepsuł”, nie jest już taki, jak był na początku, a to sprawia, że czują się odrzuceni, zawiedzeni i nieważni. Zapewne ich partnerzy również. Tymczasem problem leży głównie w nierealistycznych oczekiwaniach, nieuwzględniających faktu, że związek ewoluuje, zmienia się w czasie.

Dynamika tych zmian opracowana przez psychologa prof. Bogdana Wojciszke zakłada najpierw intensywną, przypominającą obsesję fazę zakochania, która w razie odwzajemnienia uczucia przez drugą stronę przechodzi w pełen namiętności i intymnej bliskości związek romantyczny. Ten wraz ze wzrostem zaangażowania przeradza się w związek kompletny, w którym namiętność, intymność i zaangażowanie pozostają na wysokim poziomie. Do czasu… Namiętność zanika, intymność spada, związek przeradza się w najlepszym przypadku w relację przyjacielską, a w gorszym scenariuszu, gdy braknie też zaangażowania, w pusty związek, w którym partnerzy żyją obok siebie. Stąd już tylko krok do rozstania.

Badania pokazują, że tak jak w przypadku złodzieja, to okazja czyni zdradzającego partnera. Pcha go do niej potrzeba potwierdzenia swojej wartości, zaznania namiętności, która zawsze jest większa w nowym związku, wreszcie odmiany, a czasem nawet złości na partnera, który już nas nie zauważa. W Polsce do zdrady przyznaje się 12 proc. partnerów, przy czym dwa razy częściej zdradzają mężczyźni. Może to być jednak wierzchołek góry lodowej i wiele osób po prostu do zdrady się nie przyznaje. W krajach takich jak Wielka Brytania zdradza jeden na czterech badanych, bez względu na płeć.

Czy tak musi być?

Nie, i w wielu przypadkach nie jest. Z pomocą przychodzi kultura, która nakłada na nas powinność trwania w małżeństwie, troska o dobro dzieci, wyznawane wartości, nawet kredyt. Co czwarty Polak uważa, że spaja on związek lepiej niż sakrament. Bywa też, że partnerzy po prostu umieją docenić dalsze fazy związku, stają się swoimi najbliższymi przyjaciółmi, dbają o intymność i namiętność. Walentynki są do tego doskonałą okazją.

Jaki jest przepis na idealne walentynki?

Przede wszystkim warto się zastanowić, jakim językiem komunikujemy miłość my, a jakim partner. Te języki to kolejno: słowa, czyli prawienie komplementów i zapewnianie o miłości, przysługi i opiekowanie się, czas spędzony wspólnie, ale razem, a nie obok siebie, prezenty i bliskość fizyczna. Bardzo często rozmijamy się w tym zakresie, jesteśmy tak wychowywani, że kobiety wyrażają miłość, karmiąc swoich wybranków albo mówiąc o swojej miłości, snując plany wspólnej przyszłości, oni zaś mówią „kocham cię” poprzez seks. Na tym polu łatwo o nieporozumienia. Na przykład ona czuje się niedoceniana i wykorzystana, bo partner przełknął szybko obiad, w który włożyła całe serce, pochwalił go zdawkowo i chce seksu, on zaś jej naburmuszenie traktuje jak odrzucenie. Bywa, że bez pomocy tłumacza, na przykład psychologa, partnerzy nie są w stanie usłyszeć, jak bardzo się kochają. Warto więc obserwować, jak partner okazuje miłość, i założyć, że sam oczekuje tego samego.

Warto też sięgnąć po konwencjonalne, znane i często oczekiwane symbole miłości – prezenty, róże, romantyczną kolację we dwoje, niekoniecznie w zatłoczonej restauracji – to zwykle działa i pozwala zbudować magię. A ta spaja lepiej od kredytu, szczególnie gdy zadbamy o nią nie tylko od święta.

Uwaga!

Powyższa porada nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Pamiętaj, że w przypadku jakichkolwiek problemów ze zdrowiem należy skonsultować się z lekarzem.
loader

Źródło: materiały Dolnośląskiej Szkoły Wyższej we Wrocławiu